jeśli nie możecie odtworzyć tego podcastu, tutaj link do tego nagrania

CZASAMI JEST PO PROSTU CIĘŻKO

W życiu, czy nam się to podoba, czy nie, czasami jest ciężko. Ważni ludzie odchodzą, przeprowadzają się, umierają, porzucają nas…
Czasami my musimy odejść, bo relacja była toksyczna; nasze wartości się zupełnie rozjechały; kontakty nie mają już sensu.
To blog o dobrym życiu i pewnie powinnam pisać, jak lepiej myśleć, jak produktywniej funkcjonować, jak odpoczywać, jak podnieść swój nastrój, ale to nie jest cała prawda o życiu, życie to też ból.

CZASAMI JEST PO PROSTU CIĘŻKO…

i jedyne, co może trochę pomóc, to radykalna akceptacja.
Szczególnie przydaje się, kiedy przeżywamy kryzys, żałobę, możemy przeżywać żałobę z powodu własnych utraconych szans, niewykorzystanych okazji, schrzanionych przez nas związków:
a mogłam iść na inne studia i zostać kimś innym,
mogłem zostać z tamtą dziewczyną ze studiów.
Możemy cierpieć, kiedy dociera do nas, że nie mamy fajnych rodziców i to się nigdy nie zmieni, a dzieciństwo, tak bardzo nieidealne, w pewnym sensie, będzie nas ścigać do końca naszych dni (mniej lub bardziej).
Znowu ojciec będzie oglądał telewizję, a matka będzie przewracać oczami;
znowu dziadek się upije i będzie zadawał mi niezręczne pytania przy wszystkich.

Możemy się zmagać z rozczarowaniem samym sobą, kiedy okazuje się, że bardzo odbiegamy od własnych na nasz temat wyobrażeń:
chciałam być matką doskonałą, a jestem tylko trochę lepsza od własnej;
chciałem być lepszym mężem niż mój stary, a zdradzałem żonę;
chciałam być zawsze przygotowana i kompetentna, a zdarza mi się popełniać błędy.
możemy cierpieć z powodu starzenia się, choroby przewlekłej swojej, lub kogoś bliskiego, utraty pracy, niedostania podwyżki, możemy nawet cierpieć z powodu, że uciekł nam autobus.
Powodów do buntu, boksowania się z rzeczywistością możemy mieć w życiu aż nadto.
Szczególnie, jeśli jesteśmy osobami wrażliwymi.

CZASAMI JEST PO PROSTU CIĘŻKO…

i nikt nie powie ci o tym w komediowym serialu, gdzie rodzina zawsze w końcu rozwiązuje swoje problemy, nie przeczytasz o tym w poradniku „pozytywnego myślenia” (cokolwiek to znaczy), bo życie, również wewnętrzne, nie ma przycisku przewiń, pogłoś, wycisz. W czasach, kiedy wszyscy mamy być cudowni nie tylko zewnętrznie, ale też wewnętrznie, zapominamy, że życie to też ból i że nie da się zawsze otrzepać raz dwa i biec dalej, ba, to byłoby nawet niezdrowe. Czasami potrzebna jest zaduma, odizolowanie się i przeżycie swojego smutku, rozpaczy.
Czy zachęcam do depresji?
NIE, wręcz przeciwnie!
Zachęcam do radykalnej akceptacji: kiedy spotyka nas coś nieprzyjemnego, zamiast wyć do księżyca, jakie to niesprawiedliwe, próbujemy odwrócić swój umysł na tory akceptacji,
tak właśnie teraz jest, to właśnie jest, taka chwila, że boli:
on odszedł i czasami nie mogę wręcz oddychać, tak właśnie teraz jest i nic tego nie zmieni;
nie skończyłem tamtych studiów i taka okazja już się nie powtórzy;
nie mam już 20, 30, 40 lat i wiążą się z tym różne ograniczenia;
kiedy zaakceptujemy swoją sytuację, swoje emocje, nie będzie nam super przyjemnie, ale odzyskamy spokój i, co ważne, będziemy mogli ruszyć naprzód:
on odszedł, ale może poznam kogoś nowego;
nie skończyłem tamtych studiów, może skończę inne;
nie mam już 20,30, 40 lat, ale wciąż mogę.

CZASAMI JEST PO PROSTU CIĘŻKO

Niekoniecznie radykalna akceptacja poprawi nam nastrój. W przypadku spóźnienia się na autobus pewnie jest łatwiej rozluźnić mięśnie twarzy,  bardzo delikatnie się uśmiechnąć i skorzystać z okazji pójścia spacerem, rozglądając się wokół, zamiast patrzeć pod nogi i mamrotać: nic w tym kraju nie działa,
ale czasami musimy powiedzieć sobie: wytrzymam ten ból, dam radę, przetrwam i z całych sił starać się przynajmniej nie pogorszyć naszej sytuacji , może nawet zacisnąć zęby, zastosować tak zwany dupościsk, być jak czołg, który prze naprzód niezależnie od przeszkód.
Ale nie dowalać sobie, dzisiaj znowu nic nie zrobiłam, zmarnowałem dzień, bo jeśli nie pogorszyliśmy swojej sytuacji, to ten dzień jest wygrany, jaki by nie był.
Radykalna akceptacja w końcu pozwala nam rozluźnić te zaciśnięte zęby, może nawet lekko się uśmiechnąć, bo świat nadal może być piękny, mimo bólu, utraty, problemów z którymi się borykamy.

CZASAMI JEST PO PROSTU CIĘŻKO

Problemów emocjonalnych nie widać gołym okiem, ale to nie znaczy, że są mniej realne niż choroby fizyczne. Walczmy z nimi, ale też troszczmy się o siebie, krytykowanie siebie w takiej sytuacji to, jak kopanie leżącego.
Uhonoruj siebie, swoją wolę przetrwania, swoją siłę do podnoszenia się od nowa, i od nowa, i od nowa, bo naprawdę nie ma żadnego znaczenia ile razy upadniesz, istotne jest, że zawsze wstajesz i to na pewno w końcu doprowadzi cię do sukcesu.
Taka wytrwałość zasługuje na podziw, nie na krytykę.

kiedy jest ciężko, zrób sobie krótką przerwę na samowspółczucie