artykuł napisany przez Monikę Rutke, psychologa, psychoterapeutę CBT: 
email

Wkurzony Marian

 

Na uwagi – po co to robisz, zostaw już to, szkoda twojego zdrowia – i tak nic już nie ugrasz – Marian reaguje zdecydowanie – chodzi o sprawiedliwość! Nigdy nie odpuszczał. Starał się przy tym nie okazywać „przeciwnikowi” swoich emocji. Czym mniej o nim wiedział – tym lepiej. Tak, wiedział, że ta sprawa – tak jak kilka wcześniejszych, może kosztować go wiele czasu, pieniędzy i energii, a wygrana jest wątpliwa. Obwiniał się nieco, że od razu nie zauważył, co się święci. Chociaż… Gdy spotkał Andrzeja Kostyńskiego po raz pierwszy, zdawało mu się, że ten nie patrzy mu w oczy. Odgrzebał w pamięci tamto sierpniowe spotkanie w biurze agencji nieruchomości. Kostyński nie wzbudził w nim zaufania – podobnie zresztą jak agentka, która bez przerwy się uśmiechała, zalotnie odgarniając przy tym włosy za ucho. Czyżby próbowała odwrócić jego uwagę od treści oferty? Tak wtedy pomyślał. Potrzebował jednak mieszkania, bo Olga zaczęła już straszyć go policją. Nie miał wyjścia. A sam Kostyński? Ten wydawał się jakiś wycofany. Powiedział tylko, że zależy mu na szybkim podpisaniu umowy, bo wyjeżdża niebawem za granicę. „Szybkim? Trzeba mieć się na baczności” – pomyślał. Oczywiście nie było tak, żeby całkiem dał się zauroczyć agentce. Dokładnie sprawdził wszystkie dokumenty rekomendujące agencję. Spędził też wieczór na szukaniu informacji na temat Kostyńskiego. Sprawdził jego profile na kilku portalach społecznościowych. Jednak poza kilkoma informacjami o sytuacji zawodowej, obejrzeniu kilku zdjęć z wakacji, nie znalazł niczego niepokojącego. Przed podpisaniem umowy, pojechał też pod blok, w którym mieszkał przyszły wynajmujący – niewiele to jednak wniosło do sprawy. Mieszkanie wydawało się w porządku, cena była dość atrakcyjna. Podjął decyzję o wynajęciu. Umowę sprawdził u dwóch zaprzyjaźnionych prawników – żaden nie wnosił zastrzeżeń.  No i się zaczęło – już po kilku tygodniach okazało się, że mieszkanie nie było jednak tak idealnie usytuowane, jak to przedstawiła agentka. Na parterze, tuż obok banku, otwarto bar z wietnamską kuchnią. Zapach „chińszczyzny” towarzyszył mu za każdym razem gdy choćby uchylił okno, a do tego te tłumy podejrzanych typów kręcących się pod klatką w oczekiwaniu na swoją wieprzowinę w pięciu smakach. Na początek, udał się do właściciela baru. Z którym jednak nie mógł się dogadać – ani on nie znał wietnamskiego, ani Wietnamczyk nie rozumiał jego. Wziął do rąk starannie napisane pismo, w którym Marian domagał się natychmiastowego zamknięcia baru, wycedził z uśmiechem „dziękować pan” i wrócił do kuchni. Rozpoczął batalię. Przełamał się i zagadnął kilku sąsiadów. Niestety, zdawali się również nic nie rozumieć – im bar nie przeszkadzał, a sajgonki uznali za całkiem smaczne. Kolejne kroki skierował do administracji budynku. Umówił się na rozmowę z Prezesem Spółdzielni, gdyż Kierownik Administracji wydawał się głuchy na jego żądania. Uzbrojony w skórzany segregator wypełniony równo poukładanymi foliowymi kopertami, w których trzymał swoją jedyną broń – wydrukowane ustawy, uchwały, orzeczenia, swoje umowy, wszelkie pisma – nie tylko te, które poświadczyć miały skrzętnie zebraną przez niego dokumentację dotychczas odbytych rozmów i interwencji (pisma do Sanepidu, Inspekcji Pracy, nawet urzędu ds. emigracji), ale także takie, które potwierdzały jego wiarygodność, w tym legitymację emeryta. Minął sekretarkę i wszedł zdecydowanym krokiem do niewielkiego gabinetu – dość skromnie urządzonego, co natychmiast zauważył. Jakież było jego oburzenie, gdy prezes, podczas jego wypowiedzi, nerwowo spojrzał na zegar wiszący tuż nad jego głową. Zachował jednak zimną krew. Przekazał swoje żądania i wyznaczył termin dwóch tygodni na zajęcie się sprawą.

Niestety, po dziesięciu dniach otrzymał pisemną odpowiedź – że lokal funkcjonuje w budynku zgodnie z obowiązującym prawem i spółdzielnia nie zamierza rezygnować dobrej umowy z właścicielem baru.

