Ostatnio rozmawiając z przyjaciółką, zaczęłyśmy się zastanawiać, jak to jest tak naprawdę, czy tylko – jak się powszechnie wydaje – kobiety udają szczytowanie? A co z facetami? Dlaczego w ogóle partnerzy okłamują siebie nawzajem, że doznają rozkoszy, kiedy tak wcale nie jest? Przestudiowałam wiele badań i na ich podstawie mogę śmiało powiedzieć, że dosyć dużo już wiemy o udawaniu orgazmu przez kobiety, jednak nadal dosyć mało, jeżeli chodzi o panów, a wiemy, że to zjawisko również ich dotyczy.

 

Mężczyźni też udają orgazm

 

Celem badania przeprowadzonego przez Muehlenhard CL, Shippee SK w Katedrze Psychologii i Programu Studiów nad Kobietami, Płcią i Seksualnością Uniwersytetu w Kansas było wykazanie w jaki sposób i dlaczego mężczyźni udają orgazm, czy jest jakiś scenariusz, według którego cała sytuacja w sypialni „powinna” zostać rozegrana.

Grupa osób badanych składała się ze studentów: 180 mężczyzn i 101 kobiet, udzielane przez nich odpowiedzi były anonimowe. 85 proc. badanych mężczyzn oraz 68 proc. kobiet doświadczyło seksu waginalnego (stosunek płciowy, w którym dochodzi do penetracji pochwy). Zarówno mężczyźni (25 proc.) jak i kobiety (50 proc.) zgłosili, że udawali orgazm w trakcie stosunku (odpowiednio 28 proc. i 67 proc. wśród osób z doświadczeniem seksu waginalnego – SW). Większość osób badanych udawała go w trakcie SW, ale także w czasie seksu oralnego, stymulacji manualnej i sekstelefonu. Wśród zgłaszanych przyczyn podawano: małe prawdopodobieństwo wystąpienia orgazmu (z różnych powodów, ale nie podano konkretnie jakich), chęć zakończenia stosunku, chęć uniknięcia negatywnych konsekwencji (np. zranienia uczuć partnera) i uzyskanie pozytywnych konsekwencji (np. zadowolenia partnera). Z niniejszego badania wynika jednoznacznie, że scenariusz w alkowie powinien być następujący: kobieta doświadcza orgazmu przed mężczyzną i to on jest odpowiedzialny za doświadczanie rozkoszy przez swoją partnerkę, czyli powinien wiedzieć, co ma zrobić, żeby jego partnerka szczytowała.

 

Dlaczego symulujemy, że jesteśmy na szczycie?

 

W innym badaniu przeprowadzonym przez naukowców z Departamentu Psychologii Uniwersytetu w Kansas, D.L. Goodman, O. Gillath i P. Haj-Mohamadi, podkreślono, że udawanie orgazmu jest powszechnie występującym fenomenem dotyczącym przedstawicieli obu płci. Na podstawie szerokiej próby osób badanych oraz trzech niezależnych badań opracowano listę przyczyn udawania orgazmu. W pierwszym badaniu brało udział 46 osób, w drugim 416, a w trzecim 1010. Na podstawie wszystkich trzech zidentyfikowano sześć głównych powodów: dobre (swoje) samopoczucie, dla partnera, brak zainteresowania seksem, manipulacja/władza, brak poczucia bezpieczeństwa, komunikacja emocjonalna. Przyjrzyjmy się bliżej, jak przebiegło badanie oraz charakterystykom tych powodów.

 

Kłamstwo niejedno ma imię

 

W pierwszym badaniu przeprowadzono ankietę wśród prawie 50 studentów, którzy wcześniej udawali orgazm, co oznacza, że nie mieli prawdziwego orgazmu, ale zachowywali się tak, jakby mieli lub kłamali, deklarując to swojemu partnerowi. Poproszono ich o refleksję nad własnymi doświadczeniami i wygenerowanie listy możliwych powodów dla których ktoś mógłby udawać, że osiąga szczyt podczas seksu. Naukowcy zebrali dane z powstałej listy i dodali dziesiątki innych możliwych powodów zaczerpniętych z innych badań na temat tego, co motywuje takie zachowania, na wypadek gdyby studenci nie mieli własnych pomysłów.
W następnych dwóch badaniach, w których wzięło udział ponad 1400 osób z doświadczeniem udawania orgazmu, badani ocenili poszczególne powody na uprzednio powstałej liście, na ile się zgadzają/nie zgadzają z każdym z nich. W tym samym czasie naukowcy próbowali znaleźć jakieś wzorce na podstawie udzielonych odpowiedzi.

