Tekst dedykuję moim nastoletnim pacjentom:)

„Bycie nastolatkiem nie jest łatwe”- ten slogan powtarza wielu dorosłych, ale niewielu tak naprawdę się zastanawia, dlaczego tak jest. Kilka argumentów pod tytułem „Burza hormonalna”, „Bunt”, „Kształtowanie się osobowości”, ma wytłumaczyć całą złożoność psychiki i interakcji młodej osoby z otoczeniem. A co ma zrobić nastolatek cierpiący na borderline? Jemu jest jeszcze trudniej…

Często w gabinecie powtarzam swoim nastoletnim pacjentom z diagnozą zaburzenia osobowości z pogranicza(tak- możemy diagnozować borderline już u nastolatków), że tego co teraz doświadczają nie doświadczą już więcej. Że będzie zdecydowanie łatwiej. Oczywiście terapia jest tu niezbędna, ale to teraz, w wieku nastu lat, nasilenie objawów jest największe. A wśród nich jedną z najsilniej odczuwanych emocji jest złość.

Złość jak kołdra

Złość jest emocją uniwersalną. Pod nią można ukryć i żal, i gniew, i strach, i smutek. Zwłaszcza, gdy byliśmy wrażliwymi dziećmi, a jedyną dopuszczalną przez naszych bliskich reakcją było złoszczenie się. Gdy za każdym razem, gdy było nam smutno słyszeliśmy: „Czego się mazgaisz”, albo, gdy się baliśmy: „A czego tu się bać”, łatwo było do głosu dopuścić emocję, która była akceptowana przez otoczenie. W dzieciństwie taką emocją zwykle jest złość. I tak dziecko, a później nastolatek, wzrasta w poczuciu , że jedyną słuszną reakcją na to, co się wokół niego dzieje jest właśnie złoszczenie się, czy wściekanie się. Pod tą emocją kryje się szereg innych, o których nawet on sam nie wie. Tylko, w późniejszym okresie, ta złość nie jest akceptowana już przez nikogo. A dodatkowo, jako że kryją się pod nią inne emocje, jest tak wszechogarniająca, że niszczy wszystko, co spotka na swojej drodze, łącznie w „właścicielem” emocji.

Złość jak maska

Czas nastoletni często wiąże się z koniecznością wykreowania siebie, dookreślenia własnej osoby. Okoliczności zmuszają nastolatka do wykreowania siebie na osobę, którą w rzeczywistości do końca nie jest. Już taka sytuacja powodować może złość. Jeśli do tego dojdzie presja ze strony rówieśników, pojawią się przejawy wrogości, kształtujące się „ja” będzie zmuszone odeprzeć ten atak,. Jedyną możliwością jest tu pojawienie się złości, która w tej sytuacji będzie jedyną skuteczną bronią.
Czas nastoletni to często czas, któremu towarzyszy poczucie wstydu. Mody człowiek wstydzi się w sytuacjach intymnych, wstydzi się swoich uczuć wstydzi się swojego wyglądu. Aby zatuszować ten wstyd, do głosu dopuszcza złość. Zawsze to lepiej wygląda, według samego siebie, gdy jest wściekły i agresywny, niż gdy jest zaszczuty, zawstydzony, ze spuszczoną głową.
Złość bywa tez remedium na bycie niewidocznym. Jeśli młody człowiek ma poczucie bycia małym, nieważnym, miałkim, czy niemającym wiele do zaoferowania, a pragnie być zauważonym, robi to przy pomocy złości. Przecież osobę mściwą, wrogo nastawiona do świata, wściekająca się i mającą pretensje, zauważy każdy. Młodzi więc, pragnąc ochronić siebie i ukryć swoje kompleksy, wybierają, co nie jest intencjonalne, złość, jako sposób an zaistnienie w towarzystwie, jako sposób na bycie zauważonym i dookreślonym człowiekiem.
Młodzi, a tym bardziej nastolatkowie cierpiący z powodu borderline, są szczególnie wrażliwi i podatni na zranienia. Często do gabinetu trafia pacjent, który wygląda na mocno rozzłoszczonego. Ta złość nie przechodzi. Pacjent taki przejawia nieposłuszeństwo (tu często skarżą się ich matki) i mimo wcześniejszych deklaracji, niechętnie współpracuje w terapii. To wszystko jest wynikiem skrywania pod płaszczykiem złości ogromnego strachu przed byciem zranionym. Osoby te mocno tkwią w swojej złości, bo skrywają pod nią ból, który niekiedy jest dla nich nie do wytrzymania. Z tego też powodu agresywni odmawiają wykonywania niektórych działań w psychoterapii. Odczucie wynikające z obrotu spraw, odkrycie jej byłoby zbyt bolesne, dlatego też wolą się złościć niż przepracować trudności jakie napotkali.
Złość to takżen manifestacja odczuwanych przez młodych szczególnie często, sprzecznych emocji dotycząych najbliższych. To prezentacja miłości. Tyle , że ta miłość często rywalizuje z innym uczuciem- gniewem, czy nienawiścią. Wtedy młody zaprezentuje wzorzec złości.
Pod złością często kryje się także strach przed stratą. Brak akceptacji potencjalnej straty, niezgoda na uczucie zagrożenia, że ktoś mnie opuści, szczególnie intensywna w przypadku pacjentów cierpiących na BPD, a jednocześnie konieczność jawienia się w środowisku rówieśniczym, jako osoba silna, powoduje, że młodzi stają się agresywni, próbują ukryć swoje prawdzie uczucia.

Jak przejawia się złość

Przejawów złości jest nieskończenie wiele. Może ona być całkiem zwyczajna- a więc prezentować się w postaci wybuchów, krzyków, trzaskania drzwiami. Ale także może wyrażać się jako niechęć do podejmowania działania, niechęć do uczenia się, regularne spóźnianie się, opuszczanie zajęć, brak współpracy. Za każdym razem dobrze jest rozeznać, co leży u podstaw takiego zachowania. Zidentyfikowanie emocji, a następnie nazwanie jej już samo w sobie jest terapeutyczne. Warto więc mieć dobrze określne przyczyny działań, rozróżnione emocje, które kierują pacjentami, a następnei pomóc młodym ludziom wyartykułować, co im dolega. Pozwoli to na obniżenie ich napięcia emocjonalnego.
Żeby to zrobić zgodnie z DBT można stosować zarówno łańcuch behawioralny (jeśli wystąpiło zachowanie problemowe) jak i formularz emocje (najlepiej jako pracę domową).

Praca ze złością u młodzieży

Praca ze złościa u nastolatków jest szczególnie trudna. Trudność ta wynika z faktu, że jest to złość łatwo wchłaniana przez terapeutów. Po pierwsze każdy z nas był młody. Praca z młodzieżą przypomina nam czasy, kiedy to my byliśmy w podobnych sytuacjach. I wtedy ta złość automatycznie się udziela. Po drugie część terapeutów ma dzieci w wieku swoich pacjentów. Praca z nastolatkiem pokazuje, uświadamia, co mogą czuć dzieci osób zaangażowanych w proces leczenia. Wreszcie – ogromna większość tych dzieciaków, które siedzą naprzeciw na fotelu, doznaje ogromnej krzywdy, niesprawiedliwości i ich złość na tą niesprawiedliwość staje się udziałem osób z nimi pracujących. Warto zaakceptować tę złość. Superwizowac pracę, ale też otwarcie mówić o swoich odczuciach, które pojawiają się w relacji terapeutycznej.