Przywiązanie w Związku, Unikający i Lękowy

UWAGA. Piszę ten artykuł dla osób, dla których miłość i związki jest czymś trudnym, a nawet niemożliwym. Dla osób, które boją się bliskości, duszą się w związkach, albo dla tych, które nigdy nie czują się wystarczająco kochane. Jednocześnie pragną długotrwałej, stabilnej, pełnej szacunku i miłości relacji.

Znowu Walentynki za pasem, z tej okazji, a także dlatego, że od dawna obiecywałam wam ten artykuł piszę ponownie o przywiązaniach, a także o tym jak ważna jest akceptacja, w tym radykalna akceptacja bo taka jest nam w tym wypadku potrzebna.

Kiedy czytam swoje stare artykuły dochodzę do wniosku że są za krótkie. Ludzie są tak cudownie skomplikowani, mają za sobą tyle różnych historii. By wyjaśnić jakąś koncepcję psychologiczną w sposób, który Wam się przyda muszę przytoczyć masę przykładów i argumentów. Próbuję to robić stąd rzadsze lecz dłuższe artykuły, mam nadzieję, że ta nowa moja strategia pisania Wam się podoba i napiszecie mi o tym w ankiecie, którą z tej okazji zmieniłam.

W Walentynki nie Scrollujemy

Bardzo Was proszę przeczytajcie od deski do deski. Nie przeczesujcie samych nagłówków, a już pod żadnym absolutnie pozorem nie używajcie tych biletów, które załączyłam na końcu oderwanych od kontekstu, bo wtedy mogą się wydawać absurdem, wręcz dziełem obłąkanej blogerki.

Przywiązanie Matryca Miłości i Związku

Gdybyście siedzieli teraz naprzeciw mnie powiedziałabym Wam tak:

Według teorii Bolby’ego w  dzieciństwie tworzy się nasza matryca miłości (rodzaj przywiązania). Jeśli rodzice potrafili kochać was w wystarczająco dobry sposób, mieli wystarczająco dobre umiejętności wychowawcze a także zasoby, by dać wam wszystko to, co potrzebne do zrównoważonego rozwoju emocjonalnego to:

cóż, mieliście fart i wasza matryca miłości jest zrównoważona, symetryczna, BEZPIECZNA. Potraficie wejść sobie spokojnie w związek, na luzie sobie w nim być, spokojnie się w nim docierać, rodzić dzieci i je wychowywać, przetrwać burze. Żyć długo i szczęśliwie. Potem jesteście staruszkami z siwymi włosami, którzy siedzą na ławce w parku, uśmiechają się dobrotliwie i karmią gołębie. Wszyscy się Was pytają o porady jak tego dokonaliście.

Wy opowiadacie o szacunku, cierpliwości i różnych takich bajerach i oczywiście macie rację, ale prawda jest też taka, że dostaliście ogromny potencjał na starcie. Więc jeśli jesteście w tego typu, udanej, ciepłej, fajnej relacji, to bardzo, bardzo mnie to cieszy, bo niestety nie każdy ma takie szczęście.

Co 2 Małżeństwo się Rozwodzi

Wręcz statystyki są hardcorem, co druga para małżeńska w Warszawie się rozwodzi, liczba ta stale rośnie, natomiast liczba ślubów stale spada.

Liczba ślubów! co mnie to obchodzi – wykrzykną postępowcy. Liczba ślubów i rozwodów to po prostu statystyki jakimi dysponujemy, myślę, że związki na kocią łapę nie są bardziej trwałe.

Te osoby co będą żyły długo i szczęśliwie i karmiły łabędzie w otoczeniu gromady wnuków to są te o przywiązaniu bezpiecznym. Tutaj nie mam o czym pisać za bardzo, chyba że o tym, że mogą być dla innych nieszczęśników wzorem do naśladowania. Więc jeśli znacie tego typu pary to podpatrujcie i się uczcie; pytajcie ich o rady, zamiast swojego ojca po 4 rozwodzie, lub matkę, która właśnie pojechała na Mazury na zlot swingersów.

