Jak uprawomocniać emocje i dlaczego to takie ważne?

Uwaga, zarówno na blogu, jak i w podcaście audio oraz youtubie mówię o uprawomocnieniu emocji, ale jednak trochę inaczej, więc wydaje mi się, że warto zobaczyć wszystko, jeśli oczywiście temat Was interesuje, dajcie znać w komentarzach albo na FB.

Na początku było uprawomocnienie

Co, by wam tutaj życzyć znowu na Nowy Rok ?
Pisałam już, jak przetrwać sylwestra, odniosłam się do osób, które mają problem z używkami, czy samotnością w walentynki,
wydawało mi się, że temat życzeń wyczerpałam, ale w psychologii, zawsze jest coś nowego do dodania.

Nasze Emocje są Przestarzałe

Chodzi wszak o nasz umysł, który z jednej strony pozwolił nam latać w kosmos, ale z drugiej nie zaktualizował oprogramowania od czasów jaskiniowych.
A dokładnie nie zaktualizował tego, co czujemy.

 

Nasze emocje są wciąż te same.

 

weźmy strach:

Nasz przodek jaskiniowiec* 😉

natrafił na tygrysa szablozębnego ⇒ zagrożone było jego życie ⇒ wtedy napadał go paniczny strach i … ratował mu życie (człowiekowi, nie tygrysowi). Dzięki temu szmery w krzakach stawały się dla niego już sygnałem do ucieczki ⇒ mógł przeżyć. Taki strach był adaptacyjny, warto było pobiegać nadaremno kilka razy, jeśli potencjalnie mógłby to być tygrys, który mnie zje.

Dzisiaj w umyśle człowieka pojawia się myśl o tym, że straci pracę ⇒ odczuwa paniczny lęk i … niszczy mu życie.
Szmery w gabinecie kierownika powodują lęk, że pewnie gadają o moim zwolnieniu ⇒ nie mogę przez to pracować, zwalniam się do domu ⇒ robię tak coraz częściej i w konsekwencji faktycznie mnie zwalniają.

Zupełnie różne sytuacje, pobudzenie podobne, odwrotne konsekwencje.
Jeśli dodamy jeszcze do tego, że z badań wynika, że umysł nie do końca rozróżnia rzeczywistość od wytworów własnego umysłu: na przykład, że wspomnienia o rozstaniu są prawie tak samo bolesne, jak samo doświadczenie rozstania, to wniosek jest tylko jeden: mamy przekichane.

Czy rzeczywiście?

Emocje są OK

Wiem, że osobom wrażliwym trudno w to na początku uwierzyć, ale emocje są do ogarnięcia.

I dzisiaj chcę kolejny raz napisać o UPRAWOMOCNIENIU

Nie ma bardziej doniosłej metody radzenia sobie nad to!
Uprawomocnienie jest konieczne na początku rozwoju. Dopóki nie powiemy sobie: moje emocje są OK, mam prawo je mieć, trudno będzie nam cokolwiek zmienić. By coś się zmieniło konieczna jest akceptacja emocji, a czasami nawet radykalna akceptacja (polecam zwłaszcza podcast).

Myślę, że radykalna akceptacja zawiera w sobie uprawomocnienie: tutaj mówimy mam prawo mieć, te emocje, myśli, przeżycia! Tam akceptujemy bez wyjątku wszystko, rzeczywistość wewnętrzną i zewnętrzną. Całkowicie, od początku do końca, wzdłuż i wszerz.

Bajzel Umysłu: Meta Emocje

Weźmy klasyczny przykład:
dziecko biega w kółko, głośno krzycząc, a jest chore i lepiej byłoby, gdyby leżało w łóżku.
Trwa to już dłuższy czas, próbowaliśmy różnych metod.
Czujemy więc, delikatnie mówiąc- złość, jeśli powiemy sobie o tej złości:
Nie powinnam, nie powinienem się złościć, to zaraz wyjdzie z tego takie spaghetti:

a w tym spaghetti będą różności z kategorii mega ciężkiej:

  • jestem beznadziejnym rodzicem i tutaj w brzuch uderzy nas wstyd
  • nigdy się nie zmienię– przybije nas beznadzieja
  • zepsuję swojemu dziecku życie i napadnie nas lęk

z tej jednej złości wychodzi wielki, ogromny, nie do udźwignięcia, ciężar i wtedy ryzyko wybuchu, czy krytycznej wypowiedzi rośnie

ALE!

możemy powiedzieć sobie: pewnie, że się złoszczę, myślę, że wiele osób by się złościło w tej sytuacji

Toksyczne Porównania

To co kluczowe tutaj to z kim się porównujemy ?

Skąd wziął się nasz obraz idealnego rodzica?

bo jeśli jesteście klasycznym czytelnikiem emocje.pro, to raczej nie z waszego, własnego domu 😉

więc skąd?

Ćwiczenie: Mój Wzór Idealnego Rodzica

zastanów się…

  • Skąd masz ten obraz,
  • pomyśl, czy kiedy myślisz jakim chciałbyś być opiekunem, rodzicem, matką, ojcem, babcią, dziadkiem, wujkiem, ciocią itp.. pojawiają się jakieś skojarzenia?
  • Jakieś słowa?
  • Przymiotniki?
  • Najlepiej zamknij oczy i
  • spróbuj tego idealnego opiekuna sobie wyobrazić.

Przypuszczam, że pewnie będzie łagodny, kiwający ze zrozumieniem głową, cierpliwy, mądry i ciepły?

  • Naprawdę się na tym skup, z kim ci się kojarzy?
  • Jakie obrazy pojawiają się w twoim umyśle ?

