Akceptacja. Akceptowanie nieprzyjemnych wydarzeń

Akceptacja Rzeczywistości

Akceptacja ma wiele aspektów. Można mówić o akceptacji siebie, akceptacji pacjenta, akceptacji sytuacji, akceptacji emocji w skrócie, akceptacji bieżącego doświadczenia. Można się zastanawiać czym jest, skąd się bierze i dlaczego niektórym życie poskąpiło tej umiejętności.
Ja postrzegam akceptację jako pewną umiejętność behawioralną. Można się jej uczyć, rozwijać ją, są ćwiczenia specjalnie do tego skonstruowane.

Jeżeli wydarza ci się coś przykrego masz 4 wyjścia 1. Rozwiązać Problem, 2. Zmienić swoje podejście do problemu, 3. Radykalnie zaakceptować problem, 4. Nie robić nic i cierpieć dalej.

Radykalna Akceptacja

Radykalna Akceptacja, oznacza, że ostatecznie godzimy się z trudną sytuacją, bez wyjątku. Bez marudzenia, żalenia się, ubolewania, wkurzania, szamotania się. Jest, jak jest i nic nie poradzimy (w sensie nie zmienimy tego tylko dlatego że tak chcemy, z samego chcenia nic się nie zmieni).

Radykalna akceptacja jest koniecznością, kiedy spotykamy się z chorobą, rozstaniem, utratą czegoś ważnego. Jest jedynym rozsądnym i konstruktywnym wyjściem w takiej sytuacji.

Walka z Rzeczywistością

Być może łatwiej zrozumieć czym jest radykalna akceptacja przyglądając się jej odwrotności: brak akceptacji rzeczywistości, walka z rzeczywistością. Dla wielu osób to odruchowa reakcja.

Nie godzimy się ze złym losem, wyrzekamy na jego niesprawiedliwość. Płaczemy, krzyczymy, próbujemy odwrócić bieg historii.

Skrajny przypadek pokazuje film Bez mojej Zgodygdzie matka walczy o swoją córkę chorą na raka, każdym możliwym sposobem. Walczy nawet wtedy, kiedy jej córka ma dość inwazyjnego leczenia. Walczy poświęcając drugą swoją córkę, która czuje się wręcz dostawcą narządów. Nie będę zdradzać fabuły, ważne jest to, że matka nie potrafi odpuścić, raniąc tym rodzinę, siebie i umierającą córkę.
Matka w tym filmie czuła, że jako matka, musi walczyć do upadłego. W takich skrajnych sytuacjach dochodzenie do akceptacji często jest procesem. Po bólu, sprzeciwie i gniewie dopiero dorastamy do akceptacji.

Innym filmem godnym polecenia jest Dowcip (Wit 2001), jak pisze dystrybutor:

“Pewnego dnia dowiaduje się, że ma raka w zaawansowanym stadium, a jedyną nadzieją pozostaje eksperymentalna chemioterapia pewnego wybitnego medyka. Rozpoczyna się 8 miesięcy terapii, podczas których Vivian będzie musiała w rzeczywistości pogodzić się z faktem, że wkrótce umrze…”

Akceptuję, że tak jest

Wyobraźmy sobie osobę, która swojej choroby nie akceptuje, a to niestety się zdarza wcale nie rzadko. Nie robi badań, zachowuje się jakby problem nie istniał. Albo robi leczenie za leczeniem mimo, że lekarze powiedzieli, że nie jest to dobry pomysł (zamiast np. spędzić czas z rodziną). Albo osobę, która wiele lat tkwi w związku z bardzo uzależnioną osobą, bo “jeszcze się zmieni”.

Radykalna Akceptacja może wydawać się nienaturalna, może wydawać się poddaniem, ale z pewnością tym nie jest! w rzeczywistości jest samą mądrością i życzliwością.

Akceptacja dotyczy życia codziennego

1. stoisz w korku i wkurzasz się, że jest korek

2. ucieka ci autobus i wkurzasz się, że uciekł

3. dostajesz gorszy stopień i wyrzucasz to sobie

4. tyjesz 5 kg i codziennie sobie dogryzasz z tego powodu

5. zawalasz projekt i rozmyślasz o własnej nieudolności

6. jesteś w nowym związku i zadręczasz się ewentualną zdradą

Takich codziennych sytuacji jest mnóstwo. Większość umysłów, to pole krwawej bitwy. Oskarżenia, złośliwa krytyka, poniżej kłębiące się emocje, po drugiej stronie walka o niemyślenie, odwrócenie uwagi, przytępienie zmysłów.

Radość, życzliwość i akceptacja

Nie ma tam miejsca na radość, życzliwość i AKCEPTACJĘ.

Można to zakończyć. Powiedz sobie, że odpuszczasz. Dostosuj się do swojej aktualnej chwili. Bądź.

Wiem, jak to jest. Sama byłam kiedyś mistrzynią walki z rzeczywistością. Dlatego opowiem wam o chwili mojego olśnienia. Chwile olśnienia to momenty, kiedy wszystko nagle staje się jasne i proste.
Pewnego dnia, bliska osoba poprosiła mnie o pomoc w przycinaniu gałęzi. Nie cierpię tej czynności, ponieważ trochę boję się, że spadnę z rozklekotanej drabiny i zawsze jestem cała podrapana (gałęzie są bardzo gęste). Nie chciałam jednak odmówić. Zgodziłam się. Już kilka dni wcześniej zaczęłam rozmyślać o nadchodzącym, nieprzyjemnym zobowiązaniu. Rozważałam, czy może się wykręcę, czy poczucie winy będzie zbyt silne. W końcu uznałam, że muszę pomóc. Pojechałam na działkę w bardzo złym humorze. Utyskując pod nosem, na czym ten świat stoi, przecież mam tyle innych obowiązków, pracy itd, dlaczego nie ma nikogo innego, kto mógłby to zrobić. Galopowałam w kierunku rzucenia drabiną i jakiegoś wybuchu. Tak naprawdę zanim zaczęłam pracę już czułam się wykończona (i to od paru dni!).

Radykalna i Uważność

Nagle postanowiłam wypróbować Radykalną Akceptację i Uważność. Czyli 1. powiedziałam sobie, tak teraz jest, tnę te gałęzie ja, nikogo innego nie ma, taka jest moja rzeczywistość. Wtedy już było mi trochę łatwiej i pomyślałam co mogę zrobić, by wyregulować swoje emocje bardziej. Szybko wpadła mi do głowy uważność. Najpierw skupiłam się na oddechu, następnie maksymalnie skoncentrowałam się na czynności. Obserwowałam niebo, sekator, jak obcina gałęzie, jak gałęzie spadają na ziemię, jaki wydają odgłos, jaka jest temperatura, jaki smak ma powietrze, czy słyszę ptaki, czy czuję zapach jesieni.

Nagle zaczęłam się doskonale bawić. Okazało się, że w tej prostej czynności jest tyle doznań, przykre myśli odpłynęły, nie było na nie miejsca, została czysta przyjemność. Stałam się dzieckiem, które wszystko przeżywa po raz pierwszy.  Wypróbowałam tę metodę wielokrotnie, działa nawet przy prasowaniu 😉 !

Nie ważne, co się dzieje, masz tylko obecną chwilę i to od ciebie zależy, jak postanowisz ją przeżyć.