Tekst: Robert Kołowski

 

Teorie socjalizacji w swoich dwóch podstawowych założeniach zakładają, że jednostka staje się podmiotem zdolnym do działania społecznego tylko poprzez aktywne (twórcze) przystosowanie do środowiska materialnego i społecznego, a społeczeństwo wywiera realny wpływ na rozwój osobowości (Jakubik,1997). Kryteria oceny zachowania uspołecznionego zdaniem Frączka (1993) można sprowadzić do: osiągania wyników satysfakcjonujących zarówno własne „ja”, jak i w stosunkach społecznych innych ludzi; przewidywalności zachowań jednostki w kategoriach dominujących standardów normatywno-społecznych oraz przejścia od zachowania indywidualistycznego do zachowania wymagającego kooperacji z innymi ludźmi. Jeśli dodamy do powyższego opisu definicję kultury, którą możemy ująć jako nieodłączny regulator zachowania ludzkiego, to z łatwością możemy wywnioskować, że osobowościowe cechy tak charakterystyczne dla osób z osobowością narcystyczną nie spełniają jakichkolwiek standardów socjalizacyjnych uwzględniających prawidłową socjalizację pierwotną jak i wtórną.

Narcyzm a socjalizacja

 

Wobec narastającej presji kulturowej w swych przejawach słusznie określanej mianem kulturowego narcyzmu istnieje ogromne prawdopodobieństwo stopniowego pogłębiania problemu narastania tendencji narcystycznych, których rozliczne następstwa już współcześnie budzą uzasadniony niepokój wielu badaczy. W procesie socjalizacji osoba narcystyczna nie jest w stanie pogodzić wymogów potrzeby wolności z wymogami zachowania bezpieczeństwa osobistego. W ramach funkcjonowania osoby w obrębie cech określanych jako osobowość narcystyczna nie jest to możliwe z powodu całkowicie zafałszowanego obrazu własnej osoby, postrzegania siebie na bazie fantazji, wielkościowych iluzji, splotu zniekształceń poznawczych, nadmiernej idealizacji, zaabsorbowania wyłącznie sobą oraz rutynowo stosowanej strategii samooszukiwania w celu afirmacji osobistej wyjątkowości.

Analizując narcystyczne zaburzenia osobowości, należy pamiętać, że w formie fantazji lub zachowania stanowią one w obrazie klinicznym trwały schemat wielkościowy cechujący się deficytem empatii, nadmierną potrzebą adoracji, fantazjowaniem o ogromnych sukcesach, władzy, pięknie lub idealnej miłości, z którą zresztą takie osoby mają szczególny kłopot. W sferze seksualnej natomiast patologiczny narcyzm koreluje z nadmiernym popędem seksualnym. Występuje on ze zdecydowanie większą częstotliwością wśród mężczyzn (satyriasis) niż u kobiet (nimfomania). U kobiet przypadki nadmiernego popędu erotycznego są aż 14 razy rzadziej spotykane. Prawdopodobnie jest to powiązane z niższym poziomem testosteronu. Skłonność do nimfomanii przejawiają kobiety androgyniczne, które cechują się wyższym stężeniem wspomnianego hormonu.

