Prokrastynacja i produktywność: Pomocne Aplikacje

OGŁOSZENIE:

Pomocne Aplikacje

Dzisiaj chciałam krótko Wam napisać co polecam na telefon i komputer, by lepiej nam się żyło. Będzie to bardzo stronniczy artykuł, bo składa się wyłącznie z aplikacji, których sama używam. Z drugiej strony ściągam tych aplikacji sporo, na kilogramy.

Można powiedzieć, że jestem odwrotnością terapeuty jeśli chodzi o telefony.

Czyli gdyby telefony i komputery mogły się załamywać nerwowo to na pewno robiłyby to z mojego powodu. Na sam mój widok zaczynałyby krzyczeć i uciekać w popłochu.

Dialektycznie i ze współczuciem i troską dla siebie powiem, że jestem aplikacjofilem, po prostu kocham aplikacje. Mogłabym tapetować nimi pokoje, rozpościerać dywany aplikacjowe, robić sobie z nich ubrania i spinki, kiedyś nawet w odruchu społecznika jedną przetłumaczyłam.

Ściągam wszystko co mi w ręce wpadnie, a co powiązane jest z tematami, które mnie interesują, czyli emocje, motywacja, planowanie, lepsze samopoczucie, pamięć, pisanie, malowanie i inne, które mnie nie interesują też.

Więc jak zaczęłam pisać ten artykuł to właściwie się od razu załamałam, tyle tego jest 🙁 co wybrać? 😱 Postanowiłam zrobić cykl tych artykułów i dzisiaj zajmę się

“Silna Wola”

Produktywność, prok(r)astrynacja (nigdy nie pamiętam, czy tam jest r, też tak macie?) lub “uzależnienie od telefonu/komputera”.

Tutaj chciałam wrócić do tematu sławetnej silnej woli. Ja wiem, że wszyscy chcielibyśmy ją mieć. Ja też bym chciała mieszkać w chatce z piernika, tarzać się w cukrze pudrze i żelkach, potem otrzepać się z gracją i opanowanym, aksamitnym głosem powiedzieć:

Nie, no wiesz, jestem na diecie przecież- zagryźć selerem naciowym i lekkim krokiem oddalić się, a wy tam sobie polewajcie Crème brûlée (mój najukochańszy deser)

Ale cóż, tak nie jest, nie po drodze mi z cukrem i wyobraźcie sobie, ŻE NIE MIESZKAM W CHATCE Z PIERNIKA I NIE TARZAM SIĘ W ŻELKACH, wręcz mogę powiedzieć, czasami jest ciężko 😉

“Tirem w Twarz”

Niby żarty, ale nie do końca, w każdym żarcie jest trochę prawdy, albo nawet więcej niż trochę. Jeśli chcemy sobie poradzić z jakimkolwiek problemem najpierw musimy stanąć w lustrze i powiedzieć sobie prawdę, mam na to metaforę “Tirem w twarz”.

W tym wypadku tirem było przyznanie się do problemu z cukrem, nie było to ani łatwe, ani przyjemne, ale cóż, tak po prostu jest. Dlatego chatka z piernika, a nawet żelki okazały się wykluczone.

Tak samo, jeśli ktoś ma problem z alkoholem to nie mieszka w browarze, prawda?

Czy jeśli ma problem z narkotykami to nie kupuje przyczepy, by zamieszkać w niej ze swoim nauczycielem chemii.

Nie! Tego się po prostu nie robi.

Co powinna zrobić osoba, która ma problem z telefonem?

Teraz quiz, co powinna zrobić osoba, która ma problem z komputerem (granie, youtube, insta, snap, FB), a musi się przygotować do egzaminu, czy pracować -więc wymaga to użycia komputera?

  • Wydrukować Internet.
  • Poprosić Chucka Norrisa o pomoc.
  • Dzwonić do mamy i ją pytać o rzeczy z internetu.
  • Nie iść na egzamin.
  • Załamać się.
  • Zrezygnować z pracy i wyjechać do Norwegii po socjal.
  • Oczywiście skorzystać z APLIKACJI! 

