Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (OCD) dotykają 2,5% populacji i przejawiają się w różny sposób. Może to być strach przed brudem, bakteriami, ale OCD może też pojawić się na podłożu religijnym – w postaci strachu przed karą bożą, potępieniem. Przejawia się on koniecznością nieustannej modlitwy, tylko po to, by próbować się pozbyć lęku.

Lękowe podłoże OCD

Do pewnego terapeuty trafił list o treści:

„Jestem członkiem Kościoła Chrystusowego. Cztery lata temu zdiagnozowano u mnie OCD związane z religią. Jest to choroba psychiczna, która wywołuje niechciane i uciążliwe złe myśli. Zostałem sparaliżowany przez strach. Moje myśli zwykle koncentrują się wokół winy. Byłem u wielu lekarzy, psychiatrów i osób związanych z kościołem, którzy przepisali mi leki, ale niestety nadal mam te dręczące i potępiające myśli.
Przez cały dzień jestem w ciągłej modlitwie, prosząc o przebaczenie. Pomimo tych złych myśli, nadal chodzę do kościoła, uczę się Biblii i przyjmuję komunię. Dwa razy zostałem ochrzczony, gdyż myślałem, że to ukoi mój lęk. Niestety, tak się nie stało.
Mój psycholog i wspólnota kościelna zapewniali mnie, że to moja choroba, a nie ja. Czasami jestem tak przytłoczony tym wszystkim, że myślę, że to dowód, że jestem naprawdę złą osobą. Muszę codziennie czytać Pismo Święte, aby złagodzić ból i strach. Tak bardzo kocham Boga. Dlaczego, tak się ze mną dzieje? Tak bardzo się boję, że popełnię śmiertelny grzech i zostanę skazany na wieczność w piekle. Stale się tego boję. Nie mogę zaznać spokoju. W rzeczywistości to pewne słowa wywołują złe myśli, takie jak szatan, itp. Mam wrażenie, że moja głowa jest jak magnetofon i nie mogę go wyłączyć. Czasami nie mogę nawet czytać Biblii, ponieważ moja głowa łączy pewne wersety, tak by w końcu pojawiły się niechciane, złe myśli.
Wiem, że ta choroba jest rzadka i nie mam zbyt dużego wsparcia. Tak bardzo kocham Boga i chcę być tylko dobrym chrześcijaninem. Czuję się zazdrosny o ludzi, którzy wydają się mieć doskonałe chrześcijańskie życie i cierpią każdego dnia.”

Podobne historie i wypowiedzi słyszą psychiatrzy, psychoterapeuci, psychologowie, księża. Nie jest to zwykła religijność ani nawet silne zaangażowanie w wiarę i kościół. Tu wszelkie działania mają podłoże lękowe i są wynikiem strachu przed karą w wyniku bliżej nieokreślonej winy.

Objawy zaburzenia OCD

 

Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne dotykają około 2,5% populacji . Mogą pojawić się w ciągu całego życia. Większość osób chorych cierpi na irracjonalny strach wywoływany przez natrętne myśli. Cierpiący próbują poradzić sobie poprzez pewne kompulsywne lub rytualne zachowania. Rozumieją, że ich lęk nie jest uzasadniony, ale mają trudności z regulowaniem go. Reagujące zachowanie może, ale nie musi, być związane ze strachem, jest to bardziej sposób, w jaki osoba znajduje „komfort”, aby poradzić sobie z lękiem.

Leczenie przebiega zwykle według podobnego schematu. Po pierwsze, pacjent musi zdać sobie sprawę, że jego lęk nie jest tak naprawdę częścią jego samego. W rzeczywistości uważa się, że wszyscy ludzie mają czasem dziwne myśli, ale dla osoby OCD te myśli mają wielkie znaczenie. Zaczynają osądzać siebie za posiadanie tych myśli. Często dochodzi do stwierdzenia, że skoro takie myśli się pojawiają, to oni sami są źli. Uważają, że skoro te myśli są wyraźne i częste – muszą być prawdziwe. Ludzie bez OCD mają dziwne myśli i szybko je lekceważą jako nieistotne – ludzie z OCD nie potrafią odegnać złych myśli.

