Mężczyźni trafiają coraz częściej na terapię. Bardzo się z tego cieszę. Lubię z nimi pracować, z kobietami również oczywiście.

Może już się chwaliłam, ale udało mi się spełnić american dream 😉 czyli „rób to co kochasz, kochaj to, co robisz”. Swoją pracę witam z niesłabnącą inspiracją i zachwytem, że moim przywilejem i ogromnym zaszczytem jest praca z cudownymi ludźmi, którym mogę towarzyszyć w ich wędrówce w tej zadziwiającej podróży zwanej terapią.

Dzisiaj chciałam się podzielić z Wami tym, co ostatnio bardzo leży mi na sercu. Temat jest dość obszerny, wątpię, czy wyczerpię go jednym artykułem. Oczywiście z dedykacją dla naszych absolutnie cudownych Mężczyzn.
Dużo się mówi o dyskryminacji kobiet i o tym też będę pisać, sama ostatnio spotkałam się z dość zabawnym? strasznym? słodko-gorzkim ? jej przejawem, ale o tym jeszcze zdążę…

Chciałabym się pochylić nad mężczyznami, którzy wcale nie mają łatwiej, przynajmniej ci, którzy trafiają do naszego Centrum DBT

 

Kto ma więcej problemów? Mężczyźni czy Kobiety?

 

Teoretycznie to kobiety częściej cierpią z powodu depresji, czy zaburzeń lękowych, jednak za chwilę się okazuje, że mężczyźni nie rozpoznają zbyt dobrze emocji i jeśli weźmiemy pod uwagę problemy z używkami, zaburzenie osobowości antyspołecznej, to statystyki są gorsze dla mężczyzn. To panowie cierpią bardziej, to oni częściej dokonują samobójstw (choć więcej prób mają kobiety), wreszcie to oni są bardziej samotni, trudniej poprosić im po pomoc, wytrzymać w terapii, zarówno indywidualnej, jak i grupowej. To oni muszą być silni, opanowani, samodzielni, niewzruszeni, NIEPOKONANI…

 

mężczyzna w terapii Mężczyzna w terapii tumblr nmnsnj5kCR1t165lfo1 500

 

To oczywiście prowadzi do unieważniania własnych problemów i emocji. Unieważnienie staje się tak naturalną i automatyczną reakcją, że cierpiący mężczyzna nie zna swojego życia… Często nie ma pojęcia, co czuje i dlaczego, co się dzieje w jego związku. Jedyną akceptowaną emocją pozostaje dla niego złość, ewentualnie zadowolenie, a na zewnątrz stara się pokazywać niewzruszoną, kamienną twarz. Nie wie, jakie ma potrzeby w związku, nie potrafi o nie prosić, a jeśli ma to nieszczęście, że ma przywiązanie zaabsorbowane, albo osobowość zależną (to nie to samo), wtedy niezwykle trudno zaakceptować mu, że jego samopoczucie zależy od tego, co robi jego partner/ka.
Depresja, jaka depresja ? jakie leki ? Jaka terapia ?
To wszystko męskiemu mężczyźnie nie przystoi. Nie wolno mu czuć, przeżywać, płakać, podnieść głosu, nie mieć ochoty na seks, no i nie wolno, pod żadnym pozorem nie wolno mu się bać.
To garść moich luźnych uwag. Poniżej inne moje obserwacje, które okazały się potwierdzone w badaniach:

 

Mężczyzna rzadziej szuka pomocy psychoterapeuty

Mężczyźni rzadziej od kobiet szukają pomocy, mimo takich samych problemów i takiego samego stresu. Aż 30% mężczyzn w tym badaniu (Donald i współpracownicy, 2000) zadeklarowało, że nie szukaliby pomocy w ogóle u nikogo (tylko 6% kobiet uważało tak samo).
To oczywiście prowadzi do gorszych szans na poradzenie sobie z pogarszającym się zdrowiem psychicznym: mężczyźni albo wcale nie zaczynają się leczyć (poradzę sobie sam), albo trafiają do gabinetów, kiedy problemy już bardzo się nawarstwią i rozprzestrzenią na wszystkie obszary życia (gorsze rokowania).
ps. tak samo nie lubią korzystać z pomocy lekarzy, a niestety to, że żyją krócej od kobiet uważa się za powiązane z męskim stylem życia (ryzykownym) i szukanie pomocy mogłoby bardzo pomóc.