Nadmierne poczucie własnego znaczenia wiąże się z przekonaniem o prawie do szczególnych przywilejów i bycia kimś unikatowym rozumianym tylko przez niezwykłych ludzi. Cechy te współwystępują z wykorzystywaniem innych do własnych celów, postawą arogancką i wyniosłą oraz zawiścią wobec innych lub przekonaniem, że inni odczuwają zawiść wobec takiej osoby. Omawiane zaburzenia osobowości nie istnieją oczywiście jedynie jako czysty wzorzec, lecz podobnie jak wszystkie rodzaje zaburzeń osobowości współwystępują także z innymi zaburzeniami funkcjonowania osobowości lub z innymi chorobami o podłożu psychicznym. Osobowość narcystyczna występować może z nadużywaniem substancji, chorobą afektywną dwubiegunową, depresją (także z jej odmianą nazywaną dystymią, która nierozpoznana może trwać nawet całe życie), poza tym również z zaburzeniami lękowymi, fobiami bądź anoreksją. Większość występujących zaburzeń osobowości to zaburzenia o charakterze mieszanym. Objawy osobowości narcystycznej mogą łączyć się z osobowością borderline, osobowością histrioniczną, negatywistyczną, unikającą lub nawet z osobowością antyspołeczną, co, jak wiadomo, zdecydowanie najgorzej rokuje, stanowiąc skomplikowany układ tych dwóch osobowościowych wymiarów i wyzwalając ich najgorsze cechy. Narcystyczna osobowość jest niejednokrotne mylona z osobowością dyssocjalną, stwarzając wiele trudności nie tylko w terapii, lecz także w procesie diagnozy, nawet na wstępnym etapie jej ustalania. Według takich autorów jak Millon i Davis zarówno jednostki narcystyczne jak i antyspołeczne wykorzystują ludzi do swoich celów, ale osoby narcystyczne są mniej aktywne i świadome takiego postępowania, uważają, że inni są im coś winni, podczas gdy jednostki dyssocjalne celowo oszukują i są bezwzględne. Jednostka narcystyczna domaga się uwielbienia i zabiega o szacunek należny jej z racji tego, że istnieje, nie zdobywając jednak szacunku postrachem, jak czyni to osoba antyspołeczna. Ludzie narcystyczni prezentują, w przeciwieństwie do osób dyssocjalnych, postawę beztroski i spokoju, wznosząc się (często pozornie) ponad problemy codziennego życia. Zresztą ciekawe, że wymóg wznoszenia się ponad codzienne troski stał się współcześnie czymś w rodzaju nieformalnego wymogu społecznego. Osoba antyspołeczna postrzega świat natomiast jako wrogie miejsce, gdzie każdy jest potencjalnym agresorem, w związku z czym atak jest według niej najlepszą obroną. W tym miejscu należy jednak podkreślić, abstrahując od przydatnego i użytecznego rozróżnienia Millona i Davisa, że osobowość narcystyczna należy do tych rodzajów dysfunkcjonalnej osobowości, w której bardzo silnie przeżyta frustracja może doprowadzić do tego, że osoba cechująca się narcyzmem dokona nawet zabójstwa.

Nierzeczywisty ideał

 

Koncentracja na fizycznym i psychicznym doskonaleniu oznaczającym przecież notoryczną mniejszą lub większą frustrację, dążenie do całkowitego samospełnienia w życiu będące w rzeczy samej ze wszech miar utopijnym celem, dążenie do samowystarczalności i sukcesu za wszelką cenę przy jednoczesnym lęku wobec przytłaczającej rzeczywistości i nadmiernej izolacji prowadzi faktycznie do tego, co Lasch nazywa „apokaliptyczną naturą życia społecznego”. Wszystko to pozostaje we wzajemnym oddziaływaniu na użytek nowoczesnego kapitalizmu, konsumpcjonizmu oraz ideologii skrajnego indywidualizmu odznaczającej się głęboko antysocjalizującymi tendencjami w dalszym ciągu znajdującymi aprobatę wielu osób. Paradoksem jest fakt, jak doskonalenie samego siebie – przy zafałszowanym postrzeganiu siebie jako doskonałego lub prawie doskonałego – prowadzi do ustawicznego poczucia bycia kimś niedoskonałym, kimś kogo cechy i osiągnięcia znajdują się wciąż poniżej poziomu wyobrażanego ideału. A przecież wyobrażenie ideału, podobnie jak sam ideał, nigdy nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością…

Kultura konsumpcyjna, kultura narcyzmu

 