Pomocne Aplikacje, Prokrastynacja, Uzależnienie od Internetu

Krok pierwszy to zawsze akceptacja rzeczywistości. Muszę zdać sobie sprawę jak duży mamy problem, i jaki dokładnie on jest: muszę wiedzieć ile żelek zjadam. W przypadku problemów z jedzeniem najpierw zapisujemy ile i kiedy jemy, a nawet gdzie to robimy.

Tutaj pierwszym krokiem będzie zobaczenie jak wygląda używanie naszego telefonu. Ile czasu kradnie nam to urządzenie każdego dnia. Co dokładnie robimy, kiedy używamy telefonu, czy komputera.

Czas Przed Ekranem

Jeśli chodzi o iphone (a niedługo też mac), sytuacja jest dziecinnie prosta. Mamy wbudowaną aplikację czas przed ekranem (w ustawieniach telefonu). Nie pokażę Wam mojego screena, ale od razu się przyznam: jeśli widzicie komentarz walczący z hejtem na pudelku dodany o godzinie 4.02 to jestem ja.

Obsługa tego jest dość prosta i znajdziecie mnóstwo instrukcji w necie, na przykład na stronie apple.

Jak już wiemy co najbardziej kradnie nam czas i jesteśmy gotowi coś z tym zrobić- możemy dodać sobie ograniczenia czasowe na aplikacje, czy nawet konkretne strony internetowe. U mnie to się zmienia. Miałam ograniczenie na pudelka. Stwierdziłam, że moje poranne, anonimowe krucjaty uczenia ludzi miłości nie są zbyt efektywne. Potem się przerzuciłam na instagrama, zablokowałam go więc również, aktualnie ogarnął mnie szał twittera, mam właśnie blok na to 🙂 Cóż, cieszę się, że blokady działają i mogę swój czas spędzać konstruktywnie tworząc tego bloga.

Z miłości do dziecka

Takie same ograniczenia możemy zrobić naszemu dziecku. Pamiętajcie jednak, by zrobić w porozumieniu z dzieckiem/nastolatkiem. Możecie się zdziwić, ale ostatecznie, mimo początkowego buntu, jeśli wyjaśnicie, porozmawiacie, to takie “pełne miłości reguły” zostaną najczęściej docenione przez dziecko. Głośno tego nie przyzna, ale będzie się burzyć rzadko i tylko dla zasady.

Kochani* nie wiem niestety jakie aplikacje analogiczne są na androida. Miałam dać linki z internetu, ale nie chcę Wam polecać czegoś czego nie przetestowałam, więc jeśli znacie i używacie to bardzo Was proszę napiszcie w komentarzach. Czytałam, że nowe telefony z androidem też mają zainstalowaną taka aplikację?

Windows ma konto Microsoft i tam można dodać zarówno PC jak i surface jak i telefony, a nawet xboxa.

“Siedzenie przed kompem”

Otóż sporo mojej pracy to jednak rzeczy do zrobienia w komputerze. Pisanie bloga, odpisywanie na maile, smsy, robienie Facebooka, tłumaczenia, rozmaite rzeczy związane z gabinetem, dokumentacje, szkolenia, no mnóstwo tego jest. Często bywało tak, że “siedziałam przed kompem” cały dzień (już samo takie nazewnictwo jest toksyczne) i potem miałam poczucie, że nic nie zrobiłam. Siedzę i siedzę, minuty zamieniają się w godziny, a pozostaje tylko ból pleców i niejasne poczucie, że przecież czaszka mi paruje, a efektów brak.

To oczywiście nie wpływa dobrze na nastrój i zupełnie nie jest zgodne z prawdą, bo to żadne siedzenie, tylko prosto z mostu praca, po której musi nastąpić odpoczynek pełną parą. Przypomnę, by życie było fajne musi być równowaga: przyjemności-satysfakcja-ludzie.