 

 

 

 

 

 

 

 

Mnie pojawiają się w umyśle różne obrazy: Janusz Korczak, Matka Boska z Dzieciątkiem, Święty Mikołaj, moja prababcia i wychowawczyni z pierwszej klasy- obydwie ledwie pamiętam. Pierwszych trzech nie będę nawet komentować 🙈

Kiedyś też myślałam o the Bill Cosby Show jako o wzorze ciepłej rodziny, a o Billu jako wspaniałym Ojcu- o ironio!

Wystarczająco Dobra

Jesteśmy wytworem kultury w której wyrastamy, nie unikniemy tego, więc, jeśli wasze obrazy były podobne, to jest zupełnie normalne.
Jeśli przypomniał się wam ktoś z rodziny, czy rodzice przyjaciół, zastanówcie się, czy naprawdę ich pamiętacie, czy raczej są to jakieś strzępki, które pozostały z dzieciństwa, wyidealizowane, pół sny, pół marzenia.

Jeśli tak macie, to zastanówcie się, czy faktycznie to realistyczne porównania.

Tymczasem JEDYNYM REALISTYCZNYM porównaniem są wasi opiekunowie/rodzice.
To ich znacie, to ich widzieliście kiedy mieli problemy, byli niewyspani, nie radzili sobie. To oni, czy tego chcecie, czy nie, nauczyli was różnych zachowań, reakcji. Bo uczymy się przez naśladowanie, a nie gadki szmatki. To po nich też odziedziczyliście ewentualny bagaż genetyczny.

 

Każdy się Stara, Uprawomocnienie Siebie

Porównujcie się z nimi, jeśli musicie, bo najlepiej się wcale nie porównywać. Możemy ewentualnie porównywać się sami ze sobą. Jak wypadam, jeśli porównam swoje zachowanie dzisiaj do tego dwa lata temu? Czy wkładam wysiłek, żeby się zmienić? Pracuję nad sobą? Nad regulowaniem swoich emocji?

Obwinianie siebie, czy swoich rodziców nie zaprowadzi nas donikąd, jedynie obniży nam nastrój i zabierze siły. A potrzebujemy tej siły, by się zmieniać na lepsze. Prawda jest jak zwykle dialektyczna, zarazem i czarna, i biała:

Nikt nie jest bez winy, a zarazem każdy jest niewinny.

bo wszyscy próbujemy, jakoś przetrwać tutaj, w tej ciemnej dolinie nad przepaścią z tym całym bagażem, jakie dało nam życie, jedni bardziej świadomi tego bagażu, inni mniej.
I znowu, nie chodzi o to, żeby sobie powiedzieć, no trudno, matka się darła i ja też się będę drzeć. Oczywiście, że całym sercem jestem za zmianą, za rozwojem, cały nasz blog jest o tym. Ale powtarzam, pierwszym krokiem na tej drodze jest akceptacja siebie, tego jaka, jaki jestem naprawdę, z jakiego punktu startuję praca nad sobą.

To jest możliwe, kiedy jesteśmy łagodni dla siebie. Tylko wtedy zdobędziemy odwagę, by stale patrzeć w lustro. Bo kiedy nie jesteśmy łagodni dla siebie, zaczynamy się wstydzić, a wstyd nie motywuje nas do zmiany, tylko albo do ataku, albo do ukrywania.

Emocje Uprawomocnione

Ok wracając, jak już sobie powiemy, to ok że, się złoszczę na zachowanie swojego dziecka (nie mówię tutaj o krzyku- mówię o samej emocji złości).
to dopiero wtedy jest to złość o której wiem- często już samo to pomaga. Nazwanie emocji.
Jeśli nie, to przynajmniej wiem, że jeśli chcę z tej złości się wyplątać, to muszę coś z nią zrobić. Może pójdę do łazienki i zamoczę twarz w zimnej wodzie, potem pooddycham głęboko, do brzucha, wydłużając wydech i mówiąc w głowie spoooooookóóóóóóój.

i wyjdę po paru minutach zregenerowana i pełna nowych sił psychicznych, by zaopiekować się swoim tak kochanym skarbem
jeśli będę się unieważniać, czyli mówić nie powinnam się złościć na swoje dziecko/ dobry ojciec się nie złości
to wtedy dużo trudniej mi coś z tym zrobić.

Będę zakłamywać rzeczywistość, wmawiać sobie, że ta złość nie ma prawa istnieć, ja nie mam prawa jej czuć, nie mam prawa iść do łazienki, by odseparować się na chwilę, włączyć sobie ćwiczenie oddechowe, zadbać o swoje emocje.

Uprawomocnienie Emocji dziecka

a przecież mamy też UPRAWOMOCNIĆ swoje dziecko- nie nauczymy Go tej sztuki, jeśli sami się jej nie nauczymy, jak już wspomniałam, nie uczymy gadaniem, ale przykładem. To znaczy oczywiście możemy nazywać emocje dziecka i je uprawomacniać, to na pewno jest ważne. Ważne jednak jest też to, co robimy z własnymi emocjami, dziecko stale nas obserwuje, jeśli ignorujemy własne emocje, unieważniamy siebie, tego uczymy – że owszem emocje innych może są ważne, ale nie nasze własne.

Więc pamiętajcie w tym roku, i każdym następnym -niech będzie to czas pod znakiem UPRAWOMOCNIENIA, siebie, innych, członków naszej rodziny, pani w sklepie i sąsiadki 🙂

Poćwiczmy razem (na końcu filmu są slajdy z konkretnymi uprawomocniającymi stwierdzeniami).

Serdecznie zapraszam na filmik na youtube, mam nadzieję, że Wam się podoba, mimo szumów i premierowej tremy.

* 1. tak naprawdę żyliśmy na sawannie, ale opowiadam tutaj uproszczoną, bardziej malowniczą historyjkę