Oscar Wilde
bardzo długa analiza wdł teorii Junga

Oskara Wilde widziany oczami Junga część 2 i ostatnia vivian fiszer

Vivian Fiszer

15 stycznia 2017

Archetypy i Kompleksy

Opierając się na tym, co Wilde mówił o sobie można założyć że:

• Bazyli Hallward, za którego Oskar się uważał odzwierciedla „ja świadome” czyli „ego”.

• Dorian, którym Oskar chciał być „Animę”, „obraz duszy”.

• Portret Doriana, który zbierał ciężar jego grzechów, uwalniał od poczucia winy „Cieniem”.

• Lord Henryk był tym, za kogo, uważał Oskara świat — odpowiadał więc „Personie”.

Lord Henryk był tym, który sprowadził Doriana na manowce. Jego dowcip i specyficzne poczucie moralności zatruły umysł Doriana. Lord Henryk przypomina zabawnego, błyskotliwego Oskara, który był dosłownie rozrywany przez Towarzystwo. Każdy chciał go u siebie gościć, a jego umiejętności czarowania i bawienia były wyjątkowe. Z kolei Bazyli, malarz portretu, jest jego przeciwieństwem: nietowarzyski, przewrażliwiony, naiwny artysta.

Jak zatem autor z introwertywnego chłopca zmienił się w ekstrawertywnego bon-vivant’a? Jak Wilde stworzył swoją legendarną Personę ?

Oskara Wilde widziany oczami Junga część 2 i ostatnia carl gustav jung teoria

kilka aforyzmów Wilde’a:

„Doświadczenie – nazwa jaką nadajemy naszym błędom.”

„Droga do prawdy wybrukowana jest paradoksami.”
czyli dialektykami 😉

„Umieć żyć to najrzadziej spotykana rzecz na świecie
Większość ludzi tylko egzystuje.”

” W życiu trzeba być troszeczkę niemożliwym.

 

Persona

Wilde był pierwotnie nieśmiałym, zamyślonym, niezwykłym chłopcem (Ellmann, 1988).
Jednocześnie nieświadome — ekstrawertywne uczucia sprawiały, że ważna była dla niego opinia otoczenia. Kiedy poszedł do koledżu zaprzyjaźnił się z Mahaffy’m, który był mile widziany w towarzystwie arystokratycznym ze względu na swój talent oratorski. Wtedy pomocnicza intuicja skłoniła Oskara do zbudowania Persony na podobieństwo tej, którą miał Mahaffy.
Oskar przeczuł, że jego talent do błyskotliwej konwersacji będzie jego przepustką do sławy. Po opuszczeniu koledżu, w Oxfordzie, Wilde przypomina już trochę tego roześmianego dandysa, który jest nam dzisiaj znany. Na uniwersytecie wykończył swoją Personę; zgubił irlandzki akcent, nauczył się mówić hipnotyzującym, głębokim głosem; stał się ostentacyjnym estetą; zaczął wydawać sławne przyjęcia w których alkohol lał się strumieniem (Ellmann, 1988; Pearson, 1953).

Persona jest kompromisem pomiędzy wymaganiami otoczenia, ja idealnym i własnymi możliwościami człowieka. Jest możliwe, że Wilde zbudował ekstrawertywną Personę, ponieważ przeczuł, że tylko w ten sposób osiągnie sukces. Alter ego Wilde’a powiada

”Wiesz, że my, nieszczęśni artyści, musimy się od czasu do czasu pokazywać w towarzystwie, aby przypomnieć publiczności, że nie jesteśmy dzikimi ludźmi”
(Wilde, 1890/ 2010, s. 14).

Typowym problemem Persony, jeśli jest niedostosowana, jest jej sztywność, pewnego rodzaju sztuczność. Wilde nie zważając na okoliczności zawsze zachowywał się tak samo szokująco, nawet kiedy powodowało to poważne problemy w jego życiu. Charakterystyczne jest też to, że kiedy tworzył, zupełnie rezygnował z towarzystwa. Musiał być w absolutnym odosobnieniu, by tworzyć (Pearson 1953, Wilde, 1992).

Jung pisze o dwóch osobowościach, jednej „domowej”, a drugiej „zawodowej”. Im bardziej te osobowości od siebie się różnią, tym większe ryzyko, że osoba stanie się neurotyczna. Tak samo groźne jest całkowite utożsamienie się ze swoją Personą (Jung, 1999).

Być może z powodu zbyt ekstrawertywnej, jak na jego możliwości Persony zaczął nadużywać alkoholu, a później papierosów opiumowych. Na pewno wiadomo, że jego ojciec i brat cierpieli na alkoholizm, który doprowadził ich do śmierci (Pearson, 1953). Prawdopodobnie Matka Wilde’a również nadużywała alkoholu (Belford, 2011). W domu rodzinnym alkohol był spożywany w nadmiarze (Pearson, 1953).

”Wiesz, że my, nieszczęśni artyści, musimy się od czasu do czasu pokazywać w towarzystwie, aby przypomnieć publiczności, że nie jesteśmy dzikimi ludźmi”

W Oksfordzie Wilde przeczytał „złotą księgę” o której mówił:

„Nigdzie się bez niej nie ruszam. Ale to sam kwiat dekadentyzmu: w chwili gdy została napisana, powinna była zabrzmieć trąba sądu ostatecznego”
(Pearson, 1953, s. 45).

W książce tej Walter Pater namawiał do życia w ciągłej ekstazie; miał na myśli sztukę i piękno, jednak studenci zrozumieli to po swojemu. Oskar znalazł w niej zachętę do rozpusty i rozwiązłości (Pearson, 1953). Wiele lat później w „de Profundis” lamentuje:

” Dawałem się zwabić długotrwałym urokom odurzenia i zmysłowej beztroski…zstąpiłem na niziny w poszukiwaniu nowych wrażeń”
(Wilde, 1897/1992, s. 104).