Każda epoka ma swoich bohaterów, epoka w której żyjemy także, i są nimi przede wszystkim konsumenci, a nie jak – wydawałoby się – (poza wyjątkami) heroiczni obywatele. Współcześnie należy być heroicznym konsumentem, potrafiącym kultywować i sprzedawać swą „płynną tożsamość” i zasoby, co w ostatecznym rozrachunku sprowadza się do autoinstrumentalizacji oraz instrumentalnego traktowania innych ludzi. Zdaniem Zygmunta Baumana najbardziej jaskrawym przejawem konsumpcjonizmu jest samoutowarowienie. Skutkiem tego może być w następstwie również utowarowienie ludzi, z którymi osoba narcystyczna wchodzi w społeczne relacje. Lasch, Sennett i inni krytycy współczesnej kultury konsumpcyjnej uważają, że sprzyja ona rozkwitowi narcyzmu. Konsumpcja odwołuje się do alienacji nowoczesnego życia społecznego i obiecuje jej przezwyciężenie. Wszystko, czego pragnie jednostka narcystyczna – a pragnie ona być atrakcyjna, piękna i lubiana – może mieć, jeśli tylko będzie konsumować „odpowiednie” dobra i usługi ” ( Giddens, 2006). Należałoby dookreślić, co to znaczy „odpowiednie” … Czy to oznacza, że tylko takie, które mogą idealnie korespondować z narcystyczną wyobraźnią, społeczną i osobistą tożsamością narcystyczną? Co prawda, Anthony Giddens w swej książce „Nowoczesność i tożsamość” przyznaje, że choć oddziaływania komercjalizacji są silne, to nie są one przyjmowane jednak bezkrytycznie. Trudno jednak nie zauważyć, że dla ogromnej większości ludzi konsumpcja zaczęła jawić się jako coś, co można określić już jako nowy styl i sens życia. Dostrzec to można zarówno w sferze szeroko pojętej rozrywki oraz na rynku pracy. Z drugiej strony, znany politolog Iwan Krastew zauważa, że konsumeryzm zawsze produkuje resentyment, oburzenie na jego pustkę i brak wartości. Konsumpcjonizm uważany za narzędzie do walki z radykalizmem, staje się dziś powodem do radykalizacji… Czyżby i do tego doprowadziła nieświadomie kultura narcyzmu? Nie wiemy jeszcze, jaki może być w tym przypadku znany z socjologii tzw. efekt odwrócenia… Jednostki narcystyczne charakteryzujące się skłonnościami do manipulacji w realizacji swych celów byłyby zdolne wykorzystać zarówno konsumeryzm jak i radykalizację. Michela Marzano, opisując w swojej książce „Oblicza lęku” tzw. „nowych bohaterów” w dokonanej charakterystyce sugeruje, że jest nią w dużej mierze jednostka cechująca się narcyzmem. „Nowi bohaterowie” nie mają już wiele wspólnego z bohaterami klasycznymi. W opinii autorki dziś wszystko obraca się wokół pojęć: kompetencja, motywacja, organizacja, wola, kontrola uczuć i języka. Nawet wyczyn nie jest czymś wystarczającym, co kiedyś było raczej nie do pomyślenia.”Nowy bohater” powinien być zdolny do zinstrumentalizowania wszelkimi środkami wysiłków innych. Aby się nie bać, trzeba optymalizować swoje relacje, podnieść swoje kompetencje, zarządzać swoim czasem… Zaufanie, które trzeba mieć do samego siebie, musi być ślepe. Zdaniem Marzano, potwierdzanym także przez innych autorów, wyidealizowana jednostka to najbardziej ceniony obecnie model człowieka, który wyzbywa się wszelkiej zależności: nie potrzebuje innych. Każde uzależnienie od innych to oznaka niezdolności do bycia panem samego siebie, zagrożenie dla osobistej wolności, podatność na manipulację, obarczenie balastem obowiązków, które z egocentrycznego i egoistycznego punktu widzenia są jarzmem dla samorealizacji, tak często mylonej właśnie z konsumpcją. Powstaje wrażenie, że spora część osób w swym zagubieniu pozostaje otwarta wyłącznie na konsumowanie i nie dotyczy to jedynie osób u których zdiagnozowano typową osobowość narcystyczną. Samorealizacja człowieka polega na autentycznym rozwoju bazującym na naszych szczerych potrzebach, motywacjach, wartościach, zasobach i uczuciach. Nie jesteśmy samowystarczalni, gdyż przez całe życie jesteśmy w jakiś sposób zależni od otoczenia, zaufanie do samego siebie nie może być ślepe, gdyż należy liczyć się z własnymi wadami charakteru. Poza tym ślepe zaufanie świadczy o braku prawidłowego Jakie są zalety uważności?. Obserwowany w zaburzeniach osobowości problem z prawidłowo ukształtowaną tożsamością wiąże się z brakiem poznawczego różnicowania „ja” – „nie-ja” ( w tym także „ja”- „inni”), co łączy się z egocentryzmem, zależnością, konformizmem i funkcjonowaniem sterowanym zewnętrznie (Jakubik, 1997). Dominujące wpływy narcystycznej kultury poważnie utrudniają bycie osobą wewnątrzsterowną. Nie dochodzi tutaj do identyfikacji społecznych, czyli spostrzegania wspólnych celów własnych i cudzych, stąd dominacja zachowań egocentrycznych, a prawie całkowity brak zachowań prospołecznych.