 

Akceptacja myśli

 

Ludzki mózg działa w dziwny sposób – jeśli coś zostanie przyjęte, zaakceptowane, często o tym zapominamy. Przykładem tego jest na przykład próba myślenia o wyobrażeniu łosia przez pięć minut lub dłużej. Bardzo szybko umysł przeskakuje do innego tematu. Ale jeśli próbujemy zmusić się do zapomnienia, niechciany obraz wraca do naszej świadomości. Jeśli mamy zadanie skupienia się na niemyśleniu o łosiu, będzie on pojawiał się w umyśle.
Dlatego pierwszym trudnym zadaniem jest zaakceptowanie myśli. Rzeczy wywołujące myśl są celowo przywoływane, aby można było poradzić sobie z lękiem. Powtarzające się „wystawianie” na trudne treści wewnętrzne z czasem zmniejszy ciężkie emocje towarzyszące myślom. Drugie zadanie jest powiązane z pierwszym: to przełamanie kompulsywnej odpowiedzi na lęk. Człowiek staje wobec własnego strachu, a następnie nie robi tego, co zwykle, aby okiełznać swój lęk (np. nie stosuje zachowań zabezpieczających, rytuałów).
Jest to swojego rodzaju zarządzanie OCD. Pacjent właściwie dowiaduje się, jak „przeglądać” własne natrętne myśli, akceptować je i jak nie dopuszczać do kompulsywnych zachowań w odpowiedzi na owe myśli.

OCD na podłożu religijnym

 

Kiedy OCD i religia mieszają się, terapia jest trudniejsza. Pacjent uważa, że natrętne myśli są złe lub grzeszne. Jednocześnie uważa także siebie samego za złego i grzesznego. Dr Frank Penzel podkreśla, że religijne obsesje mogą przybrać jedną z następujących form:

 

  • przekonanie o grzechu lub złamaniu praw religii lub niezadowoleniu Boga, zarówno w przeszłości, jak i obecnie i w przyszłości, a więc karze piekła, która polega na całkowitym oddzieleniu od Boga;
  • pominięcie lub niepoprawne recytowanie modlitw;
  • powtarzające się bluźniercze myśli;
  • myśli o impulsywnym mówieniu bluźnierczych słów lub popełnianiu bluźnierczych czynów podczas uczęszczania na nabożeństwa;
  • utrata kontaktu z Bogiem;
  • myśli o byciu „niegodnymi” zbawienia w jakiś sposób;
  • intruzywne seksualne myśli (również o Bogu, świętych);
  • myśli o niedbalstwie i w związku z nim złamanie religijnego prawa dotyczące mowy, ubioru, przygotowywania posiłków, skromności;
  • intruzywne „złe” myśli lub obrazy, które pojawiają się podczas modlitwy, medytacji lub innych obrzędów, które „zanieczyszczają” i niszczą lub likwidują wartość tych działań;
  • wiara, że praktyka religijna musi być w 100 proc. doskonała albo w ogóle jest bezwartościowa.

 

Dr Frank Penzel dodaje, że niektóre typowe kompulsje (zachowania zabezpieczające) stosowane w odpowiedzi na religijne obsesje mogą obejmować:

 

  • odmawianie modlitw lub powtarzalnie wykonywanie czynności religijnych, dopóki nie zostaną wykonane perfekcyjnie (co może trwać godzinami);
  • odmawianie modlitw lub przekraczanie „magicznej” liczby razy, nieustannie proszenie o Boże przebaczenie;
  • odczytywanie fragmentów Świętych Ksiąg, aby upewnić się, że nic nie zostało źle zrozumiane lub pominięte;
  • wielokrotne zwracanie się do przywódców religijnych lub władz z tymi samymi pytaniami odnośnie do praktyki religijnej, aby mieć pewność zrozumienia odpowiedzi lub uzyskania pewności co do konkretnych czynów lub słów będących grzesznymi;
  • podwójne sprawdzanie różnych aktów religijnych lub obrzędów, aby upewnić się, że zostały wykonane poprawnie;
  • wielokrotne przeglądanie przeszłych myśli lub działań, aby ustalić, czy są grzeszne, czy nie;
  • ochranianie symboli religijnych, ozdób, książek lub obrazów przed „zanieczyszczeniem” – ciągłe podejrzewanie własnych wypowiedzi o podwójne znaczenie, które mogłyby być bluźniercze lub grzeszne;
  • nadmierne wyznawanie religijnych wykroczeń lub grzesznych zachowań w celu uzyskania przebaczenia lub otuchy;
  • nadmierną konieczność przestrzegania religijnych zasad żywienia i ubioru.