 

Powody udawania orgazmu

 

Na podstawie przeprowadzonych analiz wykazano, że powody udawania orgazmu można przyporządkować do sześciu grup:

  1. „bo czuję się dobrze” („jest to ekscytujące i satysfakcjonujące”, „sprawia, że czuję się kochany/a”)
  2.  „to coś, co robię dla mojego partnera/ki” („nie chcę zranić jego/jej uczuć”, „to uszczęśliwia mojego partnera/kę”, „to zwiększa podniecenie mojego/mojej partnera/ki”)
  3.  „nie jestem zainteresowany/a seksem” („seks zajmuje zbyt dużo czasu i chcę żeby się skończył”, „seks nie daje mi przyjemności”)
  4.  „chcę manipulować moim/moją partnerem/ką lub czuć, że mam nad nim/nią władzę” („lubię doświadczać dominacji i kontroli nad swoim partnerem/ką”, „to potężne narzędzie, za pomocą którego mogę uzyskać inne rzeczy od mojego partnera/ki”)
  5. „jestem niepewna/y” („nie chcę, żeby mój partner/ka myślał/a, że jestem kiepska/i w łóżku”, „boję się, że mój/moja partner/ka będzie na mnie zły/a, jeżeli nie dojdę”)
  6. „chcę się emocjonalnie połączyć z moim partnerem/ką” („jest to sposób na wyrażenie miłości”, „to sprawia, że czuję się emocjonalnie zbliżona/y z moim partnerem/ką”)

(tutaj jest tabela z % udzielanych odpowiedzi)

 

Kto i dlaczego udaje orgazm – różnice między płciami

 

Jak można zaobserwować, ludzie udają orgazm z bardzo różnych powodów: czasami by osiągnąć jakieś korzyści dla siebie, innym razem dla dobra związku. Zdarza się również, że kłamiemy w tej jakże delikatnej sprawie tylko dlatego, że na prawdziwy orgazm po prostu się nie zanosi.
Na podstawie przeprowadzonych badań zaobserwowano pewne różnice międzypłciowe dotyczące powodów, dla których kłamiemy w sprawie orgazmu. Kobiety zdecydowanie częściej udawały orgazm dla korzyści swojego partnera, za to mężczyźni z powodu odczuwanego przez siebie lęku, braku pewności siebie, chęci nawiązania emocjonalnej więzi, a także z żądzy władzy.
Różnicującym faktorem okazał się wiek – im jesteśmy starsi, tym bardziej jesteśmy skłonni do udawania orgazmu, ponieważ chce się zadowolić swojego partnera/kę oraz czuć emocjonalne połączenie.

 

To się po prostu nie opłaca

 

Hmm, jestem pewna, że nie tylko mi, ale i części z Was nasunęło się właśnie pytanie, czy to w końcu dobrze czy źle udawać orgazm? Myślę sobie, że odpowiedź nie jest jednoznaczna, i jak to na większość pytań w psychologii, odpowiedź brzmi – to zależy. Przede wszystkim zależy to od powodu, dla którego to się robi.

Jak podkreślają badacze w swoich opracowaniach, sam fakt, że wasz partner/ka udaje szczytowanie nie jest problemem per se, który należy rozwiązać. Natomiast, jeśli nie odczuwasz przyjemności, bądź doświadczasz bólu w trakcie seksu, udawanie orgazmu może nie być najlepszym rozwiązaniem. Wszelkie westchnięcia i pojękiwania mogą dawać mylne wrażenie Twojemu partnerowi/ce. Ponadto jeśli nie mówisz o swoich upodobaniach czy preferencjach, prawdopodobieństwo, że coś się zmieni, jest niewielkie. Wręcz przeciwnie, sam stosunek będzie dla Ciebie niezwykle awersyjnym doświadczeniem, powodującym jedynie wzrost frustracji. W takiej sytuacji zdecydowanie efektywniejsze jest uświadomienie partnerki/a, co sprawia Ci przyjemność, a co nie. Oczywiście rozumiem, że może to być dla Ciebie bardzo trudne, mam nadzieję, że schemat dear man może tu jakoś pomóc 🙂

Myślę sobie, że niebezpiecznym powodem, dla którego udaje się szczytowanie, jest przekonanie, że seks zawsze musi się kończyć orgazmem, co może prowadzić do tego, że szanse na prawdziwą rozkosz maleją w związku z presją, jaką na siebie nakładamy.