Kryzys tożsamości

 

W zaburzeniach osobowości mamy do czynienia z niedookreślonością tożsamości, a w związku z tym nasilone potrzeby tożsamościowe (nadmierne zapotrzebowanie na informacje potwierdzające „ja”) sprawiają, że przetwarzanie informacji o innych ludziach następuje zgodnie z własnymi pragnieniami: spostrzegamy innych przez pryzmat siebie („ja”) i swoich („my”) (Jakubik, 1997). Wydaje się jednak, że w przypadku osobowości narcystycznej, której wyznacznikiem jest ciągłe zaabsorbowanie sobą związane z poszukiwaniem własnej tożsamości, występuje percepcja świata głównie przez pryzmat siebie, co nie dość że wyraża nieprawidłowości zachodzące pomiędzy prawdziwym a pożądanym obrazem własnej osoby, ale w dodatku jest jeszcze trudniejsze w czasach, gdy tożsamość jednostki jest krucha, niestabilna, zmienna, gdyż musi być dostosowana do szybko zachodzących zmian, jakim podlega ponowoczesna rzeczywistość. Oprócz poczucia stabilnej tożsamości bardzo istotne dla jednostki jest poczucie własnej wartości. Poczucie osobistej wartości w naszych czasach łatwo podlega deprecjacji, podważeniu, różnego rodzaju próbom, czemu sprzyja egzystencja w próżni aksjologicznej, nadmierna rywalizacja prowadząca do narastania wrogości między ludźmi oraz przesadnie zawyżone standardy osobistych i społecznych oczekiwań. Żyjemy, używając określenia Baumana, w czasach etyki ponowoczesnej, w której – jego zdaniem – nie ma żadnej formy etycznego uniwersalizmu, zatem reguły postępowania nie mogą być powszechne. Nie jest wobec tego niczym zaskakującym, że stabilizacja, utrwalenie i dookreślenie optymalnej samooceny jednostki jest często zadaniem wręcz niemożliwym do zrealizowania. Samoocena przybiera zarówno poziom jawny i ukryty. W zaburzeniu osobowości o typie narcystycznym nietrafny zawyżony poziom własnej wartości ukrywa w istocie głębokie niedowartościowanie. Z poczuciem osobistej wartości wiąże się poczucie krzywdy, wina i wstyd. W naszych czasach, jak twierdzi Giddens, możemy mówić już o dominacji wstydu, który w dużej mierze zastąpił odczuwane dawniej nagminne poczucie winy. Wstyd zakłóca dzisiaj w sposób znamienny całą tożsamość jednostki. W socjologii mówi się nawet o tzw. „kulturze poniżania”, z którą codziennie możemy się zetknąć chociażby w mediach. Zwykle potwierdzanie i podwyższanie własnej wartości odbywa się na drodze akceptacji otoczenia, poszerzania zakresu posiadania, mocy i kompetencji poprzez realizację potrzeby osiągnięć. W zaburzeniach osobowości wzrost poczucia własnej wartości następuje przez zaspokojenie przesadnej potrzeby akceptacji społecznej lub przez obniżanie cudzej wartości, a także pośrednio za pomocą zwiększania stopnia kontroli nad otoczeniem zewnętrznym (Jakubik, 1997). Trwałość zawyżonej samooceny potwierdza sztywność struktury „ja” . Nadmierna idealizacja „ja” wyznacza zawyżony poziom aspiracji, a tym samym zawyżoną samoocenę. W zaburzeniach osobowości występuje swoisty paradoks: brak samoakceptacji przy równocześnie zawyżonej samoocenie (Jakubik, 1997). W kulturze w jakiej żyjemy, scharakteryzowane powyżej niepokoje tożsamościowe nie ułatwiają egzystencji, podejmowania istotnych życiowych wyborów czy radzenia sobie z licznymi kryzysami natury osobistej, które wraz z niepewną rzeczywistością tylko kumulują wątpliwości jednostki. Osobowość narcystyczna, do której rozwoju tak przyczyniła się współczesna kultura, jawi się wobec takich wyzwań jako nieomal pewien rodzaj strategii defensywnej. Kłopot polega jednak na tym, że jest on całkowicie nieefektywny i grozi nawet poczuciem utraty sensu życia. Osoby narcystyczne zresztą często chorują na depresję, którą dzisiaj ocenia się również jako skutek narzuconego imperatywu bycia aktywnym. Dodajmy, że jednostki narcystyczne przejawiają silne skłonności do pracoholizmu, co z punktu widzenia interesów rynku pracy nie pozostaje bez znaczenia.