Jedną ze znanych metod psychologicznych w tej sytuacji jest zapisywanie codziennie co zrobiłam, ewentualnie lista i wykreślanie z niej tego co zrobiłam (to jest dużo lepsze niż listy w telefonach z których wykonane rzeczy znikają).

No ale my dzisiaj nie o metodach papier-ołówek rozmawiamy.

Wcześniej próbowałam aplikacji gdzie trzeba samemu ustawiać zadania i potem włączać i wyłączać zegar i wtedy ona zliczała czego ile robię. Dla mnie to było zbyt skomplikowane, zapominałam ją włączać, wyłączać, w końcu rzucałam ją całkiem. Biedna, lądowała na cmentarzu zapomnianych aplikacji.

Timing

To jest moje odkrycie roku 2019, aplikacja na maca (są odpowiedniki na windows) w której się absolutnie zakochałam.

Aplikacja Timing zupełnie rozwiązała problem “siedzenia przed kompem”. Działa w tle i potem pokazuje mi na jakich stronach byłam, jakich aplikacji używałam. Ustawiłam sobie reguły, że np. strona na P. to prokrastynacja, a mail to praca. Dodatkowo mogę wpisywać ręcznie, co robiłam, kiedy nie było mnie przy komputerze. Co się okazało? Większość dni mam produktywność przy komputerze 95% – to jest dopiero fajna wiadomość.

Nie wiem jak będzie się rozwijał czas przed ekranem na maca, ale póki co nie ma porównania do Timing.

Na Windows są dwie tego typu aplikacje: RescueTime oraz ManicTime podobno spełniają swoje zadanie (sama nie używałam, ale tak słyszałam).

Blokowanie

Wróćmy jednak do sytuacji gdybym nie była wydajna. Tak kiedyś bywało i wciąż bywa. Szczególnie prokrastynacja dopada mnie przed wykładami. Wtedy nagle bardzo zaczynają mnie interesować gry komputerowe (cywilizacja) lub youtube. Nagle stwierdzam, że polska wikipedia to straszna bieda i muszę nad nią popracować.

Jak mogę wtedy sobie pomóc? Przypominam więc o tarzaniu się w żelkach- że tego nie robię. Tak samo, kiedy mam zrobić nowe slajdy na nowy wykład. Generalnie wciąż mnie to stresuje (wykłady), wiadomym więc jest, że zrobię wszystko, by tego nie robić= lęk ⇒ unikanie slajdów. Nie będę więc pracować nad swoją silną wolą. Po prostu zablokuję wszystkie strony i aplikacje, które mogą mi przeszkodzić w robieniu tego co potrzebne. To jest najprostsza, najszybsza i najskuteczniejsza w moim przypadku metoda.

Jeśli macie inne pomysły i metody, które u Was się sprawdzają, koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Blokowanie, aplikacje na maca

blokowanie na macu:

Focus to aplikacja, której często używałam i nadal czasami używam, można sobie blokować co się chce i jak się chce (w tym aplikacje), bardzo polecam.

Selfcontrolapp tutaj można blokować wyłącznie strony internetowe (bez aplikacji) za to jest darmowe.

Czas przed Ekranem na IOS (od jesieni też na maca) mogę albo sprawić, że mi pokaże że już czas się opanować (to mi wystarcza), ewentualnie w skrajnej sytuacji mogłabym dać komuś hasło do mojego czasu przed ekranem i sobie całkiem zablokować możliwość używania telefonu ponad określony wcześniej czas (zarówno internet, konkretne strony jak i aplikacje a nawet wybrane aplikacje).

Konto Microsoft, można blokować wiele urządzeń (nie wiem jak skutecznie wychodzi to w praniu). Na androida+microsoft znalazłam jeszcze focusme (ale nie próbowałam).

