Tekst: Kuba Krawczyk

Psychopaci w Hollywood

Kiedy to piszę na Netflixie od paru dni puszczają nowy serial Davida Finchera („Siedem”, „Zodiak”) – „Mindhunter”. Głównymi bohaterami są agenci FBI, którzy przemierzają Stany Zjednoczone lat 70. i przeprowadzają wywiady z osadzonymi seryjnymi mordercami, starając się zrozumieć motywy ich bestialskich zachowań. Popularność podobnych produkcji mówi nam jedno – umysł zbrodniarza nadal fascynuje i przeraża ludzi.

Historia psychopatii

Za twórcę konstruktu psychopatii uważa się XVIII wiecznego lekarza, Philippa Pinela, jednego z twórców współczesnej psychiatrii. W swojej klasyfikacji chorób wyróżnił „manie sans délirie” (obłęd bez delirium), który odnosił się do osób uznanych za obłąkane, chociaż ich wszystkie funkcje intelektualne pozostawały nienaruszone. Na badania Pinela powoływał się J. C. Prichard, który wprowadził termin „obłędu moralnego”, który według niego charakteryzował się „chorobliwym wypaczeniem naturalnych odczuć, uczuć, skłonności, temperamentu, postawy moralnej i naturalnych odruchów, bez zauważalnych zaburzeń wiedzy czy zdolności rozumowania, a zwłaszcza bez obłąkańczych złudzeń i omamów”.
Jednak dopiero książka Harveya Cleckleya „Mask of sanity” („Maska normalności”) z 1941 r. sprawiła, że psychopaci przedostali się z murów szpitali psychiatrycznych i miejsc odosobnienia do szerszej publiczności. W swoim dziele Clackley opisuje psychopatę jako osobę na pierwszy rzut oka przystosowaną do społeczeństwa, świetnie manipulującą ludźmi za pomocą swojego powierzchownego uroku osobistego, egocentryczną i pozbawioną poczucia winy i wstydu. Jego koncepcja stanowiła podstawę do współczesnej definicji psychopatii, sformułowanej przez Roberta D. Hare’a. Stworzył on listę 20 symptomów, które grupuje się w dwa czynniki. Pierwszy, nazywany „interpersonalnym/afektywnym” mierzy emocjonalne i interpersonalne cechy psychopaty: jego elokwencję, zawyżoną samoocenę, brak empatii, płytkość afektów czy patologiczną kłamliwość. Czynnik drugi, „dewiacja społeczna” skupia się na impulsywności, niestabilnym stylu życia, braku długoterminowych planów, działalności przestępczej.

Psychopatia a Zaburzenie dyssocjalne

A teraz spójrzmy na kryteria diagnostyczne zaburzenia osobowości dyssocjalnej lub antyspołecznej, która bardzo często uważana jest za synonim terminu „psychopatia”. Nazwa zaburzenia odnosi się do nieprzestrzegania norm społecznych.
Według ICD-10 do zdiagnozowania tego zaburzenia wymagane jest spełnienie następujących kryteriów:

  • Nieliczenie się z uczuciami innych
  • Lekceważenie norm
  • Niemożność utrzymania związków
  • Niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji
  • Niezdolność do przeżywania poczucia winy i uczenia się
  • Skłonność do obwiniania innych

 

W DSM-IV to zaburzenia nazywa się antyspołecznym zaburzeniem osobowości i należy do typu zaburzeń dramatyczno-niekonsekwentnych (razem z osobowością z pogranicza, narcystyczną i histrioniczną). Kryteria diagnostyczne są następujące:
Utrzymujący się wzorzec braku poszanowania i pogwałcenia praw innych ludzi, pojawiający się po 15. roku życia, przejawiający się przynajmniej trzema z poniższych kryteriów:

  • niezdolność do podporządkowania się normom społecznym opisującym zachowania zgodne z prawem, objawiająca się wielokrotnie dokonywanymi czynami stanowiącym podstawę aresztowania;
  • wielokrotne dopuszczanie się kłamstw, używanie pseudonimów przestępczych lub oszukiwanie innych dla zysku albo przyjemności;
  • impulsywność, niezdolność planowania;
  • skłonność do rozdrażnienia i agresja wyrażająca się w notorycznych bójkach i napaściach;
  • brak troski o bezpieczeństwo własne lub innych;
  • brak odpowiedzialności, wyrażający się niezdolnością spełnienia wymogów zachowania w pracy zawodowej lub w dotrzymywaniu zobowiązań finansowych;
  • brak poczucia winy wyrażający się obojętnością lub racjonalizacją wyrządzania krzywdy, szkodzenia i okradania innych;
  • osoba musi mieć przynajmniej 18 lat;
  • udokumentowane zaburzenia zachowania, które pojawiały się przed 15 rokiem życia;
  • zachowanie antyspołeczne nie pojawia się wyłącznie w trakcie schizofrenii lub epizodu manii

W obu przypadkach kryteria diagnostyczne skupiają się głównie na nieprzestrzeganiu norm społecznych, konfliktach z prawem, skłonnościach do agresji. Badania pokazują, że większość osób ze zdiagnozowanym zaburzeniem osobowości dyssocjalnej ma niższy niż średni w populacji iloraz inteligencji. W połączeniu z wyżej wymienionymi kryteriami wyłania nam się raczej obraz osoby agresywnej, często wpadającej w konflikt z prawem, nie umiejącej uczyć się na swoich błędach. Nie powinien dziwić fakt, że w amerykańskich więzieniach u 80% osadzonych zdiagnozowano to zaburzenie.

Biurowi psychopaci

W takim razie – gdzie podziewają się psychopaci, opisywani przez Roberta Hare’a? Bliżej niż może nam się wydawać. Cesare Lombrose wprowadził kategorię „przestępców ukrytych”, według której psychopaci mogą odnosić sukcesy również w innych niż kryminalne karierach. Brak empatii, umiejętność manipulowania, brak przywiązania do norm moralnych często stanowi atut w społeczeństwach, które wysoko cenią rywalizację. „Przestępcy ukryci” to właśnie psychopaci, pracujący w wielkich firmach. Świetnie diagnozują organizacje i jej pracowników, dostosowują się do wymogów firmy wkładając „maskę normalności”. Nie sprawia im problemu omijanie regulaminów postępowania, sprawnie rozprawiają się ze swoimi przeciwnikami w pracy. Psychopaci mają przewagę już w procesie rekrutacji, gdzie ich deficyty często mylone są przez dział kadr za cechy pożądane – ich przerośniętą samoocenę biorą za wiarę w siebie, a chłód emocjonalny za siłę charakteru.
Oczywiście, przekręty finansowe czy mobbing nie pobudzają wyobraźni społeczeństwa tak jak brutalne zbrodnie seryjnych morderców, toteż ci „biurowi psychopaci” bardzo często pozostają bezkarni. Rzadko kiedy zastają zwalniani, dobrze znają przecież słabe punkty współpracowników i umieją to wykorzystać. Pracownicy, którzy poznali ich prawdziwą naturę i uwolnili się od ich wpływu często nie zgłaszają sprawy u przełożonych, w obawie przed powtórzeniem koszmaru. W wyścigu szczurów wygrać z psychopatą jest naprawdę ciężko.
Co w takim razie sprawia, że część psychopatów wkracza na drogę przestępczą, podczas gdy inni robią wielkie kariery jako dyrektorzy banków czy politycy? Badacze doszukują się przyczyn we wpływie czynników środowiskowych. Biografie seryjnych morderców obfitują w historię molestowań seksualnych, przemocy, upokorzeń i nadużyć ze strony najbliższej rodziny. Jako predyktor brutalnych zachowań i rozwój osobowości antyspołecznej w dorosłym życiu stosuję się tzw. „triadę Macdonalda”. Składa się ona ze skłonności do podpaleń, okrucieństwu wobec zwierząt oraz enurezy (moczenia się) – jeśli u dziecka współwystępują te zachowania może być to sygnał rozwoju patologii. Z drugiej strony, wychowanie w wyższych sferach czy wysoki iloraz inteligencji to czynniki które sprawiają, że osobą z psychopatią nie wejdzie w konflikt z prawem. Zamiast tego użyje swoich predyspozycji w miejscach gdzie jej brak skrupułów będzie tylko zaletą.

Tekst: Kuba Krawczyk