 

Wstyd i perfekcjonizm w seksie

 

Część kobiet udaje szczytowanie (niestety nie mamy tutaj danych dotyczących przedstawicieli tzw. płci mniej atrakcyjnej), ponieważ trudno jest im przyznać, że osiągnięcie punktu kulminacyjnego w sypialni nie jest takie proste, jak to wygląda w telewizji. No niestety, wiemy, że w takiej sytuacji do gry wkracza emocja pt. wstyd. Jak wiemy, ta emocja totalnie nie ma uzasadnienia w faktach, niemniej jednak kobieta czuje się przez to mniej atrakcyjna i ocenia siebie jako mniej udolną w sztuce kochania, co prowadzi do ukrycia prawdy – braku orgazmu – gdyż boi się, że zostanie odrzucona lub oceniona w sposób negatywny. Drogie Panie, z całego serca zachęcam do działania przeciwnego do tej (w tym przypadku) gadziej, paskudnej wręcz emocji, czyli do ujawnienia prawdy swojemu partnerowi/ce, i np. w trakcie gry wstępnej szepnięcia do ucha swojej drugiej połowie, co tak naprawdę sprawi Wam przyjemność.

 

Masturbacja to nie grzech

 

Niektóre badania wskazują, że aż 11 proc. kobiet nigdy nie doświadczyło orgazmu. Jako jeden z podawanych powodów jest fakt, że kobiety nie znają swojego ciała, w związku z tym nawet nie ma możliwości, żeby powiedziały swoim ukochanym osobom, co je kręci czy podnieca.
Wielu seksuologów podkreśla, że nie ma lepszego sposobu na poznanie swojego ciała niż za pomocą samodzielnego jego eksplorowania. I tu się kłania masturbacja, która nadal w naszym kraju jest tematem tabu. Według badań profesora Izdebskiego aż 42 proc. polaków twierdzi, że nigdy się nie masturbowało (58 proc. kobiet, 27 proc. mężczyzn). Dla porównania w badaniach na grupie reprezentatywnej Amerykanów 94 proc. mężczyzn i 85 proc. kobiet przyznaje się do masturbacji.

 

Pierwszy orgazm podczas masturbacji

 

Wracając do realiów polskich, 31 proc. Polaków zadeklarowało, że ma doświadczenie (przynajmniej jedno) z samozaspokojeniem się, ale już tego nie praktykuje, jedynie 16 proc. naszych rodaków przyznaje, że robi to regularnie (21 proc. mężczyzn, 11 proc. kobiet). Dlatego drogie Panie, nie zdziwcie się, że w trakcie wizyty u seksuologa z powodu braku orgazmu, pierwsze co usłyszycie, będzie: „proszę zacząć się masturbować”. Zatem kiedy następnym razem będziecie w domu same, nic nie stoi na przeszkodzie, by w spokoju poeksperymentować ze swoim ciałem. Badania wskazują, że 50 proc. kobiet doświadczyło orgazmu po raz pierwszy właśnie w trakcie masturbacji, a kobiety, które ją praktykują, częściej doświadczają szczytowania w trakcie seksu waginalnego i oralnego. Także myślę, że warto.
Ale wracając do pierwotnego tematu, czyli do orgazmu, a raczej jego braku, cóż można zrobić, by podnieść poziom namiętności w sypialni?