W tym artykule nie będę wchodzić w meandry naukowe, jeśli interesują was najnowsze doniesienia z badań, czy książki i poradniki na końcu podaje listę na której opieram swoje wywody.

30% ma Przywiązanie Bezpieczne

Natomiast gdybyście siedzieli naprzeciwko mnie w gabinecie to raczej małe szanse, że mielibyście przywiązanie bezpieczne. Statystycznie w młodości nawet 60% z nas takie ma, natomiast z czasem liczba osób z tym przywiązaniem maleje do 30-40% osób (Cowan 2007). Nie pytajcie mnie jak to możliwe, bo nikt się nie pofatygował, by to wyjaśnić.

Poza osobami bezpiecznymi mamy jeszcze osoby przywiązane pozabezpiecznie, tych podgrup mamy kilka i nazewnictwo i szczegółowe opisy czy klasyfikacje będą się różnić w zależności od testu czy opracowania. Nie ma to aż takiego dużego znaczenia, bo z grubsza jest tak samo. Zaznaczam (szykując się na ACTA2, czyli cenzurę internetu- kochani wychodzimy na ulice!) biorę teorię z Wikipedii, by opisać rodzaje przywiązań:

Pozabezpieczne Przywiązania

  • Lękowe, Zaabsorbowane (ambiwalentne), bardzo mocno zależą od drugiej osoby, potrzebują dużo akceptacji, ciepła, czułości, bliskości, intymności, uwagi, czasu, wszystkiego razy 100. Chcą wiedzieć wszystko o drugiej osobie i sami też są zupełnie transparentni. Nie są zbyt ufni, nie myślą za dobrze ani o sobie, ani o swoim partnerze. Dużo martwią się o swoim związku, w chwilach stresu potrzebują wsparcia swojego partnera. To jest taka kobieta, która najchętniej leżałaby w łóżku ze swoim partnerem i nigdy z niego nie wychodziła (niekoniecznie uprawiając seks). To jest taki mężczyzna, który brak buźki w smsie, gdzie zwykle buźki były, zinterpretuje jako znak, „że coś już się psuje między nami”.
  • Lękowe, Unikające, tutaj osoby pragną niezależności, potrzebują powietrza, przestrzeni, dla nich związek jest jedną z wielu, ale na pewno nie najważniejszą potrzebą. Najpierw chcą realizować swoje pasje, spotykać się z przyjaciółmi, wyjeżdżać, pracować, a potem, gdzieś na końcu wykroić parę godzin dla partnera, na własnych warunkach. Nie potrafią rozmawiać o emocjach, czy o tym co się dzieje „między nami”, zwykle zresztą tego nie wiedzą. Nie wiedzą też, co czują, słowa „kocham Cię” stają im w gardle. To jest taki mężczyzna (70% spośród unikających to mężczyźni) który powie „całowanie z języczkiem, ok, ale tylko przed seksem, nie chcę się nakręcać, zresztą to niezbyt higieniczne”, to jest taka kobieta, która nie okazuje czułości w miejscach publicznych, nie zmieni opisu związku na FB 😉

 

Uwaga, to jest pewne kontinuum. Niektóre osoby będą w 100% pasowały do tych opisów, a niektóre w 60%, bo już ciężko pracowały nad sobą, albo startowały z innego miejsca w życiu, na końcu artykułu zamieszczam też linki do testów, które znalazłam.

Najłatwiej byłoby Wam gdybyście byli w związku z osobą z przywiązaniem bezpiecznym. Tutaj wszelkie wasze odsuwania się, czy paniczne przytrzymywania nie zostaną źle odebrane. To szczególnie ważne dla osoby lękowej, bo to ona najbardziej i najdłużej cierpi w razie niepowodzenia relacji, pisałam o tym tutaj.