W innym miejscy wyrzuca kochankowi ogromne sumy wydane na „przyjemności jedzenia i picia”, aż „nie pozostało nic poza wspomnieniem, że zjedzono i wypito zbyt dużo (Wilde, 1897/ 1992, s.14 i 16).
O znajomym który trwa w abstynencji wyraża się z politowaniem, dodając, że woli ludzi „którzy mówią winem” (Wilde, za: Piestrzyńska, 2005, s. 238). Z listów osób, które znały Oskara dowiadujemy się „kiedy jadł, a jadł mało, nigdy nie przestawał palić egipskich papierosów opiumowych” oraz „szturchnij go, a wykrwawi się absyntem i truflami” (McKenna, 2006 s.158). Jego najlepszy przyjaciel przyznaje, że po śmierci brata alkoholika, wystraszony poeta dał się nakłonić do półrocznej abstynencji (Snider, 2009, par 9). Zwykle nie namawia się do abstynencji kogoś, kto pije w normalny sposób.
Z zebranych informacji wynika, że Wilde zaczął pić na studiach, a kiedy poznał Lorda Alfreda Douglasa zaczął tracić kontrolę nad alkoholem i innymi używkami. Po wyjściu z więzienia zachowywał się już jak typowy alkoholik: wyłudzał od ludzi pieniądze, na utwory, których nigdy nie zamierzał napisać (Auden, 1963). Dużo listów z tamtego okresu, to prośby o pieniądze, których mu ciągle brakowało, bo przepuszczał zawrotne sumy na alkohol i męskie prostytutki (Auden, 1963). W ostatnich latach życia był podobno pijany od rana do wieczora (McKenna, 2006).

Taki scenariusz pasuje do koncepcji niedopasowanej Persony, która z czasem robi się coraz sztywniejsza. Podczas romansu z Bosie’m Wilde praktycznie wyprowadził się z domu. Będąc z kochankiem, ani na chwilkę nie mógł odpocząć od swojego publicznego wizerunku:

”Nie jesteś interesujący, jeśli nie stoisz na piedestale” — zwykł mawiać do pisarza jego kochanek.
(Wilde, 1897/ 1992 s. 129).

W końcu całkowicie utożsamił się z rolą celebryty, która była na tyle niewygodna, że nadużywał środków zmieniających nastrój.

Pomijając ewentualne uzależnienia, jego wizerunek przyniósł mu sławę i pieniądze na długo przed jakąkolwiek publikacją. Myślę, że nikt nie był w stanie w czasach przed marketingowych wymyślić takiej strategii. Myślę, że to intuicja wpadła na genialny plan, który Wilde systematycznie wcielał w życie. W ostatnim trymestrze studiów obwołał się reformatorem stroju i prowokująco stwierdził, że kwestia ta jest znacznie ważniejsza od reformy religii. Po studiach, w Londynie awansował samego siebie na profesora estetyzmu i krytyka sztuki (Pearson, 1953).

Obracał się w kręgach arystokratycznych, chętnie go zapraszano; bawił gości rozmową i jak lord Henry zaskakiwał ekstrawaganckimi poglądami (Pearson, 1953). Dzięki tym poglądom, których krytyka obiegała cały kraj stał się niezwykle popularny. Wyśmiewano go w satyrycznym „The Punch”; tworzono sztuki teatralne z postaciami podobnymi do niego. Najbardziej znaną była Patience — operetka szydząca z ruchu estetycznego. Patience miała zostać wystawiona w Ameryce, a ponieważ tam estetyzm był nieznany zatrudniono Oskara (Salamensky, 2012).

Za oceanem dziennikarze rozchwytywali młodego estetę, który nie miał

„nic do oclenia prócz talentu”
(Pearson,1953, s.81).

Jego wykłady na temat estetyzmu okazały się sukcesem, a on sam celebrytą z trzema asystentami: „jeden przez cały dzień wypisuje autografy dla moich wielbicieli, drugi odbiera kwiaty…trzeci…jest zobowiązany wysyłać pukle swoich włosów tysiącom panienek w mieście, tym samym łysiejąc w zastraszającym tempie” informował przyjaciół (Wilde za: Piestrzyńska, 2005 s. 10).

Po powrocie Wilde był sławny nie tylko w USA i Kanadzie, ale również w Anglii. Persona którą stworzył zapewniła mu bogactwo i sławę (Ellmann, 1988). Nic dziwnego, że się z nią utożsamił, skoro zapewniała mu takie powodzenie (Sharp, 2001). Kiedy pojechał do Paryża, kolejny raz zmodyfikował wizerunek, intuicyjnie wiedział, że estetyzm się wyczerpał. Porzucił swój zniewieściały strój na rzecz płaszcza pobitego futrem i loków a la Neron (Ellmann, 1988).

Według jednego z biografów małżeństwo z Konstancją było dramatyczną próbą wyrwania się z homoseksualnych skłonności (McKenna, 2006). Na pewno Wilde nie nadawał się do małżeństwa, i było ono formą przystosowania się do wymagań społeczeństwa, częścią Persony. „Telegrafujemy do siebie po dwa razy dziennie — zwierzał się przyjacielowi — spieszę co tchu z końca świata by z nią spędzić godzinę, i popełniam wszystkie szaleństwa jakie czynią mądrzy kochankowie” (Pearson,1953, s.147). Zastanawiające ujęcie tematu, zamiast powoływać się na własne uczucia, Oskar mówił o mądrości. Być może dlatego, że grał jakąś rolę.