Konsumpcja zamiast rozwoju tożsamości

 

Zdaniem Ulricha Becka żyjemy w kulturze ryzyka, w kulturze w której każdy nasz wybór obarczony jest potencjalnym ryzykiem. W rzeczywistości posttradycyjnej kontrolowanej przez systemy eksperckie, wobec których w sytuacjach zagrożenia jednostka pozostaje zupełnie bezsilna. W obliczu narastającej deprywacji i paniki moralnej, w cieniu supremacji procesów globalizacyjnych, ideologii neoliberalizmu („radź sobie sam”), deficytu odpowiedzialności w relacjach międzyludzkich i rozpadu wspólnoty ludzie wycofują się coraz bardziej do swojego skrajnie zindywidualizowanego prywatnego świata. Ma to być odpowiedź na wszelkie zagrożenia czyhające ze strony obojętnej, chłodnej i zamierającej sfery publicznej. Nie istnieje świat aż tak maksymalnie sprywatyzowany we wszystkich sferach egzystencji, który mógłby oprzeć się jakiejkolwiek społecznej ingerencji. Pozostaje to także w zasadniczej sprzeczności z narcystyczną potrzebą adoracji i wzbudzania podziwu. Sytuacja staje się znacznie gorsza, gdy już nie można uzyskać adoracji i podziwu, ponosząc kolejną z rzędu bolesną klęskę. W czasach hiperkonsumpcjonizmu zaleca się konsumować nawet porażkę, co dla jednostki narcystycznej brzmi bardzo ambiwalentnie. Obarczanie ludzi winą za wszelkie poniesione niepowodzenia stanowi funkcję stabilizacyjną dla istniejącego systemu i depresjogenną zmorę ponowoczesnej epoki, które tę trudną sytuację tylko jeszcze bardziej komplikuje, pozostawiając pod tym względem ludzi w absolutnej dezorientacji. W Europie ujawnia się fundamentalny (i fatalny w skutkach) błąd atrybucji, polegający na upatrywaniu przez obserwatora przyczyn zachowania postrzeganej osoby w niej samej, jak i iluzja kontroli, czyli nadmierne przypisywanie sobie kontroli nad wydarzeniami. Przesadna kontrola nad wydarzeniami, łączona częstokroć z wiarą w zdobycie wszystkiego, czego się zapragnie, kojarzy się już z wiarą w omnipotencję, co, jak powszechnie wiadomo, jest cechą zachowania dziecięcego. W tym miejscu warto nadmienić, że w ramach kultury narcystycznej próbuje się wyperswadować jednostce, że wszelkie rozwiązanie jej problemów tkwi wyłącznie w niej samej. Skoro już jesteśmy przy zachowaniach dziecięcych, to w pełni uzasadnione byłoby pytanie dotyczące dzisiejszej „kultury zdziecinnienia”, będącej owocem kultury przesyconej narcyzmem. Zachęca ona do postaw narcystycznych, co kształtuje jednostki o niedojrzałej osobowości. A nie należy także w tym przypadku zapominać o tym, co nazywam „celebrytyzacją” kultury, sprzężoną przecież z propagowaniem cech narcystycznych i promującą radykalne odrzucenie osób życiowo przegranych i niczym szczególnym nie wyróżniających się jednostek „przeciętnych”. Z kolei osoby wygrane, z powodu zawiści także nie zawsze darzy się szacunkiem. Powstaje pytanie: kogo w istocie tak naprawdę obdarza się autentyczną estymą, jeżeli już na tak podstawowym poziomie kategoryzacji jest to problematyczne. Wiele osób wychowanych w kulturze o rysie narcystycznym nie odznacza się akceptacją i rozumieniem swoich osobowościowych cech i dotyczy to w