Podsumowując: zamiast w stresującym dla nas czasie testować swoją silną wolę- blokujemy. Jeśli nasze własne ograniczenia nie działają na nas i wciąż klikamy: ignoruj cały dzień. Wtedy możemy:

  • skasować aplikację,
  • skasować konto społecznościowe,
  • poprosić bliską osobę, żeby założyła nam hasło i wprowadziła ograniczenia (tego nie da się ominąć).
  • zmienić telefon na starodawny, który nie jest smartfonem i nie ma aplikacji.

To Milość… czyli blokowanie, by regulować kochanie

Wiemy, że osoba z przywiązaniem lękowym najchętniej byłaby ze swoim wybrankiem, wybranką 24/7. W dobie internetu jest to miotanie się pomiędzy stalkowaniem FB, wróżeniem z Insta po czym wysłanie miłosnego snapa, następnie prośba o telefon, gdzie umawiamy się na skype tuż przed spotkaniem z tą osobą w tak zwanym realu.

Cóż to może się nie sprawdzić bo:

  • nie dajesz osobie oraz sobie zatęsknić,
  • jest to osoba unikająca i zaczyna się dusić,
  • wprost powiedziano ci, że musisz ograniczyć te kontakty,
  • nie możesz się skupić na niczym innym/swoim życiu,
  • wręcz zawalasz obowiązki,
  • samo uczucie kochania robi ci kolorowe konfetti z szarych komórek,
  • hormony wylewają się z ciebie i zalewają klawiaturę,
  • masz błędny wzrok przez większość czasu,
  • po dźwięku smsa nogi się pod tobą uginają (a właśnie jesz obiad z konserwatywną babcią),
  • chcesz umieć regulować miłość,
  • a może po prostu musisz się odkochać.

Jeśli jest naprawdę źle- możesz zostawić telefon w domu i wyjść, najpierw na godzinę, a potem wydłużać ten czas bez kontaktu. Natomiast tutaj polecam akurat mniej radykalne wyjście i ograniczanie/blokowanie aplikacji którymi się kontaktujemy.

Produktywność: Organizowanie Projektów

Wiem, że tych aplikacji jest bez liku, natomiast ja piszę o tej jednej, którą uwielbiam!

Meistertask to fantastyczna sprawa. Aplikacja do organizowania projektów dla zespołów. To co ją wyróżnia to to, że jest darmowa. Postanowiłam wykorzystać fakt bycia blogerką i napisałam do nich, że piszę właśnie artykuł o aplikacjach i że w takim razie niech dadzą proszę premium. No i dali (choć na chwilę tylko :()

Szczerze, póki co w premium zauważyłam głównie opcję dodawania ikonek, i zmiany tła, nie mówię, że to nie fajne 😉 osobiście uwielbiam ikonki i naklejki!

Oczywiście są też inne pomocne funkcje (lista), ale to co mnie bardzo przekonało do Meistertaska to właśnie to, że w opcji darmowej dają niesamowicie dużo. My wpadamy tam, co jakiś czas, zwykle, żeby zobaczyć jak wiele z planowanych przez nas projektów faktycznie udało nam się zrealizować-i przenieść je z “todo” do “done” to bardzo poprawia nam nastrój.

Jest zarówno jako aplikacja, jak i online, jak i na telefon, myślę, że dla pojedynczej osoby też się świetnie nada, ma całe mnóstwo funkcji i jest bardzo przejrzysta, koniecznie do niej zajrzyjcie!

Aplikacje mózgowe i emocjonalne

Następnym razem napiszę o tych aplikacjach, których używam do zadań terapeutycznych- raczej niczym Was nie zaskoczę.

Chociaż mam może jakiegoś asa w rękawie?

*ps. podobno niektórych wkurza zwracanie się do czytelników per kochani, ale ja naprawdę tak bardzo Was lubię i jestem tak bardzo wdzięczna, że wchodzicie na bloga i czytacie, w ten sposób próbuję wyrazić te pozytywne do Was emocje. To jak mam się zwracać? moi milusińscy? misiaczki? to by było jeszcze gorsze- aha- czytelnicy ze mną nie przejdzie.