Z punktu widzenia psychologi głębi jego wizerunek dandysa i bon vivant’a odpowiada tej części Persony, która dotyczy „ideału ja” natomiast narzeczeństwo, a potem małżeństwo dotyczy części „ja” która spełnia wymagania otoczenia. Kiedy Wilde się ożenił, wkrótce urodziło mu się dwoje dzieci i pierwszy raz w życiu poszedł do zwyczajnej, codziennej pracy. Jako redaktor „Woman’s World” sprawdzał się świetnie, dopóki praca była kreatywna, związana z tworzeniem koncepcji pisma. Kiedy stała się monotonna zaczął się wycofywać i w końcu zrezygnował. Identycznie postąpił w swoim małżeństwie. Można więc powiedzieć, że trzecia część Persony — własne możliwości, w tym wypadku psychiczne — nie zostały uwzględnione przez Wilde’a. Jego wstręt do monotonii i homoseksualizm nie pozwoliły mu wytrzymać odpowiednio ani w pracy, ani w małżeństwie. Na scenę weszła Anima i Cień.

Oskara Wilde widziany oczami Junga część 2 i ostatnia carl gustav jung teoria wilde emocje

ANIMA i CIEŃ

Anima (dusza) jest kobiecą stroną mężczyzny. Zawiera wszystkie cechy, które nie pasują do społecznego wizerunku mężczyzny — jego Persony. „Jeśli persona ma charakter intelektualny, to dusza z pewnością jest sentymentalna”(Jung, 1921/2009c s. 517). Im bardziej mężczyzna utożsamia się ze swoją Personą, tym bardziej jego nieświadomość jest opętana przez Animę.

Jednocześnie mężczyzna utożsamiony ze swoim wizerunkiem społecznym może wyprojektować swoją Animę na jakąś postać realną: „Osoba ta stanowi przedmiot intensywnej miłości, lub równie intensywnej nienawiści (czy też lęku)” (Jung, 1921/ 2009c, s. 520). Powstaje wtedy namiętny związek, którego nie można przerwać. Osoba którą kochamy jest ucieleśnieniem naszego wewnętrznego obrazu idealnego kochanka (Sharp, 2001). Uświadomienie sobie Animy, pomaga mężczyźnie zachować równowagę psychiczną w trudnych sytuacjach. Pozwala mu na budowanie stabilnych, prawdziwie partnerskich relacji. Anima jest też głównym sprzymierzeńcem mężczyzny w przezwyciężaniu jego Cienia (Dudek, 2001).

Z kolei Cień, stanowi wszelkie nieakceptowane odpadki osobowości. Złe cechy, ohydne postępki, przerażające impulsy wszystko to zawiera Cień. Im bardziej Persona jest lśniąca, tym ciemniejszy jest Cień. Nieakceptowane społecznie zachowania na przykład agresja, czy w społeczeństwie wiktoriańskim homoseksualizm będą zepchnięte właśnie tam, w nieświadomość (Sharp, 2001). Proces indywiduacji polega na rozpoznaniu wszystkich elementów nieświadomych. Jeżeli takiej pracy się nie wykona człowiek nie potrafi rozróżnić Cienia, Animy, czy mniej wartościowych funkcji psychologicznych. Stanowią nieświadomy chaos, który przy każdym osłabieniu ego: stres, alkohol, narkotyki przejmuje dowodzenie (Dudek, 2001).

Portret Doriana jest idealną ilustracją powyższych koncepcji. Lord Henry, którego można uznać za Personę Wilde’a, nie popełnia grzechów do których namawia. Zrzuca je na niewinnego, wrażliwego i zniewieściałego Doriana (Anima). Młodzieniec egoistycznie spełnia swoje zachcianki, nie cofając się przed niczym, jednak ciężar jego grzechów przejmuje namalowany portret. Dorian pozostaje niewinny na wieki. W psychologii głębi takie udawane, niewinne życie oznacza wyalienowanie się od Cienia. Człowiek ukrywa swoje słabości przed samym sobą, stara się być idealny (kompleks perfekcjonistyczny) (Dudek 2001). Jednak nie da się żyć bez swojego Cienia, trzeba go zasymilować i dzięki temu zrozumieć własne ograniczenia, kompleksy i wyciągnąć wnioski z własnych błędów.

Alienacja od archetypu w najgorszym wypadku może prowadzić do samobójstwa i morderstwa (Dudek 2001 s.220). Dlatego wyalienowany od swojego portretu-cienia Dorian zabija najpierw Bazylego, a potem, niszcząc portret, zabija sam siebie.

Zastanawiające, że Oskar w roku 1885 swój esej „Szekspir i kostiumy sceniczne” przemianował na „Prawda Masek”, czyżby Anima szepnęła, że wkrótce zacznie się jego największa maskarada?

Jego osobowość miała się podwoić. Z jednej strony stateczny ojciec rodziny, zapraszany do najlepszych domów, z drugiej rozpustny homoseksualista ukrywający się wśród szumowin w burdelach. Homoseksualizm w tamtych czasach, był potępiony społecznie do tego stopnia, że homoseksualiści nie uprawiali seksu analnego — była to zbrodnia równa morderstwu. Można wyobrazić, jakim przekleństwem w tamtych czasach była odmienna orientacja.

W 1886 poznał Roberta Rossa, który według większości biografów był pierwszym homoseksualnym kochankiem Oskara (Pearson, 1953; Ellmann, 1988). Wilde miał wtedy 32 lata, zarówno małżeństwo, jak i konwencjonalne życie zmęczyło go.

Zbytnie utożsamienie z Personą, jest często źródłem kryzysu wieku średniego (Sharp, 2001). Można przypuszczać, że tak było w przypadku Oskara:

„Wierność w życiu uczuciowym, to nic innego jak stabilizacja w życiu umysłowym — to po prostu przyznanie się do porażki”
(Wilde za: Pearson, 1954 s. 154).

W tym momencie idealnym ruchem byłoby rozpoczęcie indywiduacji, rozpoznanie swojego Cienia, poznanie własnej Animy. Wilde jednak nie spróbował konfrontacji. Uciekł w romans z Rossem i spędzał coraz więcej czasu poza domem. Dlatego nie można mówić o Animie i Cieniu oddzielnie, ponieważ nierozpoznane tworzą nierozróżnialny amalgamat w nieświadomości (Sharp, 2001, s. 41).

Nierozpoznane archetypy zawładnęły artystą. Wilde zaczął się cofać w rozwoju — z odpowiedzialnego, czułego męża, bawiącego się ze swoimi dziećmi, przeistoczył się w egocentrycznego, egotycznego potwora. Z drugiej strony archetypy te uskrzydliły twórczość dramaturga. Podwójne życie zainspirowało wszystkie jego najlepsze utwory. „Portret Doriana Graya” „Wachlarz Lady Windermere”, „Mąż Idealny” i w końcu absolutnie zachwycające „Bądźmy poważni na serio”, każda z tych sztuk mówi o podwójnym życiu, o jakiejś strasznej tajemnicy skrywanej przez głównego bohatera.

Można założyć, że pierwszym etapem była nieświadoma identyfikacja z własną Animą stąd kontakty homoseksualne, jak i nagły wybuch kreatywności (Dudek, 2009). Dopiero po poznaniu Ross’a, Wilde zaczął tworzyć coś ponad recenzje książek. Napisał trzy nowele, wydał tom bajek i w końcu „Portret Doriana Graya”, który przyniósł mu sławę. Jednak archetypy mają dwie twarze, dlatego Portret przyniósł poecie również niesławę. Niesławę, która miała go doprowadzić do strasznego upadku. Już w pierwszym napisanym w tamtym czasie opowiadaniu „Zbrodnia Artura Savile’a” wyczuwa się mające nadejść wydarzenia:

„Czyż nie było możliwości ucieczki? Czyżbyśmy nie byli niczym innym, jak tylko pionkami na szachownicy, kierowanymi jakąś niewidzialną potęgą, naczyniem glinianym, które garncarz lepi według swego kaprysu, na cześć lub hańbę?…Większość mężczyzn i kobiet zmuszona jest grać role, do których brak im kwalifikacji. Nasi Guildensterni grają dla nas Hamleta, nasi zaś Hamleci muszą błaznować jak książę Hal. Świat jest teatrem, lecz role są źle dobrane”
(Wilde, 1887/ 1957, s. 168).

Po napisaniu Doriana Graya w Wielkiej Brytanii zawrzało. Uważano, że książka ma zły wpływ, namawia do dekadentyzmu. Jednak sprzedawała się świetnie. Autor u szczytu popularności, był zawsze otoczony wianuszkiem młodych, pięknych chłopców (Ellmann 1988). Gdyby rozpoznał swoją nieświadomość, odczytałby ostrzeżenie zawarte w swoich opowiadaniach. Wilde wolał jednak wyprojektować swoje archetypy, pozbyć się problemu.

Romans z Rossem szybko się skończył. Na scenę wkroczył Lord Alfred Douglas, którego bliscy pieszczotliwie nazywali Bosie’m (od boysie-chłopiec). Bosie do złudzenia przypominał Doriana z książki, zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym:

Nie było Twoją wadą to, że wiedziałeś za mało o życiu, lecz to, że wiedziałeś o nim zbyt wiele. Poranna zorza wieku chłopięcego w jego delikatności rozkwicie, w jego czystym i jasnym świetle, z jego zachwytem pełnym niewinności i oczekiwań, pozostała już daleko za Tobą. Stopą szybkobiegacza przeniosłeś się z romantyzmu w realizm. Zafascynował Cię rynsztok i wszystko co w nim żyje. To właśnie było przyczyną kłopotów, w których szukałeś mojej pomocy, a ja, niemądrze, według pojęć tego świata, okazałem Ci ją z grzeczności i współczucia
(Wilde, 1897/ 1992, s. 7).

Wilde dosłownie zwariował na punkcie młodego Lorda. Kupował mu drogie prezenty, płacił za wszelkie ekstrawagancje, był na każde jego zawołanie. Wybaczał mu wszystko, tłumaczył, każde świństwo jego trudną sytuacją rodzinną. Wyprojektowanie Animy na osobę realną objawia się takim silnym przywiązaniem. Wewnętrzna, własna fantazja idealnego kochanka „przykleja się do jakiejś osoby”. Fantazja ta, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, ale o tym można się dopiero przekonać, kiedy się ją wycofa (Jung, 1921/ 2009c). Wilde zrobił to dopiero w więzieniu, kiedy napisał bardzo długi list do Douglasa opublikowany później pod tytułem „de Profundis”.

Wcześniej pozostawał pod urokiem i wpływem młodego Bosie’go. Dla niego opuścił zarówno żonę jak i dzieci, które bardzo kochał. Uważał, że miłość go uskrzydla, pozwala mu pisać — faktycznie wszystkie swoje najlepsze komedie napisał podczas tego burzliwego romansu. Miał okresy nurzania się w rozpuście: jedli, pili, wynajmowali męskie prostytutki, w Tunezji palili haszysz i wynajmowali młodych chłopców. Kiedy pieniądze się kończyły, Wilde zamykał się w jakimś spokojnym domu i pisał.

Prawdopodobnie, tak jak Dorian, nie odczuwał poczucia winy – winę przerzucał na swojego kochanka. Wraz z Animą, wyprojektował na Bosie’go swój Cień.

Mógł sobie tłumaczyć, że wszystkie złe rzeczy, które robi, robi w imię miłości, która wszystko rozgrzesza:” Nie mogę żyć bez atmosfery Miłości: muszę kochać i być kochany, bez względu na cenę, jaką płacę” (Wilde, 1897, za: Piestrzyńska, 2005 s. 178).

Jednym z głównych powodów trwania tego romansu, były wspólne upodobania seksualne mężczyzn. Podobno Douglas zapoznał Oskara z półświatkiem męskiej prostytucji. W „de Profundis” autor obwinia lorda o wszystkie swoje grzechy, jednak przyznaje, że ciągnęło go w ten świat „ludzi cienia” (Dudek, 2001 s. 250). Jak pisze Dudek „Seks jest w tym świecie przedmiotem sprzedaży, manipulacji, gwałtu i przemocy, a zarazem magii i tajemnicy” (Dudek, 2001, s. 252).

Czytając „de Profundis” można odnieść wrażenie, jakby kochanek autora nie miał ani jednej pozytywnej cechy. Tak się dzieje, kiedy wycofa się swoją projekcję. Nie jest to niezwykłe, często tak się zdarza przy rozstaniach. Niestety wycofując swoją projekcję, traci się zarazem część siebie. Pozostaje pustka i wypalenie psychiczne (Dudek, 2001). Być może jest to jeden z powodów, dlaczego Wilde po więzieniu był w ciągłej depresji, którą leczył alkoholem i seksem. Być może dlatego nie potrafił już nic stworzyć. Tracąc swoją Animę — utracił swoje natchnienie.

Wróćmy teraz do trzeciej hipotezy przedstawionej wcześniej w tej pracy. Być może Wilde nie miał żadnej wiodącej funkcji, ani postawy — był niezróżnicowany. Oznaczałoby to, że nie działał w życiu świadomie, że nie panował ani nad sobą samym, ani nad swoimi wyborami. Jacobi uważa, że wśród artystów często można spotkać, tego rodzaju niedojrzałość i że wiąże się to z syndromem Puer Aeternusa, oraz tak zwaną „nerwicą prowizorycznego życia” (Baynes, za: Franz von, 2000 s. 9).

Oskara Wilde widziany oczami Junga część 2 i ostatnia carl gustav jung teoria wilde puer aeternus

Puer Aeternus, Kompleks Matki

Wieczny chłopiec, Puer Aeternus jest aktualnie bardzo popularnym archetypem. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać do tego, że żyjemy w czasach kultu młodości (Baumlin i in. (red), 2009). Piękno ciała, sprawność fizyczną ceni się bardziej niż mądrość, czy doświadczenie. Wystarczy spojrzeć na reklamy, by zorientować się, co „kręci ludzkość”. Podobne tematy spotykamy w twórczości Wilde’a, luksusowe życie, zmysłowe przyjemności, brak moralizatorstwa.

Dlatego Wilde jest wciąż popularny: stosuje, znaną w naszych czasach, narrację konsumpcjonizmu. Jednak w czasach wiktoriańskich, ruch estetyczny, który promował tego typu wartości był postrzegany, jako coś demoralizującego. Przeciętni ludzie w tamtym czasie żyli silnymi wartościami protestanckimi: praca, obowiązek, oszczędność. Są to wartości starca — Senexa, archetypu przeciwnego do Puera (Hillmann, 2013). Patrząc oczami Junga można stwierdzić, że archetyp Puer Aeternus, ucieleśniany przez ruch estetyczny miał kompensować zbyt purytańskie nastawienie wiktoriańskiego społeczeństwa. Powoli wartości wiecznego młodzieńca wyparły ideały starca i dzisiaj tryumfują. Można spojrzeć na Wilde’a, jego twórczość, jego życie, jako na element tego procesu kulturowego (Baumlin i in., 2009).

Nie czuję się kompetentna omawiać zmian kulturowych, wrócę więc do indywidualnego życia Oskara. Skoro zmagał się z syndromem Piotrusia Pana, Puera Aeternusa, co to właściwie oznacza?

Owładnięcie Archetypem Puer Aeternusa dotyczy tych mężczyzn, którzy nie dorastają. Szczegółowe cechy Puer’a przedstawione w książce Marie Luis von Franz „The Problem of the Puer Aeternus” przypominają Wilde’a.
Wieczny chłopiec jest zabawny i pełen uroku, utalentowany, lubiany. Ma mnóstwo pomysłów, jest niezwykle kreatywny. Oskar jest świadom swoich mocnych stron —

„Bogowie obdarzyli mnie niemal wszystkim. Miałem geniusz, znane nazwisko, wysoką pozycję społeczną, błyskotliwość intelektualną….Zachwycałem wszystkim, co mówiłem i robiłem”
(Wilde, 1897/ 1992, s.25).

Autor otaczał się zawsze młodymi mężczyznami i gloryfikował piękno fizyczne. Powtarzał często, że „Mieć dwadzieścia jeden lat to swego rodzaju dowód geniuszu” (Pearson, 1953, s. 255). Mówił też wiele o pięknie duszy, które według jego definicji polegało na życiu w ekstazie i wyrafinowanym guście. Religie interesowały go jedynie z powodu estetycznej oprawy. Można więc stwierdzić, że duchowość traktował powierzchownie, jak typowy Puer (Franz von, 2000).

Kreatywność jest przeciwieństwem rutyny, wieczny chłopiec nie może jej znieść, dlatego poeta czmychnął ze stanowiska redaktora „Woman’s World”, kiedy praca stała się monotonna. Puer ma poczucie, że zasługuje na specjalne traktowanie —

„Należę do tych, którzy zostali stworzeni dla wyjątków, a nie dla reguł”
(Wilde, 1897/ 1992, s. 108).

Uważa, że należy mu się lepsze życie:

”Unikałem wszelkiego cierpienia i smutku. Nienawidziłem ich. Postanowiłem ignorować je, na ile to tylko możliwe — a więc traktować je jako rodzaje niedoskonałości. Nie stanowiły części mojego modelu życia.”

Powyższy cytat dobitnie ilustruje niedojrzałość, wręcz dziecinność Wilde’a, który myślał, że wystarczy zamknąć oczy, by uniknąć cierpienia.

Zbyt długie pozostawanie w mentalności nastolatka skutkuje nerwicą „życia prowizorycznego” (Baynes, za: Franz von, 2000). Człowiek zawsze ma poczucie, że jego czas dopiero nadejdzie. Trudno mu zaangażować się w związek, czy pracę, zawsze jest jakieś „ale”, jakaś wada, której nie może zaakceptować. Aktualne sprawy traktuje, jako przejściowe, żyje fantazjami o wspaniałej przyszłości, dlatego bieżąca chwila nie ma dla niego żadnej wartości. Marzy o zrewolucjonizowaniu polityki, filozofii, sztuki, co może sprawić, że popadnie w megalomanię, a nawet Kompleks Mesjasza.

Trudno nie zauważyć podobieństw u Oskara. Kiedy kończył studia mówił, że zrewolucjonizuje sztukę. Natomiast w więzieniu „Widział siebie w roli Chrystusa, którego opisuje jako postać najbardziej romantyczną, największego artystę, pierwszego i najdoskonalszego indywidualistę w historii….wyrok skazujący i cierpienia dopełniły paraleli między nim [Wilde’m] a Jezusem, którą to paralelę przez długie lata instynktownie kreślił”- stwierdza Hasketh Pearson (1954, s. 426).

Ostatnim charakterystycznym rysem psychologicznym Puera jest kompleks matki. Uwzględniając oryginalne tezy Junga, homoseksualizm Wilde’a można by uznać za dowód na kompleks matki (Franz von, 2000).

Matka Oskara, była pretensjonalną kobietą o dominującej osobowości. Dopóki Oskar nie osiągnął sukcesu, zdecydowanie preferowała swojego pierworodnego syna Willy’ego. Dopiero z czasem zaczęła doceniać młodszego syna. Gdyby Wilde miał kompleks matki, za wszelką cenę, próbowałby zostać dostrzeżony przez nią. Jego pęd do sławy, można uznać za argument przemawiający za taką hipotezą. Z pewnością Wilde podziwiał swoją matkę. Kiedy jej mąż umierał, pozwalała, by, przy łożu śmierci, czuwała jego kochanka. Wilde uważał to za dowód wielkiej miłości. Uważał, że prawdziwa miłość jest absolutnie bezwarunkowa i wierzył, że jego matka, tak właśnie kochała swojego męża. Oskar często bywał w salonie towarzyskim swojej matki. Utrzymywał z nią intensywny kontakt, nawet wtedy, gdy praktycznie porzucił swoich synów.

Kiedy Wilde został skazany, wszyscy namawiali go do ucieczki. Warunki w więzieniach były wtedy zupełnie inne niż dzisiaj. Jednak Wilde pozostał. Podobno stało się to ze względu na jego matkę, która miała powiedzieć:” Jeżeli zostaniesz, nawet gdybyś poszedł do więzienia, będziesz zawsze moim synem, uczucie moje się nie zmieni, ale jeśli wyjedziesz, nigdy więcej do ciebie ust nie otworzę” (Pearson, 1953 s. 397).

Wydaje się, że Wilde kochał matkę bardziej niż Konstancję. Mimo, że Konstancja utrzymywała pisarza zanim osiągnął sukces oraz po tym jak stracił wszelkie środki do życia. Mimo, że to ona wraz z jego synami, najbardziej ucierpiała na skandalu. Szczególnie widać to w listach, które pisał na wygnaniu. Imię Konstancji wymienia prawie zawsze w odniesieniu do pieniędzy. Natomiast o matce pisze z największym szacunkiem, uważając, że to matka została najbardziej poszkodowana przez splamienie nazwiska i brak jego wsparcia finansowego.

Bardzo przeżył śmierć Lady Wilde:

„Nikt lepiej od Ciebie nie wie, jak bardzo ją kochałem i szanowałem. Jej śmierć była dla mnie straszna,…nie byłem w stanie znaleźć słów, które udźwignęłyby tak majestatyczny ciężar, ani też przejść z wystarczającym muzycznym dostojeństwem przez wybitą purpurą scenę mego niewyrażalnego smutku” 
(Wilde, 1897/ 1992, s.85).

Kiedy parę lat później umarła jego żona, zupełnie się tym nie przejął, interesowały go wyłącznie kwestie finansowe z tym związane. Opisując w liście do Ross’a swoje odwiedziny grobu żony, szczegółowo przedstawia jego estetyczne walory i zwraca uwagę przede wszystkim na to, że nie jest wymieniony w epitafium (Ellmann, 1988).

Hipoteza Puera Aeternusa, wraz z kompleksem matki wyjaśnia dlaczego Wilde nie uciekł przed więzieniem — nie mógł sprzeciwić się woli matki. Wyjaśnia również, jego niedojrzałość. Matka Puer’a zrobi wszystko, by syn nie dorósł. Ciekawe, że kiedy syn chciał uciec przed więzieniem zajęła tak zdecydowane stanowisko, natomiast, kiedy wyprowadził się z domu, zostawił synów, tylko nieśmiało wspominała, że Konstancja cierpi (Ellmann, 1988).

INDYWIDUACJA

Indywiduacja, rozwój psychiczny, poety przebiegał, do pewnego momentu, prawidłowo. Zadania pierwszej połowy życia, dostosowanie się do wymagań świata, nie stanowiły dla niego problemu.

Osiągnął niebywały sukces zawodowy, miał kochającą rodzinę, arystokracja go uwielbiała, wszystkie drzwi stały przed nim otworem. Zakładając prawdziwość hipotezy o zbytnim utożsamieniu się z Personą, można uznać, że w wieku ok 32 lat Oskar przeżywał kryzys wieku średniego. W tamtym czasie powstała np. bajka o rybaku, który odcinając swój cień, traci własną duszę. W Portrecie Doriana Graya, poszczególne postaci odzwierciedlają konflikty wewnętrzne autora. Obydwie opowieści podejmują temat duszy i cienia, obydwie kończą się tragicznie dla głównego bohatera, który grzeszy i płaci za to własnym życiem.

Jung uważał, że rozwój osobowości to proces, który musi zostać narzucony. Okoliczności wewnętrzne lub zewnętrzne sprawiają, że człowiek po prostu nie ma innego wyjścia (Jung, 1921/ 2009a, s.191). Kryzys wieku średniego jest taką okolicznością. Pewne części osobowości zostały zaniedbane i należy je teraz rozwinąć. Oskar jednak uciekał przed tym zadaniem. Uciekał przed samym sobą w coraz dłuższe i częstsze okresy rozpusty.

Romans spowodował jeszcze większe utożsamienie się z Personą, bo tylko ona gwarantowała mu podziw Douglasa. Kochanek otwarcie przyznał:

”Nie jesteś interesujący, jeśli nie stoisz na piedestale”
(Wilde, 1890/ 1992, s.129).

Dlatego Wilde nie potrafił się odróżnić od własnej Persony, a wszelkie niepasujące do niej, brzydkie cechy i uczynki projektował na swojego partnera.

Okoliczności wewnętrzne, kryzys wieku średniego, nie doprowadziły do indywiduacji Wilde’a. Można zatem poważyć się na hipotezę, że uwięzienie Oskara spowodowane zostało, między innymi, działaniami nieświadomości, która dążyła do indywiduacji za wszelką cenę. Może wydawać się to niewiarygodne, ale tak samo niewiarygodne jest to, że Wilde nie uciekł przed więzieniem. Miał ku temu wielokrotnie sposobność, a więzienie w tamtych czasach było przerażające. Jung pisze „Nierzadko nerwica skrywa mroczne problemy moralne lub niepojęte przeznaczenia” (2007, s. 283). Być może przeznaczeniem Wilde’a był rozwój psychiczny, który, dla niego, mógł się zacząć wyłącznie w więzieniu.

Niezależnie, czy chodziło o zbyt sztywną Personę i związany z tym kryzys wieku średniego, czy syndrom Puer Aeternusa, który powodował jego niedojrzałość, jedynym wyjściem była indywiduacja, niemożliwa w normalnych warunkach. Stąd przedziwne wybory Oskara, które doprowadziły go do więzienia, a co za tym idzie izolacji i, w końcu, autorefleksji.

W „de Profundis” długim liście, który napisał w celi, widać ewolucję psychiczną autora. Zaczyna od akapitów pełnych pychy, zrzuca winę za wszystkie nieszczęścia na swojego kochanka, utożsamia go z Judaszem, a siebie z cierpiącym na krzyżu Chrystusem. Potem jednak bierze winę na siebie, odnajduje część swoich błędów i obiecuje poprawę. Postanawia zacząć nowe życie, bardziej naturalne i skromne. Świadczy to, o przemianie autora, o jego indywiduacji. Nie są to słowa rzucane na wiatr. Jego jedyny po więzienny utwór „Ballada o więzieniu w Reading” zaskakuje prospołecznym wydźwiękiem. Pierwszy raz Wilde robi coś w trosce o innych. Podobno XIX wieczna reforma więziennictwa, skorzystała z uwag Wilde’a zawartych w Balladzie i listach, w których opisywał koszmarne warunki więzienia.

Niestety nie starczyło mu zapału:

„dobre postanowienia…są to czeki wystawione na bank w którym nie mamy konta”
(Wilde, za: Pearson, 1953, s.264).

Szybko powrócił do dawnego stylu życia, a raczej próbował, bo jego skompromitowane nazwisko zamykało mu każde drzwi, które wcześniej zastawał szeroko otwarte. Pozostało mu picie alkoholu i pisanie listów.

Nie mógł tworzyć. Można to tłumaczyć na różne sposoby. Jeżeli Wilde cierpiał na syndrom Puer Aeternus’a, to zbyt ostre zderzenie z rzeczywistością wepchnęło go w przeciwny biegun psychiki, symbolizowany przez archetyp Senexa. Utracił radość życia, stał się Senexem, zmęczonym, cynicznym, starcem. Senex nie ma w sobie ani fantazji,ani kreatywności – być może dlatego nie mógł już pisać.

Z drugiej strony biografowie sugerują, że talent Oskara wynikał z jego pozycji społecznej, z jego światowej Persony. Tworzył dzieła w kontakcie z drugim człowiekiem, był gawędziarzem. Potrzebował publiczności, sławy, swojej ekskluzywnej Persony. Utracił ją, kiedy został skazany. Może dlatego nie mógł pisać.

A może to Anima i Cień wyprojektowane na kochanka były dla niego natchnieniem. Wilde w ostatnich latach życia, próbował odzyskać Bosie’go, był przekonany, że dzięki niemu odzyska natchnienie. Niestety Bosie, nie był zainteresowany relacją z byłym skazańcem i bankrutem. Mężczyźni spotkali się wprawdzie, ale czar prysł, a miłość się ulotniła.

Nie wiadomo, jak potoczyłoby się życie Wilde’a gdyby trafił na analizę jungowską.

Być może nie skończyłby tak źle, ale czy byłby równie twórczy…

Oskara Wilde widziany oczami Junga część 2 i ostatnia carl gustav jung teoria puer aeternus wilde

Podsumowanie Analizy

Próbowałam odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących Oskara Wilde’a:

1. Dlaczego Wilde nie uciekł przed więzieniem:

  • Ponieważ jego nieświadomość dążyła do indywiduacji (Puer Aeternus, utożsamienie z Personą- kryzys wieku średniego).
  • Miał kompleks matki, a ona nie pozwoliła mu uciec.
  • Nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji (naiwność Puer Aeternusa — nerwica życia prowizorycznego).

2. Dlaczego Wilde nie potrafił rozstać się z Douglasem

  • Nierozwinięte uczucie i doznanie sprawiały, że nie był w stanie odmówić sobie rozkoszy jaką dawał mu ten związek (Typ psychologiczny, lub syndrom Puer Aeternusa).
  • Projektował swoją Animę na kochanka (opuszczając go, utraciłby część siebie).
  • Projektował swój Cień na kochanka (opuszczając go, nie miałby na kogo przerzucić poczucia winy za swoje prowadzenie się).

3. Dlaczego Wilde nie mógł pisać po więzieniu.

  • Pisanie było związane z jego światową Personą, którą utracił.
  • Pisanie było związane z Animą i Cieniem, który wyprojektował na Douglasa, którego utracił.
  • Pisanie był związane z kreatywnością Puer Aeternusa, a Wilde po więzieniu dostał się pod wpływ przeciwnego archetypu Senexa.

Ograniczenia Analizy

Choć trudno orzec, czy i która z tych hipotez jest prawdziwa, na pewno wiele z nich wyjaśnia postępowanie Oskara Wilde’a. Można zatem powiedzieć, że teoria Junga rzuca trochę światła na skomplikowane, pełne paradoksów życie poety.

Jednak te wyjaśnienia dają się utrzymać wyłącznie na gruncie tej, konkretnej teorii,
NIE SĄ UNIWERSALNE.

Bardzo ograniczyłam się w długości analizy 😉 – gdybym się rozpędziła to powstałaby książka, a nie artykuł na blogu. Z bólem serca musiałam więc wybrać, zarówno pytania, jak i odpowiedzi. Skupiłam się na problemach, które uważałam za najbardziej ciekawe.
Wiele pytań dotyczących Oskara Wilde’a nie zostało wyjaśnionych. Na przykład kwestia jego homoseksualizmu. W XIX wieku to pojęcie dopiero się wykluwało, ludzie nie definiowali samych siebie swoją orientacją seksualną, jak we współczesnych czasach (Foucault, 1995).

Zbadanie tego byłoby ciekawe, ale bardzo trudne.

Tu pojawia się kolejne ograniczenie: materiał. Opierałam się na biografiach, które bazują na zdekompletowanych listach oraz ustnych przekazach ludzi, którzy znali Wilde’a. Są to informacje o ograniczonej wartości.

Również opieranie się na twórczości artysty, niesie ze sobą ryzyko subiektywnego wybierania wątków i dochodzenia do błędnych konkluzji. Joseph Bristow, w swoim eseju o seksualności Wilde’a, opisuje przeróżne, przeczące sobie nawzajem, konkluzje historyków literatury. Każdy z nich ma inne zdanie, na temat ewentualnych, homoseksualnych wątków w twórczości pisarza (w: Raby (wyd), 1997).

Dlatego wszelkie wnioski przeze mnie przedstawione musicie traktować ostrożnie, jako hipotezy, a nie ostateczne prawdy, czy całościowe wyjaśnienie życia Oskara Wilde’a.

Historia tego artysty uczy nas, że nie można postrzegać osoby, bez jej środowiska społecznego i kulturowego. Są to siły, których nie wolno ignorować. Człowiek, który przychodzi do gabinetu psychologa po pomoc, przyprowadza te niewidzialne siły ze sobą. W czasach współczesnych, kiedy tak bardzo ceni się indywidualizm, łatwo o tym zapomnieć.
Wilde nie potrafił tworzyć, ani żyć bez swojej publiczności. Wyrwany ze swojego środowiska, nie potrafił się odnaleźć.

Niesamowitym wydaje się fakt, że społeczeństwo może, dosłownie przez jedną noc, znienawidzić, uwielbianą wcześniej, osobę. Upadek Wilde’a pokazuje, jak ważny, jest społeczny wizerunek. Inteligencja, czar, wyobraźnia, okazują się niczym, jeśli ktoś nie dostosuje się do obowiązujących norm.

Z drugiej strony, wydaje się, że w dzisiejszych czasach, panuje większa tolerancja wobec odmienności. Gdyby Wilde żył dzisiaj, prawdopodobnie nie zostałby wyrzucony poza nawias społeczeństwa, z powodu swoich upodobań seksualnych. Ludzie stali się bardziej tolerancyjni, szczególnie wobec artystów, im wolno więcej. Jak mawiał Wilde:

 

„Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy”

Oskara Wilde widziany oczami Junga część 2 i ostatnia wilde jung nieswiadomosc puer aeternus senex rynsztoku
[et_pb_kkblogext_grid admin_label=”KK Blog Grid Ext” gridlayout=”land” overlay=”no” hover_style=”1″ posts_number=”6″ include_categories=”314″ show_thumbnail=”on” show_content=”none” show_more=”off” show_author=”on” show_date=”on” show_categories=”on” show_comments=”on” show_pagination=”off” offset_number=”0″ num_cols=”cols6″ use_dropshadow=”off” use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid” custom_button=”off” button_letter_spacing=”0″ button_use_icon=”default” button_icon_placement=”right” button_on_hover=”on” button_letter_spacing_hover=”0″] [/et_pb_kkblogext_grid]