 

Jak zadbać o seks, pomysły

 

Randki

 

Randki, randki i jeszcze raz randki. Pamiętajmy, że naszym najważniejszym organem jest mózg, to również on odpowiada za nasze poczucie satysfakcji w związku oraz łóżku. A żeby tak się stało, potrzebna jest uwaga i czas spędzony z ukochaną osobą. Jak mawiała Michalina Wisłocka „Pośpiech jest w miłości błędem niewybaczalnym.” Zatem drodzy Panowie i drogie Panie, organizujcie sobie wspólne randki, i niech trwają one min. dwie godziny tygodniowo. W tym czasie odłóżcie swoje telefony w niewidoczne dla Was miejsce i skupcie się tylko i wyłącznie na sobie, słuchajcie siebie nawzajem, okażcie zainteresowanie – przy okazji ćwicząc umiejętność GIVE, jeszcze więcej o skutecznych nawykach w związku.

 

Umawianie Seksu

 

Ponieważ większość z nas żyje w ciągłym pędzie, stresie, nie wyrabia się z niczym, orientuje się, że ostatni seks był… no właśnie, jakoś dawno. Dlatego umawiajcie się/wyznaczcie sobie 2–4 dni w tygodniu, kiedy się kochacie. Pamiętajcie, by cały dzień podgrzewać atmosferę, wysyłając sobie pikantne esemesy, przechodząc obok siebie, szeptać sobie namiętnym głosem, co by chciało się zrobić, kiedy przyjdzie już „ta pora”, klepnij w tyłek swoją partnerkę i powiedz, że ma fajną pupę i że Cię mega kręci – to na serio działa.

 

Seks Shop

 

Wybierzcie się razem do sex shopu albo zróbcie zakupy online i niech każde z Was wybierze po interesującym dla Was gadżecie, np. kajdanki, kostki miłości – są to zwykle 2 lub 3 kostki, na których jest: część ciała, zadanie do wykonania oraz miejsce, w którym to zadanie należy wykonać, np. szyja, całowanie, blat w kuchni. Długość i finał gry zależy tylko od Was.

 

Zmysły

 

Zawiąż swojej partnerce oczy, niech niczego nie widzi. Nie chodzi tu o to, by technicznie cokolwiek się zmieniło, ale żeby kobiecie wyostrzyły się zmysły, żeby była skupiona tylko na tym, co do niej mówisz oraz na doznaniach z ciała.

 

Mapa Ciała

 

Mapujcie swoje ciała, tzn. kiedy leżycie obok siebie, dotykajcie się po kolei, bacznie obserwując reakcje swojej partnerki/ra. Być może okaże się, że woli, kiedy dotykacie jej piersi niż karku. Bądźcie przy tym uważni na siebie nawzajem, mówcie, jak się czujecie i co Wam najbardziej sprawia przyjemność.

 

Masaże

 

Panowie, proponujcie swoim partnerkom masaż! Koniecznie! Przygotujcie w tym celu albo specjalnie pościelone w sypialni łóżko, ale też może być to stół w jadalni. Miejcie w zanadrzu podgrzany olejek w ulubionym zapachu waszej kobiety, niech pomieszczenie będzie oświetlone świecami i włączona spokojna, relaksująca muzyka. Osobiście nie znam takiej kobiety (ani o takiej nie słyszałam), która nie byłaby zachwycona takim pomysłem.

 

Nieznajomi

 

Umówcie się na randkę na mieście, w jakiejś restauracji czy kawiarni. Przyjeździe tam osobno i udajcie nieznajomych. Zacznijcie od dyskretnych, a następnie powłóczystych spojrzeń, niech mężczyzna wyśle Ci drinka, a następnie dosiądzie się do Twojego – pięknej nieznajomej – stolika, i tak dalej do finału w sypialni.

 

Ciepło, Zimno

 

Zabawa w ciepło-zimno, koncepcja jest podobna do mapowania ciała, ale osoba dotykana ma zasłonięte oczy i mówi „ciepło”/„zimno” w odpowiedzi na miejsce i sposób, w jaki jest pieszczona, dotykana. Później zmiana.

 

Wspólne kąpiele

 

Bierzcie wspólne kąpiele lub prysznice. Już Michalina Wisłocka pisała o wykorzystaniu urządzeń łazienkowych w celach seksualnych. Niezwykle sensualne jest wzajemne dotykanie swojego ciała za pomocą miękkiej gąbki.

 

Nowe Nawyki

 

Pamiętajcie, że kochać się nie trzeba tylko w łóżku przy zgaszonym świetle, jeżeli zwykle kochacie się wieczorem, to spróbujcie rano zaraz po przebudzeniu, zmieniajcie swoje nawyki.