Nie wiem, rzecz jasna, o czym myśli twój terapeuta i co o tobie sądzi.

Wiem natomiast, co myśli o swoim pacjencie terapeuta DBT

Jeżeli zdecydujesz się na terapię z nurtu poznawczych będziesz pracować nad zmianą swoich przekonań.

W DBT również pracuje się nad zmianą myślenia. Niektóre opinie są po prostu nieefektywne:

Wszyscy muszą mnie lubić, inni powinni robić dla mnie więcej, powinnam być specjalnie traktowana, zawsze mam rację, to niesprawiedliwe, inni mają lepiej…

to nieefektywne przekonania, które prowadzą do cierpienia, a przynajmniej kiepskiego humoru.

Jednak w terapii dialektyczno- behawioralnej dużą uwagę przywiązuje się również do przekonań terapeuty. Zauważono, że specjaliści również są gatunku ludzkiego 😉 i jako tacy, podlegają tym samym prawom, co pacjenci. Ich umysł również zniekształca informacje. W związku z tym mają na przykład własne mity na temat pacjentów i część z nich powoduje, że terapia jest mniej skuteczna.

Na szczęście w psychoterapii dialektyczno-behawioralnej wzięto ten problem bezpośrednio na cel, w tym podejściu nie rozwiązuje się wyłącznie problemów pacjenta, ale również problemy samej psychoterapii, czy terapeutów, które znane są z badań, jak na przykład wspomniane wyżej mity.

Typowe mity terapeutów:

 

To oporny pacjent, on nie chce się zmienić, borderline jest nieuleczalne, ona nie ma motywacji, musi osiągnąć dno…

 

takie podejście jest w DBT niedopuszczalne. DBT idzie nawet dalej: na szkoleniu nauczono mnie, co mam myśleć na temat swoich pacjentów i ogólnie na temat wszystkich ludzi:

 

  • Pacjent, człowiek stara się najlepiej, jak potrafi w danym momencie swojego życia.
  • Pacjent, człowiek pragnie być szczęśliwy.
  • Pacjent, człowiek musi* solidnie pracować i być zdeterminowany, by zmienić swoje życie.
  • Pacjent, człowiek nie jest winny swoich problemów, ale to on musi je rozwiązać (kiedy jest dorosły).
  • Pacjent, człowiek z myślami, próbami samobójczymi ma problemy, których nie jest w stanie udźwignąć.
  • Pacjent, człowiek musi się nauczyć konstruktywnych zachowań i umieć je zastosować w każdym obszarze swojego życia (ćwiczyć w wielu kontekstach).
  • Pacjent nigdy nie jest winny nieudanej psychoterapii.
  • Terapeuci pracujący z pacjentami o rozregulowanych emocjach sami potrzebują wsparcia.

 

Ktoś mógłby powiedzieć, że to sztuczne- mówić ludziom, co mają myśleć, ale psychoterapeuta sam wybiera rodzaj psychoterapii w której się szkoli. Wybiera taką, która jest mu bliska. Zatem taki styl myślenia o pacjencie mu odpowiada.

W takim razie po co uczyć terapeutę czegoś, co już jest znane?

Myślę, że chodzi o sytuację skrajną, kiedy pracuję z bardzo wymagającym pacjentem. Wtedy, kiedy sama się spotykam z własnymi ograniczeniami. Kiedy jestem zmęczona, chora, zniecierpliwiona. W takiej sytuacji, zwalenie trudności na pacjenta jest bardziej prawdopodobne: to nie mój problem. Na szczęście mam te wytyczne, które jasno przyświecają mojej pracy, które też na superwizjach naszego zespołu mówią nam, co mamy robić. Nie rezygnować, wspierać, współczuć, szukać rozwiązań, przyznawać się do błędów, cały czas się uczyć, korzystać ze wsparcia, ale nigdy

Nie obwiniać pacjenta

*wiem, że słowo „musi” wiele osób razi, możecie je zamienić na „chcę”, „warto” itp.. Jednak DBT jest bardzo pragmatyczne, jest taką metodą „kawa na ławę”, mówimy wprost; mówimy: „niestety, tak właśnie jest”. Choćby w punkcie trzecim: nawet, jeśli jesteś ze strasznego środowiska, rodzice Cię skrzywdzili, to strasznie mi przykro z tego powodu, naprawdę z całego serca Ci współczuję i wiem, że to nie jest sprawiedliwe, ale niestety, kiedy jesteśmy dorośli to tylko my sami możemy zrobić coś, żeby nasze życie zmienić i zbudować Życie warte Przeżycia. Tak po prostu jest.