dużej mierze również szeroko rozumianej tożsamości. Już wiele lat temu, Józef Kozielecki pisał o tym, że większość społeczeństwa nie zna swojej tożsamości, co oznacza egzystowanie oparte pod tym względem na braku samopoznania i motywacji do działań w tym zakresie. Sprzyja tego rodzaju zachowaniom współcześnie obserwowany w społeczeństwie chaos tożsamościowy, co idealnie wpisuje się w kulturę kultywowania narcyzmu i jej rozliczne konsekwencje. W uwarunkowaniach sytuacyjnych w jakich przyszło nam żyć w dobie ponowoczesności mamy wobec tego do czynienia z rozmaitymi dylematami w ramach tworzenia jednostkowej tożsamości, które podlega silnym oddziaływaniom rynku zarabiającego na braku ludzkiego szczęścia i problemach z rozumieniem tożsamości w obszarze społecznym i osobistym. W opinii Giddensa (2006) konsumpcja dóbr wydaje się zastępować w jakimś stopniu rozwój tożsamości. Można się zastanawiać, do jakiego stopnia w dzisiejszym świecie zastępuje ona prawidłowy rozwój. Dylematy tożsamości, jakie opisuje ten autor, dotyczą m.in. zakłóceń pomiędzy osobistym doświadczeniem a doświadczeniem urynkowionym tzn. takim, które za sprawą konsumpcji zakłóca kontrolę osobistą oraz indywidualne budowanie tożsamości. Inne dylematy tożsamościowe dotyczą obszaru unifikacji tożsamości zagrożonej w sytuacjach życiowych fragmentacją czy przeżywanego poczucia bezsilności wobec oferowanych stylów życia stwarzających rzekomo wiele możliwości kontroli. Bardzo znaczącym dylematem wyszczególnionym przez tego socjologa jest dylemat dotyczący zaufania do autorytetów a ciągłym poczuciem niepewności. W sytuacji braku ostatecznych autorytetów narracja tożsamościowa oscyluje pomiędzy pewnością a niepewnością. Wspomniane dylematy wpisują się w kulturę społecznego narcyzmu, wzmacniając i potwierdzając pogłębiające się tendencje o takim charakterze. Zdaniem Millona (1990) postawę narcystyczną utrwalają dodatkowo jeszcze nie tyko brak empatii i przekonanie o własnej wyższości, lecz także sytuacje konfrontacji wyolbrzymionego poczucia wartości z rzeczywistością, konflikty z innymi prowadzące do dyskredytowania otoczenia, wzmacniania przekonania o własnej ważności, co pogłębia narcystyczną patologię, aż do stworzenia fantastycznych iluzji na swój temat. Pod ich wpływem narcyzm może przekształcić się w formy dysfunkcjonalne nawet o charakterze paranoidalnym. Wszystko to koreluje oczywiście z wcześniejszym formowaniem się narcystycznej struktury osobowości poprzez postawę rodziców wobec dziecka polegającą na jego przecenianiu i wmawianiu absolutnej wyjątkowości. Jeśli przekonanie to podziela jeszcze inna grupa lub osoba, świadcząc na rzecz osoby narcystycznej „należne jej usługi „, to takie wzmocnienia są tym bardziej silniejsze. Z uwagi na siłę wzmocnień uzyskiwanych w ten sposób narcyzm przejawia się jak utrwalona cecha osobowości, a jego samowzmacniający się charakter wykazuje dużą odporność na próby korekcji. Osoby prezentujące się jako ideały, jako ludzie o charakterze idealnym, nie są lubiane przez otoczenie społeczne i z tego powodu bardzo często nie mają przyjaciół.

Kryzys wspólnoty

 

Omawiając kulturę narcyzmu, nie możemy pominąć faktu, że narcyzm nie sprowadza się wyłącznie do jego odmiany w postaci jaką jest życie w świecie własnych fantazji i wyobrażeń. Według naukowców z obszaru socjologii i filozofii kultury możemy mówić także o solipsyzmie polegającym na eliminacji cudzych podmiotowości poprzez moralne uprzedmiotawianie ludzi oraz upodmiotowianie przedmiotów. Ta druga opcja określana jest jako uprzedmiotowienie na sposób epistemologiczny (Musiał, 2015). Wobec takich spostrzeżeń nie zdumiewa fakt, że mówi się już o socjalizacji nie do wspólnoty, lecz do przedmiotów (Baudrillard, Szlendak, 2008). Analizy niektórych badaczy sugerują nawet przemiany społeczno-kulturowe w stronę tzw. autyzmu kulturowego. Gdyby takie zjawisko miało powszechnie zaistnieć w przyszłości, to ludzie (nie tylko z osobowością narcystyczną) będą żyć w swoich autystycznych, odizolowanych od siebie światach bez odczuwania potrzeby kontaktów z innymi, mając poważne problemy z komunikacją interpersonalną. Wydaje się to niezwykle ponurą wizją, lecz do tego właśnie może doprowadzić intensyfikacja postaw narcystycznych będąca w pełni funkcjonalna wobec neoliberalnego kapitalizmu konsumpcyjnego. Debord (2006) już w poprzednim stuleciu ostrzegał, że kontakty międzyludzkie coraz częściej okazują się właściwie niemożliwe lub stają się iluzją spotkania, podczas gdy uwagę ludzi w rosnącym stopniu zaprzątają przedmioty, w szczególności towary. Uważał, że społeczeństwu grozi wręcz „powszechny autyzm”. Jeżeli to nastąpi, będzie to kolejne następstwo znanego z teorii Richarda Sennetta tzw. upadku człowieka publicznego. Eva Illouz, socjolog kultury badająca związki między neokapitalizmem a miłością – twierdzi, że doszliśmy już nawet do sytuacji, którą określa ona mianem upadku człowieka intymnego. Źródło tego upadku stanowi racjonalizacja i komercjalizacja intymności wypływająca z narastającego dystansu między ludźmi. Kultura, o której tutaj jest mowa, jest w stanie skutecznie uwodzić jednostkę. Jak twierdził Baudrillard, „uwodzenie jest formą wyzwania, formą, która zawsze zmierza do zachwiania naszej tożsamości…”.

Reasumując, mam jedynie nadzieję, że rozprzestrzeniający się zalew postaw narcystycznych w przeróżnych ich odmianach – zarówno kulturowych, jak i w odmianach znanych z psychopatologii, nie przebudzi znanych z historii „demonów egoteizmu.” Jego szczątkowe pozostałości są  widoczne jeszcze w różnych kulturach. Egoteizm w aliansie ze współczesną technologią (np. genetyką) może stanowić dla przyszłych pokoleń wyjątkowo poważne zagrożenie. Leszek Kołakowski napisał kiedyś, że utopia doskonałej autonomii człowieka i nadzieja na jego nieskończone doskonalenie są, być może, najbardziej skutecznymi narzędziami samobójstwa, jakie nasza kultura wynalazła. Okazuje się, że w procesie domniemanego projektu samoidealizacji odkryć można jeszcze wiele misternie ukrytych  pułapek. Narcyzm, kulturowy autyzm, egolatria (kult ego) czy egoteizm w swoistej nowej przewartościowanej odsłonie to zapewne jeszcze nie wszystko…