Irracjonalne myślenie

Powyższa lista nie wyczerpuje stanów, z jakimi mierzą się osoby cierpiące na OCD związane z religią i wiarą. Leczenie religijnego OCD jest nieco trudniejsze. Przypomnijmy, że osoby cierpiące na OCD kładą zbyt duży nacisk na natrętne myśli. Może się to objawiać w różny sposób. Według Laurie Krauth, pacjent może uważać, że posiadanie złej myśli jest tak samo złe, jak robienie czegoś grzesznego. Dana osoba może przekonać samego siebie, że zła myśl doprowadzi do faktycznego działania. Zaniedbują fakt, że nie podoba im się ta myśl. Nie zdają sobie sprawy, że ich nienawiść do grzechu przyniesie odwrotny efekt – bardziej prawdopodobne będzie popełnienie takiego grzechu. Rezultat prowadzi do irracjonalnego myślenia (Laurie Krauth).

  • Kontrola myśli: kiedy ludzie próbują kontrolować swoje myśli, zazwyczaj uważają, że myśli stają się trudniejsze do uniknięcia; można wypróbować stary eksperyment: najpierw próbuj myśleć o niedźwiedziu brunatnym przez pięć minut, i zauważ, jak często umysł dryfuje, a następnie staraj się nie myśleć o tym przez pięć minut. Odkryjesz, że myśl staje się bardziej wytrwała, gdy próbujesz ją stłumić. Cierpiący są zrozpaczeni, że niewłaściwe myśli ogarniają ich umysł. Zamiast odrzucać je wzruszeniem ramion, tak jak ludzie bez OCD, przerażają się, że mają w ogóle myśli i próbują je stłumić, co ma odwrotny skutek.
  • Nietolerancja niepewności: chorzy muszą wiedzieć absolutnie, że są moralni i dobrzy, ponieważ wierzą, że konsekwencje, takie jak wieczne potępienie, są nieuniknione.
  • Rozumowanie emocjonalne: ludzie z OCD sądzą, że jeśli coś odczuwają, musi to być prawda, niezależnie od dowodów.
  • Myślenie wszystko lub nic: ludzie cierpiący na nadmierną skrupulatność wierzą, że jeśli nie praktykują wiary w doskonały sposób, poniosą klęskę. Kiedy u jednego z pacjentów pojawiła się w kościele zła myśl, praktycznie ”zmiotła” całe jego dotychczasowe dobre działanie i oddanie.

Grzeszenie: myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem

tutaj rozwiewając wątpliwości zacytujemy ekspertów:

„(…)W procesie porządkowania własnych myśli ważne jest rozróżnienie pomiędzy myślami przelotnymi, które pojawiają się bez udziału naszej woli i wobec których sami się dystansujemy, a myślami, które świadomie i dobrowolnie podejmujemy, rozwijamy, „kołyszemy”.

Grzech nie polega na pojawieniu się złej myśli, ale na tym, co z taką myślą robimy (…)”

Ekspozycja i uczucie wdzięczności

Aby leczenie przyniosło skutek, najpierw trzeba stawić czoła własnym lękom. Celowo należy wystawiać się na myśli, które wywołują niepokój. Jedną z metod jest napisanie scenariusza swojej obsesyjnej myśli i obaw. Taki scenariusz nagrywa się i odtwarza wielokrotnie. Jest to swoista metoda odczulania, „poznawania i obłaskawiania” lęku. Po jakimś czasie dochodzi się do wniosku, że nie jest to racjonalny strach.

Pacjentom z OCD związanym z religią zaleca się też, by swój lęk przedstawili Bogu i poprosili w modlitwie, by Bóg zajął się tym lękiem. To częsta i skuteczna rada księży katolickich świadomych psychicznego podłoża i psychicznych mechanizmów.
Inna z proponowanych przez opiekunów duchowych recept o wymiarze religijnym polega na zwróceniu się ku uczuciu wdzięczności. Warto je wywołać, aby nie skupiać się na złych rzeczach, także na własnym cierpieniu w tym stanie, i przypomnieć sobie o wszystkich błogosławieństwach, łaskach, które daje nam Bóg. Jeśli naprawdę doceni się hojne dary boże, wtedy lęk przed odrzuceniem Boga znika, pojawia się np. w chrześcijaństwie kluczowa kwestia miłosierdzia bożego. Warto więc próbować wyliczyć boże błogosławieństwa we własnym życiu i przywrócić mu właściwe proporcje oraz właściwą perspektywę własnej wierze, religijności.