Zadzwonił więc do Kostyńskiego. Czuł złość, jednak wiedział, że potrafi przeprowadzać takie pogadanki – zwięźle, konkretnie i najczęściej skutecznie. Wyraził swoje żądanie, które obejmowało głównie natychmiastowe doprowadzenie do zamknięcia knajpy, w przeciwnym razie poda go do sądu, z tytułu wprowadzenia go świadomie w błąd podczas zawierania umowy, a przez to oszustwo. Kostyński jednak odmówił zajęcia się sprawą, a za to wymówił mu umowę najmu, delegując zresztą do tego zajęcia się formalnościami jakiegoś początkującego adwokata.

Marian czuł, że nie może odpuścić – ludzie są podli, a jego obowiązkiem jest dojście do sprawiedliwości. Czuł, złość i lęk. Wiedział jednak, że racja leży po jego stronie. A tym razem uda mu się wygrać proces.

 

Osobowość Paranoiczna

 

Przypadek Mariana obrazuje typowe działanie osób cierpiących z powodu zaburzenia osobowości paranoicznej. Zaburzenie to, najczęściej ujawnia się we wczesnej dorosłości u ok. 0,5 do 2,5 % populacji. Osoby, u których diagnozuje się to zaburzenie charakteryzują się nadmierną wrażliwością na niepowodzenia i odrzucenie. Mogą mieć skłonność do długotrwałego przeżywania przykrości – raczej nie zapominają i nie wybaczają krzywd czy zniewag. Cechą typową jest nadmierna (odbiegająca od przyjętych norm kulturowych), podejrzliwość. Postrzegają obiektywnie obojętne zachowania innych, jako wrogie czy znieważające. Są bardzo przywiązani do własnych praw – gotowi będą walczyć w ich imię pomimo dostrzegania kosztów, które nierzadko przewyższają potencjalne zyski z walki. Ta podejrzliwość może dotyczyć wierności seksualnej partnera. Osoby o osobowości paranoicznej nadmiernie odnoszą przeżywane sytuacje czy zjawiska do siebie – przybierając postawę ksobną (nierzadko przeceniając znaczenie swojej osoby dla toku wydarzeń). Nie będą wybierać najprostszych wyjaśnień czy przyczyn zdarzeń – często sięgać będą po wersje spiskowe (dotyczyć to może zarówno ich osoby, jak i całego świata).

Są przekonani o swojej racji – wynikającej z ich „sprawiedliwości”, szlachetności i moralności. Na pytanie jacy są inni ludzie, bez wahania odpowiedzą, że podstępni, niegodziwi itp. Próbują sobie zatem radzić z tym nierównym układem sił (ja – szlachetny, inni – źli), poprzez nieustanną podejrzliwość, uważność na wszelkie sygnały zagrożenia ze strony innych. Zdobycie zaufania takiej osoby graniczy z cudem, dlatego rzadko tworzą głębsze relacje. Okazując światu chłód i dystans bronią się przed zranieniem, wykorzystaniem czy skrzywdzeniem. Strategie te oczywiście pociągają za sobą konsekwencje – odrzucanie innych, może wywoływać ich wrogość, co potwierdza przekonanie, że ludzie są nikczemni (błędne koło).

Współwystępujące problemy w osobowości paranoicznej

 

Spektrum schizofrenii i zaburzenia psychotyczne, które mogą pojawić się pod wpływem stresu, depresja, agorafobia, zaburzenie obsesyjno-kompulsywne i często problemy z używkami, picie szkodliwe, uzależnienie (alkohol/narkotyki).

Inne zaburzenia osobowości: osobowość unikająca (lękliwa), osobowość schizoidalna oraz schizotypowa, narcystyczna i zaburzenie osobowości z pogranicza, borderline.

Kryteria Diagnostyczne Osobowości Paranoicznej

 

Kryteria diagnostyczne ICD

  • wrażliwość na niepowodzenia i odrzucenie,
  • tendencja długotrwałego przeżywania przykrości,
  • podejrzliwość, ujmowanie obojętnych działań otoczenia jako wrogich lub pogardliwych,
  • sztywne poczucie własnych praw,
  • podejrzenia dotyczące wierności (partnerów i przyjaciół),
  • przecenianie własnego znaczenia,
  • pochłonięcie wyjaśnieniami wydarzeń.

 

Kryteria diagnostyczne DSM

 

  • pozbawiona wystarczających podstaw podejrzliwość, że inni nas wykorzystują, krzywdzą lub oszukują,
  • zaabsorbowanie bezpodstawnymi wątpliwościami co do lojalności przyjaciół lub wspólników i co do tego, czy są oni godni zaufania,
  • niechęć do zwierzania się innym, spowodowana nieuzasadnionym lękiem, że informacje te zostaną użyte przeciw nam w złych intencjach,
  • odczytywanie ukrytych, poniżających lub groźnych znaczeń z niezłośliwych uwag lub zdarzeń,
  • ciągłe noszenie urazów, czyli niewybaczanie zniewag, krzywd lub afrontów,
  • dostrzeganie ataków na nasz charakter czy reputację, które zwykle nie są widoczne dla innych, oraz szybkie reagowanie na nie gniewem lub przechodzeniem do kontrataku,
  • powtarzające się nieusprawiedliwione podejrzenia dotyczące wierności współmałżonka lub partnera seksualnego.