Borderline ukrywane przed pacjentem

 

Według różnych badań, około połowa psychiatrów nie informuje pacjentów o diagnozie borderline, mimo, że nie mają problemu z informowaniem o np. depresji. Nie są to polskie badania, przypuszczam, że w naszym kraju sytuacja jest podobna. Wielu pacjentów z borderline chodzi wiele lat od lekarza do lekarza nie wiedząc co im jest. Niejednokrotnie słysze od pacjentów, że np dowiedzieli się o swoim problemie po wielu latach terapii- mimo, że terapeuta podejrzewał to od dawna.
Ja jednak jestem zdania, że każde leczenie powinno zacząć się od rzetelnej diagnozy. Jak w innym przypadku planować leczenie? Szczególnie, że jeśli ktoś cierpi z powodu borderline- to właśnie tym zaburzeniem musimy się zająć w pierwszym rzędzie.
Dlaczego więc profesjonaliści niechętnie komunikują diagnozę zaburzenia osobowości z pogranicza?

 

Stygmatyzacja i Borderline

 

Nazwa „zaburzenie osobowości” jest kontrowersyjna.
Określenie zaburzona osobowość sytuuje problem w osobowości człowieka, zamiast w neurologii i stresie (w tym traumie). Patrzenie na pacjenta, przez pryzmat zaburzonej osobowości, czy samych kryteriów diagnostycznych jest szkodliwym etykietowaniem. Kryteria zaburzeń osobowości opisują zbiór objawów, a człowiek, to dużo więcej niż jego objawy. Nawet, jeśli powiemy, że ktoś MA zaburzenie osobowości, to w zasadzie twierdzimy, że czyjaś osobowość, czyli ona sama, ma fundamentalną skazę.

Bo kimże jesteśmy, jeśli nie naszą osobowością? Taka diagnoza jest bardzo, jeśli nie absolutnie, skłonna prowadzić do wstydu, poczucia bezwartościowości i odrzucenia w osobie, która i tak ma wystarczająco dużo problemów.
W pewnym sensie, to jeszcze gorsze u osób z borderline. One z definicji czują się bezwartościowe, diagnoza tylko to potwierdza.

Bardzo często specjaliści jeszcze pogarszają sytuację. Badania wskazują, że część z nich traktuje zaburzenie osobowości z pogranicza, jako etykietkę dla trudnych pacjentów. Na przykład dla tych, którym się nie poprawia, albo okazują zbyt dużo złości wobec terapeuty. Dla niektórych terapeutów łatwiej jest obwinić swojego pacjenta, niż wziąć odpowiedzialność za kiepską terapię, czy własne ograniczenia.

 

Ocenianie Ludzi zamiast zachowań

 

Drugim problemem jest tendencja do oceniania ludzi, a nie samych zachowań, co również powiększa stygmatyzację. Niektóre osoby z borderline mogą radzić sobie w sposób, który rani otoczenie. Mogą być agresywne werbalnie, a nawet fizycznie, mogą mieć nierealistyczne oczekiwania, okazywać skrajne emocje w reakcji na drobne niedogodności.
Mogą popełnić próbę samobójczą, angażować w samouszkodzenia, w sposób, który WYDAJE SIĘ manipulatywny. Chciałabym podkreślić, że manipulacja to świadome, zamierzone działanie, które daje osobie manipulującej konkretne korzyści. Jeżeli dziecko rzuca się na podłogę w sklepie i dostaje wtedy cukierek, to potem będzie powtarzać rzucanie się na podłogę- nie znaczy jednak, że manipuluje. Po prostu zostało nauczone, że rzucanie się na podłogę=cukierek. Tak samo jest u osób z BPD- w toku życia ich niekonstruktywne zachowania (które służą regulowaniu emocji) zostały wzmacniane- więc je stosują. Często te osoby dostawały troskę, opiekę, zainteresowanie wyłącznie, kiedy okazywały ekstremalne emocje czy zachowania. Być może z punktu widzenia osoby, która subiektywnie czuje się manipulowana to niewielka różnica, ja jednak wierzę, że intencje są ważne. Warto pamiętać o strasznym cierpieniu, które leży u podłoża tych trudnych zachowań.

 

Diagnoza Borderline daje Ulgę

 

Mimo, że nazwa jest niefortunna i powoduje dodatkowe cierpienia chorych, szczególnie tych nowo zdiagnozowanych, diagnoza ta (oprócz nazwy) jest ważna, pomocna i trafna.

Przed diagnozą osobą z zaburzeniem osobowości borderline czuje się niezrozumiana i oszołomiona swoim chaosem wewnętrznym. Zwykle przyjmuje diagnozę z ulgą. Dowiaduje się, że tysiące innych ludzi przeżywa te same trudności co ona. Nie jest już sama. Kiedy ma diagnozę może znaleźć informacje o tym, jak poprawić swoją sytuację. Jak zdrowieć, na co uważać. Znajduje pomoc w grupach wsparcia, łatwiej odróżnia, które elementy w jej przeżywaniu świata wynikają z zaburzenia, a które nie. Może korzystać z narzędzi, uczyć się o swoim zaburzeniu i aktywnie mu przeciwdziałać. Dowiaduje się na przykład, że czarno-białe widzenie świata, to objaw zaburzenia i że może to zmienić! Dla takiej osoby, to prawdziwa rewelacja, nigdy wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że może patrzeć na świat inaczej. 

 

Borderline da się skutecznie leczyć

 

Wiele osób odczuwa ulgę, kiedy dowiaduje się, że te zachowania to „wina choroby”, że to nie tak (jak np. mówiła rodzina) że ma „paskudny charakter”. Diagnoza to też nadzieja- dzisiaj wiemy, że prognozy w przypadku tego zaburzenia są dobre, że borderline jest uleczalne!

Mając trafną diagnozę klinicysta wie, co leczyć. Borderline może być np. leczone terapią Dialektyczno-Behawioralną o udokumentowanej skuteczności. Specjalista będzie od razu wiedział, że skuteczna psychoterapia wymaga czasu, cierpliwości i trochę innych zasad. Pacjent z zaburzeniem osobowości z pogranicza musi w pierwszym rzędzie nauczyć się regulowania emocji, oraz wytrzymałości na cierpienie. Dopóki się tego nie nauczy, psychoterapeuta musi radzić sobie z intensywnymi emocjami i ogromnym cierpieniem, jakie osoba z BPD wnosi do terapii. Wymaga to głębokiej empatii i życzliwości, która jest trudna, jeśli patrzy się na osobę przez pryzmat tylko i wyłącznie zaburzenia i nie zna się najnowszych badań na ten temat, tylko opiera się na mitach i plotkach.

 

Zaburzenie Osobowości z Pogranicza — Zaburzenie Dysregulacji Emocji

 

Osobiście chciałabym, by zmieniono nazwę tego zaburzenia. Niektórzy badacze uważają borderline za typ zaburzenia stresowego pourazowego, z kolei Marsha Linehan proponuję nazwę “Zaburzenie Dysregulacji Emocji”. Niestety póki, co nie ma na to szans. Niedawno wydany amerykański system klasyfikacji diagnostycznej DSM 5 ma wprawdzie propozycję nowego ujmowania zaburzeń osobowości, ale nazwy pozostały niezmienione.

Co możemy zrobić, by nie stygmatyzować tych osób. Nie używać nazwy “borderline” jako epitetu. Czasami słyszy się “ale z niej border”, „typowy borderline”. Rzadziej robi się rzetelną diagnozę. Borderline opisuje zestaw objawów, a nie osobę. Nie można wrzucać kogoś do szufladki, a tym bardziej używać nazwy zaburzenia jako wyzwiska!


 

Przeciwdziałanie stygmatyzacji Borderline

 

Trzeba wyjaśniać, że tak naprawdę, jest to zaburzenie w tym samym sensie, co depresja. Nie dotyczy jestestwa osoby, nie oznacza, że osoba jest wadliwa.

Ćwicz współczucie. Jeśli masz kogoś bliskiego z BPD, albo sam cierpisz na to zaburzenie, pamiętaj, że to wewnętrzny ból pcha cię do nieefektywnych zachowań. Nie jesteś temu winna, winien, że cierpisz na zaburzenie osobowości z pogranicza.

To nie oznacza, że osoby te nie są odpowiedzialne za swoje czyny. Wręcz przeciwnie, mogą i muszą się zmienić. Chodzi o to, by rozprawić się ze wstydem i uwierzyć, że zachowania można zmienić, a emocje regulować w bardziej konstruktywny sposób.

Unikaj stereotypów. Pamiętaj, że diagnoza borderline dotyczy grupy bardzo różnorodnej. Wystarczy mieć pięć z dziewięciu kryteriów. Dwie osoby z BPD mogą mieć wspólny tylko jeden. Jest 256 kombinacji tych dziewięciu symptomów, a każda osoba z BPD ma swoją własną, wyjątkową historię.

Podtrzymuj nadzieję. Borderline nie jest wyrokiem na całe życie. Z badań wiadomo, że z wiekiem ludzie poprawiają się sami z siebie: wyrastają. Wiadomo również, że istnieją skuteczne terapie i że osoby te bardzo chcą się zmienić. Dlatego wierzę, że stygmatyzacja będzie się zmniejszać, a osoby z BPD będą bardziej zrozumiane. Dopóki tak się nie stanie, trzeba szukać skutecznego i empatycznego psychoterapeuty.

 

źródła:

 

Sisti, D., Segal, A. G., Siegel, A. M., Johnson, R., & Gunderson, J. (2016). Diagnosing, Disclosing, and Documenting Borderline Personality Disorder: A Survey of Psychiatrists’ Practices. Journal of Personality Disorders, 30(6), 848–856. http://doi.org/10.1521/pedi_2015_29_228