No ale to nie zawsze jest możliwe. Jak pracować nad przywiązaniem, kiedy znajdujemy się w klasycznej sytuacji: lękowy i unikający. Idźmy dalej w klasyków, czyli unikający to mężczyzna, a lękowa niech będzie kobieta i niech obydwoje są impulsywni. Oczywiście może być też kobieta unikająca, a mężczyzna lękowo zaabsorbowany, może to być również para homoseksualna.

Unikający i Lękowy Się Poznają

Różne znane mi scenariusze zapoznawania się.

  • Przez zasiedzenie. Same go sobie wynajdujemy i stajemy się jego cieniem. Chodzimy wszędzie tam gdzie on, lub aranżujemy mniej lub bardziej subtelnie spotkania. Możemy dość szybko się wprowadzić. Może być też tak, że on zaczyna jako kochanek, my zrywamy z obecnym partnerem i wtedy jesteśmy już razem. Albo na odwrót, my jesteśmy kochankami i czekamy aż w końcu on się przekona do nas, czy też sobie go wywalczymy, bo jesteśmy jedną spośród wielu. Tutaj to my całkowicie i od początku „ciągniemy ten związek”.
  • Randki Cosmo. My kobiety od przedszkola uczymy się jak być dobrymi kobietami (sic!). Jak ładnie wyglądać, nie złościć się i sprzątać, uczą nas też jak prawidłowo randkować. Myślę sobie, że nawet potem ciężko odróżnić, co jest nasze, co z rodziny, co z kultury ⇒ czyli właśnie na przykład przeczytanych czasopism w stylu cosmopolitan. W dodatku my nawet nie musiałyśmy czytać tych pism, wystarczy, że robiła to nasza przyjaciółka. Potem karmiła nas tymi prawdami objawionymi 😕 jako swoimi własnymi. A jakie to są? W skrócie jak spełniać potrzeby osoby o przywiązaniu unikającym. Nigdy nie pisałyśmy pierwsze, nie proponowałyśmy spotkania, nie zostawiałyśmy szczoteczki do zębów, nie mówiłyśmy kocham, nie obsypywałyśmy pocałunkami, nie zaczynałyśmy ważnych dla nas rozmów, czas spędzałyśmy tak jak on chce i kiedy chce. Takie zachowanie może też wynikać z tego, że nie dajemy sobie prawa do własnych potrzeb, możemy o nich nawet nie wiedzieć. Inne osoby na początku bronią się przed zaangażowaniem, są zdystansowane, wiedzą, lub czują gdzieś w głębi, że jak wpadną to jak śliwki w kompot.

Jest o wiele więcej scenariuszy, bo życie to nie jest film, który się tworzy, by miał jakikolwiek ład i skład. Życie osób z pozabezpiecznym przywiązaniem przypomina bardziej telenowele brazylijską gdzie na porodówce okazuje się, że twoja własna matka jest bratem dziecka, które urodziłaś.

On się zmieni z czasem

No dobra, czyli spotykacie się i on nie unika w sposób zupełnie skrajny (wtedy trzeba się ewakuować o tym napiszę, kiedy indziej). Jest interesująco tajemniczy, fascynująco znikający, no ma to nieokreślone „coś”, taką głębię po prostu, no wiecie porozumienie dusz.

Tobie wydawało się, że jak dasz mu czas, to zacznie mówić „kocham cię”, dawać kwiaty, rozmawiać o tym, co między wami, okazywać czułość, być bardziej blisko. Sprostujmy od razu, że nie są to jakieś fanaberie.

Miłość kompletna

Faktycznie według Sternberga miłość dojrzała, kompletna, powinna posiadać 3 składniki:

  • Intymność: przywiązanie, bliskość, dzielenie się intymnymi informacjami, ciepło, wspieranie,
  • Namiętność: romans, fizyczne przyciąganie, podniecenie i ekscytacja, poczucie namiętności,
  • Zaangażowanie: decyduję się, dzień, po dniu, by podtrzymać ten związek.

 

Tak się jednak nie stało. Te bajery nie nadeszły.

Przecież wszystko było OK

Nic dziwnego, że nie nadeszły!
On myślał cały czas, że wszystko jest ok. Ty przecież nic nie mówiłaś. On nie miał pojęcia, że od początku dawał ci, 10% tego co potrzebujesz. W dodatku dla niego to i tak było 200% jego możliwości, starał się jak mógł najlepiej, bo każdy tak robi w trakcie zalotów. Każdy na początku pokazuje się od najlepszej strony. Więc te skrawki smsów, które pisał to i tak w cennym czasie, który mógł poświęcić na coś innego, ważnego dla siebie. Zresztą dla niego to nie żadne skrawki, bo w życiu tyle z nikim nie pisał o niczym.

Dla niego przeczytanie takiego artykułu to tytaniczna praca, rozmowa o emocjach, to wyrywanie sobie flaków na żywca, okazywanie emocji szczyt żenady, całowanie w miejscu publicznym absolutnie zawstydzające. Każda forma bliskości, emocjonalności może być dla takiej osoby bardzo trudna. Po prostu, tak jest.

Unikający i Lękowa

Mamy więc bardzo trudną sytuację. Jedną osobę która kocha na maksa, dla której jest związek, potem związek, następnie związek, a potem dłuuuuuuuuuuugooooooooo, długo nic no i może coś tam jeszcze znajdziemy w stylu praca, czy przyjaciele. To osoba, która oddycha miłością, zna na pamięć wszystkie filmy romantyczne, zna każdy centymetr twojej skóry, może patrzeć ci się w oczy i nic więcej jej do szczęścia nie potrzeba. Ta osoba w stresie chce się tulić, rozpuszczać w twoim ramieniu. Nie potrafi jednak za bardzo o to prosić, bo z góry zakłada, że tego nie dostanie. Zaciska więc zęby, że da radę sama, w efekcie nie daje rady sama i ostatecznie wybucha, ewentualnie naburmusza się i obraża.

Obok mamy drugą osobę, dla której związek zupełnie nie jest najważniejszy. Jasne chce być w związku, ale chce też mieć karierę, spotykać się z przyjaciółmi uprawiać sport, wyjeżdżać samodzielnie. Leżenie i patrzenie sobie w oczy jest dla niego conajmniej nudne, a może być wręcz przyprawiające o gęsią skórkę. Partnerka, która staje się z dnia na dzień bardziej zależna zaczyna irytować, wręcz wściekać i sprawia, że on coraz mniej ma ochotę wracać do domu. W dodatku często słyszy, lub czuje, że nie jest w stanie spełnić jej potrzeb. Większość z z tych potrzeb są dla niego naprawdę trudne do spełnienia, szczególnie, że on w stresie potrzebuje się zdystansować, pobyć bez niej.

Unikający i Unikająca

No dobrze, powie pan unikający, ale jest jeszcze 30% pań unikających, może powinienem z taką się spotykać? Tak, oczywiście warto w życiu próbować, zbierać dane, eksperymentować. Zresztą, może się uda. Natomiast proszę zastanów się. Jeśli u ciebie związek jest na 8 miejscu w hierarchii wartości i u niej również na 7, to kto zawalczy, kiedy zrobi się trudniej? Kto będzie to ciągnął? Z moich informacji wynika, że takie relacje dość szybko wyglądają jak te dwóch sublokatorów. Wracają po pracy i rozmawiają ewentualnie wtedy jak się żarówki skończyły (że trzeba by nowe zakupić). O problemach nikt nie zacznie rozmowy, bo każdy unika jak ognia takich rozmów, zresztą nie wiadomo, czy w ogóle ktoś dostrzeże, gdzie ten problem jest. Science fiction? Rozejrzyjcie się, może znacie takie pary?

Wróćmy teraz do Teorii Przywiązań

Efekt rollecoastera

W pozabezpiecznych relacjach możemy mieć różne kombinacje

  • Obydwoje partnerów unika zależności/ każde ucieka, izoluje się w sytuacji stresu (unikający-unikający).
  • Jedno czuje się pozbawione wsparcia, kiedy drugie czuje się przytłoczone potrzebami tego pierwszego, które uważa za niemożliwe do zaspokojenia (unikający-lękowy).
  • Jeden z partnerów zawsze jest w roli zależnej, kiedy drugi jest zawsze oskarżający-odpychający może to wyglądać jakby jeden zawsze dawał i się poświęcał, a drugi, który dostaje wiecznie był niezadowolony, kontrolujący, niewdzięczny, wymagający (unikający-lękowy).
  • Efekt rollercoastera, raz na jakiś czas osoba unikająca będzie blisko ciebie i wtedy uspokoisz się i poczujesz niesamowite uniesienie (high). Niestety, tą bliskość osoba unikająca odczuwa jako zagrażającą i szybko się wycofa, a ty znowu poczujesz się odsunięta, czy niekochana.
  • We wszystkich powyższych sytuacjach przywiązanie, które powinno być źródłem wsparcia i przyjemnych emocji stało się źródłem bólu.

Partnerzy unikający myślą, że kiedy się zdystansują to sprawią, że partnerka się usamodzielni. Faktycznie nasza kultura również gloryfikuje samodzielność. Dzisiaj jednak wiemy, że nikt nie jest samotną wyspą. Wchodzimy w relacje po to, by regulować swoje emocje, po to by mieć wsparcie. Taki jest cel relacji. Więc jeśli partner unika działa to dokładnie odwrotnie. Przywiązanie lękowe ma swoje źródło z niezaspokojenia potrzeby bliskości. Im bardziej się oddalasz, im bardziej jesteś tajemniczy, im ciebie mniej, tym bardziej ona będzie zależna, emocjonalna, niespokojna, nieszczęśliwa. Im bardziej będziesz dostępny tym szybciej ona się uspokoi i tym więcej da ci wolności i przestrzeni.

Bezpieczna Relacja

W długotrwałych, spokojnych, udanych relacjach partnerzy wspierają się wzajemnie, są dla siebie nawzajem osobami godnymi zaufania. Co to znaczy?

Jest to osoba, która zwiększa poczucie bezpieczeństwa osoby poprzez:

  • zapewnienie bezpiecznej przystani do której osoba może się skierować kiedy potrzebuje.
  • bycie bezpieczną bazą z której może eksplorować środowisko, angażować w różne aktywności, wyzwania, czy nowe relacje.

Bezpieczni partnerzy nie mają z tym żadnego problemu, doskonale rozumieją te potrzeby. Odpowiednio do tego reagują. Jeżeli ich partnerzy potrzebują bliskości, dają bliskość. Kiedy chcą eksplorować, dają im wolność. Rozumieją też, że najczęstszą przyczyną negatywnych emocji jest frustracja związana z pragnieniem miłości i opieki; emocje takie jak lęk, czy złość często wynikają z niepewności, czy bliska nam osoba będzie dostępna i będzie odpowiadać na nasze potrzeby.

W zdrowym związku każdy z partnerów może być bezpieczną przystanią dla drugiej osoby. Role te wymieniają się w zależności od sytuacji. Każdy z partnerów potrafi wyrażać swoje potrzeby emocjonalne w otwarty i nieagresywny sposób.
Kiedy osoby maja problematyczne przywiązanie nie wyrażają tych potrzeb: zaprzeczają im (poradzę sobie sam), wstydzą się ich, albo nawet o nich nie wiedzą; albo wyrażają te potrzeby w agresywny, napastliwy sposób.

Radykalna Akceptacja

Pierwszym, najważniejszym krokiem jest radykalne zaakceptowanie, że mam takie przywiązanie jakie mam i że chcę nad nim pracować.

Faktycznie jest tak, że jestem przylepą, która najchętniej trzymałaby się nogi partnera cały dzień i nie puściła go nawet do pracy. Najchętniej leżałabym z nim cały czas w łóżku, patrzyłabym mu w oczy i słuchała jak mówi, że mnie kocha i dlaczego akurat mnie. W konsekwencji on straciłby głos, a potem obydwoje umarlibyśmy z głodu i wycieńczenia. Ale jakie to byłoby romantyczne…

Faktycznie jest tak, że najchętniej spotykałbym się z moją dziewczyną wtedy, kiedy ja mam ochotę i nie lubię tych gadek o emocjach i czułości publicznych. Te testy, które wysyła, artykuły, które mam czytać, mam inne rzeczy, które mnie bardziej interesują, gdybym to wszystko robił nie miałbym czasu na swoje zainteresowania, to naprawdę trudne dla mnie…

Jednak jeśli chcecie być ze sobą jedynym wyjściem jest robieniem kroków ku sobie.

Czyli osoba, która unika, mniej unika, osoba która przywiera, mniej przywiera. No i NAJWAŻNIEJSZE:

Komunikacja, Mimo, że to trudne Poproś

Bez rozmawiania daleko nie zajedziecie. Typowe dla osób z przywiązaniami pozabezpiecznymi jest nieujawnianie swoich potrzeb. Te osoby oczekują, że partner będzie czytał im w myślach. Większość problemów w tych związkach powstaje właśnie z tego powodu. To jest zrozumiałe, kiedy weźmiemy pod uwagę, że wstydzą się swoich potrzeb i z góry zakładają, że te potrzeby nie zostaną zaspokojone. Weźmy klasyczną sytuację Ania chce, żeby Tomek ją przytulił:

A: tak strasznie mi ciężko moja przyjaciółka wyjechała na stałe z kraju, on wcale nie poświęca mi czasu, żeby chociaż mnie przytulił. Patrzy na niego tęsknym wzrokiem.
T: przechodzi obok, miał bardzo ciężki dzień w pracy, widzi jej wzrok, kurde, znowu coś jest nie tak, zaraz będzie afera, idę do kompa lepiej.
A: dobra nie będę się czepiać, jakoś dam radę, ciągle coś od niego chcę, pójdę na spacer z psem, muszę być bardziej samodzielna (idzie na spacer) czuje się coraz bardziej samotna, puszcza sobie smutną, romantyczną piosenkę, wysyła sms do T, „co robisz”, T nie odpisuje, bo gra w grę. Ja pierdziele, co za człowiek, nawet na sms mi nie odpisze, co ja z nim robię? wraca do domu widzi, że T siedzi przy kompie, nie, no dobra, gra, nie mógł odpisać, podejdę może sama się przytulę? ma łzy w oczach.
T: wkręcił się w grę, ma poważną misję, czy tam walkę (nie znam się) A podchodzi się przytulić (zebrała do tego ostatki sił) T ją strząsa z siebie…

werble….

Gdyby znali swoje myśli ta sytuacja potoczyłaby się zupełnie inaczej. Natomiast obydwoje nie potrafili powiedzieć sobie nawzajem jak się czują, czego potrzebują. W naszej terapii DBT mamy schemat DEAR MAN, który służy do sprawnej komunikacji. Więc A zanim T wrócił z pracy już mogła sms z DEAR MAN’em wysłać do niego odnośnie sytuacji z przyjaciółką i z prośbą o przytulenie, a T z informacją o ciężkim dniu w pracy. Mogliby wtedy ustalić plan wieczoru satysfakcjonujący ich oboje.
Anita napisała bardzo fajny mini poradnik dla par, również na temat komunikacji.

(w tym linku uwaga dla osób, które uważają, że „on powinien sam z siebie, bo jak nie robi sam z siebie, to bez sensu”)

Walentynki Bilety

Na dole tego artykułu załączyłam dla Was bilety-prezenty z okazji walentynek, które mam nadzieję, ułatwią wam rozmowę i nowe ustalenia w temacie bliskość/unikanie. Proszę Was o rozsądek. Jeśli Wasza przylepa jest nieprzyzwyczajona do bycia samemu to pewnie lepiej zacząć od samodzielnego wyjścia, a nie od razu wyjazdu. Istotne jest też, by nie wypytywała, albo, jeśli jest bardzo ciężko chociaż wypytywała mniej, by z czasem dała Wam wolność. Takie rzeczy muszą się czasami dziać stopniowo. Zresztą, jeśli sprawy zaszły bardzo daleko to naprawdę dobrze zasięgnąć pomocy specjalisty.

W drugą stronę jest podobnie choć zwykle trudniej. Osobom unikającym ciężko jest zobaczyć swoje uniki. Tutaj też trzeba stopniowo się zbliżać. Jeśli seks zdarza się u Was raz w miesiącu to nierealne jest, by od razu przejść na 3 razy w tygodniu. Jeśli ostatnio byliście na randce rok temu, to zakasujcie rękawy, bo związek naprawdę sam się nie zrobi. Związek się buduje, wspólnie, dzień po dniu. Dla trwałości związku dużo ważniejsze są wspólne, przyjemne aktywności niż (nawet częste) kłótnie.

Pamiętajcie, że jeśli już dajecie bilet, ważne jest, by koniecznie wyznaczyć wspólnie termin, a potem za wszelką cenę dopilnować, by zaplanowane wydarzenie się odbyło (dotyczy to obydwu stron, nie ma walenia fochów, bólów głowy, odwiedzin mamy w ostatniej chwili). Kiedy wydarzenie się dzieje, nie oceniamy, tylko jesteśmy w tym wydarzeniu i cieszymy się nim najlepiej jak potrafimy.

Pocałunek, podstawa bliskości

o pocałunku pisaliśmy tutaj

Wspólne Wypady w Dzicz

Samodzielne Wypady, Przestrzeń

Wspólne Wyjścia, Teatr, Kino

Moja Przestrzeń, Oddech

Bliskość, Intymność, Bezpieczna Przystań

 

Making Of

To co napisałam może różnić się od innych tekstów na ten temat, ale korzystałam z nowych źródeł. Dlatego też tak długo trwało zanim napisałam ten artykuł, chciałam najpierw doczytać nie tylko lekkie książki, ale też najnowsze badania. Sama teoria przywiązań jest leciwa (John Bowlby, Mary Ainsworth) to są lata 60, teraz mamy sporo nowych ciekawych opracowań również behawioralnych, czy z dziedziny neuropsychologii.

 

Moje Przywiązanie, Testy

Nie wiem, czy są miarodajne szczerze mówiąc, ten pierwszy polecony w artykule, więc teoretycznie najbardziej sensowny.

 

bibliografia i źródła, sorry za bałagan:

poradniki

Attached, The New Science of Adult Attachment and How It Can Help You Find–and Keep– Love, Amir Levine, Rachel Heller, 2010, Penguin
Wired for Love: How Understanding Your Partner’s Brain and Attachment Style Can Help You Defuse Conflict and Build a Secure Relationship, 2011 New Harbinger Publications
Attachment in Adulthood, First Edition: Structure, Dynamics, and Chang Mario Mikulincer, Phillip R. Shaver, 2007 The Guilford Press

naukowo

Attachment Across the Life Cycle Colin Murray Parkes, Joan Stevenson-Hinde, Peter Marris, 1991, Routledge
Bases of Adult Attachment: Linking Brain, Mind and Behavior Vivian Zayas, Cindy Hazan, 2015 Springer
Handbook of Attachment, Third Edition: Theory, Research, and Clinical Applications Jude Cassidy, Phillip R. Shaver, 2016 The guilford Press
Asendorpf, J. B., & Wilpers, S. (2000). Attachment Security and Available Support: Closely Linked Relationship Qualities. Journal of Social and Personal Relationships, 17(1), 115–138. https://doi.org/10.1177/0265407500171006
Alexandrov, E. O., Cowan, P. A., & Cowan, C. P. (2005). Couple attachment and the quality of marital relationships: method and concept in the validation of the new couple attachment interview and coding system. Attachment & Human Development, 7(2), 123–152. http://doi.org/10.1080/14616730500155170