 

Mężczyzna trafia na psychoterapię później

Tutaj musiałam się posiłkować badaniami z pola psychologii zdrowia. Otóż okazuje się, że nawet w przypadku tak poważnych chorób, jak nowotwór, czy choroba serca, mężczyzna opóźnia, jak najbardziej może, zgłoszenie się do lekarza. Kiedy zapytano tych mężczyzn okazało się, że obawiali się, że zostaną uznani za słabych; niemęskich; albo wręcz za hipochondryków. W dalszych rozmowach przyznali, że już przed nowotworem wielu z nich cierpiało z powodu depresji, czy zaburzeń lękowych, ale nie przyszło im do głowy, by skorzystać z leczenia.
To ciekawe, bo teoretycznie „męskie kobiety” i „męscy mężczyźni” (chodzi o cechy uznawane za tradycyjnie męskie) w badaniach ankietowych mają lepsze zdrowie psychiczne- może właśnie dlatego, że nie wypada im inaczej myśleć/mówić o sobie? W obiektywnych ocenach to dobre zdrowie się nie potwierdza (np mają nadciśnienie).  Naukowcy sądzą, że cechy męskie dają poczucie „niezwyciężoności” (invincibility) i że rozwijanie u siebie cech tradycyjnie uznawanych za kobiece sprawia, że ludzie bardziej dbają o zdrowie (Kaplan, Marks, 1995).

 

Mężczyzna zwykle jest namówiony na leczenie

96% mężczyzn powiedziało, że zostało namówionych do leczenia przez innych, większość z nich było namawianych przez więcej niż jedną osobę. Największy wpływ miał/a partner/ka albo inny pracownik służby zdrowia (dlatego tak ważna jest edukacja lekarzy oraz kampanie społeczne). 37% mężczyzn stwierdziło, że bez tego wpływu nie poszliby po pomoc. To niestety niezbyt korzystnie, ponieważ niektórzy badacze wykazali, że bycie namówionym do terapii przez kogoś może obniżać szukanie pomocy w przyszłości. Z drugiej strony, jeśli terapia uznana zostanie za skuteczną to szansa na ponowne szukanie pomocy w razie nawrotu rośnie.
To, co wpływa na uznanie terapii za pomocną: zmniejszenie symptomów, dobra relacja terapeutyczna, regularne uczęszczanie oraz jakość usług.

 

Tradycyjne podejście do męskości źródłem problemów

Kiedyś tradycyjne cechy związane z płcią męską uważane były za pozytywne, jeśli chodzi o dobrostan psychiczny, asertywność, poczucie własnej wartości, zdrowie psychiczne, z kolei współcześnie badacze łączą ją z wyższą tendencja do podejmowania ryzyka i zachowań destrukcyjnych, większym stresem, brakiem troski o zdrowie, niewyrażaniem emocji i pędem do gromadzenia pieniędzy, władzy oraz partnerów seksualnych (R. J. Cournoyer i J. R. Mahalik , 1995)
O’Neil zaproponował pojęcie konfliktu roli płciowej. Badacz ten uważa, że niektórzy mężczyźni mają nieosiągalny ideał męskości, sztywny, seksistowski, ograniczający i to skutkuje ograniczaniem siebie, dewaluacją, a nawet przemocą wobec innych. Konflikt taki może prowadzić do lęku przed kobiecością, a także wszystkim tym, co choćby trochę się z kobiecością kojarzy (np. emocje, opiekuńczość, wykonywanie obowiązków domowych).
Skala konfliktu roli płciowej mierzy 4 czynniki:

  • Sukces, Władza, Rywalizacja – mężczyzna skupia się na osiągnięciach zawodowych, władzy i wpływu na innych, posiadaniu wysokiej pozycji społecznej i współzawodnictwu.
  • Ograniczana Emocjonalność – nawiązuje relacje bez zaangażowania się emocjonalnego, „jestem twardzielem”.
  • Ograniczane Czułe/ Ciepłe (affectionate ) Zachowanie pomiędzy Mężczyznami –jego relacje z innymi mężczyznami skupiają się na rywalizacji; nie potrafi wyrażać uczuć, przeżyć i myśli wśród innych mężczyzn, zwłaszcza, że bardzo boi się bycia uznanym za homoseksualistę.
  • Konflikt Praca – Życie Rodzinne – poświęca czas na pracę zawodową, kosztem życia prywatnego i rodzinnego (skutek: problemy zdrowotne, wypalenie, stres i brak czasu wolnego – nieumiejętność relaksu).

Faktycznie badania wykazały, że im większy konflikt roli płciowej, tym większe problemy ze zdrowiem psychicznym i szukaniem pomocy; depresją; lękiem, niskim poczuciem własnej wartości, niską zdolnością do intymności.

I choć badacze podkreślają, że nie chcą być przeciw męskości, to niektóre stereotypowe jej wzorce niestety Wam Panom wyraźnie nie służą 🙁 to znaczy, może i będziecie mieli kasę i przygody seksualne, ale ostatecznie nie da Wam to szczęścia.

 

seria: mężczyzna w terapii

w kolejnych odcinkach, tradycyjne skrypty męskie i jak z nimi pracować (w podejściu interpersonalnym, czy narracyjnym) czyli, kiedy w DBT ogarniemy już zachowania dysfunkcyjne i przejdziemy do dalszych etapów terapii, które nie mają protokołu i jesteśmy zdani na procedury innych podejść.
Zamierzam następnie pisać o aleksytymii, o tym, jak trudno mężczyznom z emocjami. A jeszcze na tapecie wciąż mam przywiązania– czyli jak wchodzimy i funkcjonujemy w związkach.

Jeśli chcecie nas wesprzeć, bardzo prosimy o śledzenie naszego FB, ja osobiście poczuję się niezwykle doceniona jak dobijemy do 2000 fanów 🙂 a sporo brakuje.

 

 

źródła

Cournoyer, R. J., & Mahalik, J. R. (1995). Cross-Sectional Study of Gender Role Conflict Examining College-Aged and Middle-Aged Men. Journal of Counseling Psychology, 42(1), 11–19. http://doi.org/10.1037//0022-0167.42.1.11
Cusack, J., Deane, F. P., Wilson, C. J., & Ciarrochi, J. (2004). Who influence men to go to therapy reports from men attending psychological services. International Journal for the Advancement of Counselling, 26(3), 271–283. http://doi.org/10.1023/B:ADCO.0000035530.44111.a8
Good, G. E., Thomson, D. A., & Brathwaite, A. D. (2005). Men and therapy: Critical concepts, theoretical frameworks, and research recommendations. Journal of Clinical Psychology, 61(6), 699–711. http://doi.org/10.1002/jclp.20104
Kaplan, M. S. and Marks, G. (1995), Appraisal of health risks: the roles of masculinity, femininity, and sex. Sociology of Health & Illness, 17: 206–221. doi:10.1111/1467-9566.ep10933391
Mahalik, J. R., Good, G. E., & Englar-Carlson, M. (2003). Masculinity scripts, presenting concerns, and help seeking: Implications for practice and training. Professional Psychology: Research and Practice, 34(2), 123-131.http://dx.doi.org/10.1037/0735-7028.34.2.123
Wilson, C. J. C. J., Rickwood, D., Ciarrochi, J., Deane, F. P., & Deane, P. F. P. (2002). Adolescent barriers to seeking professional psychololgical help for personal-emotional and suicidal problems. Adolescent Barriers to Seeking Professional Psychological Help for Personal-Emotional and Suicidal Problems, 2002(June), 11. Retrieved from http://ro.uow.edu.au/hbspapers/518/

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapiszZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapiszZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz