Jak poradzić sobie z ciężkim rozstaniem, rozwodem

Otoczenie, które unieważnia twoje emocje

Ludzie mogą powiedzieć coś w stylu:

„tego kwiatu to pół światu”

„daj spokój, nie rozczulaj się tak, kobiety bywają porzucane z czwórką dzieci”

„przynajmniej masz dzieci”

„nie była ciebie warta”

Mogą oczekiwać, że otrzepiesz się i pójdziesz dalej, takie czasy, że wszyscy mamy być idealni, ogarnięci i szczęśliwi.

Nie ma tutaj miejsca na żałobę „No po prostu się ogarnij”.

Tymczasem, twój smutek jest głęboki, jak czarna dziura, złość przewala się niczym huragan, żal wysysa ci wnętrzości i wypluwa, gdzie popadnie, strach urywa ci grunt spod nóg. Nie możesz się pozbierać. Może nawet nie chcesz, bo skoro miłość była największa, idealna, to przecież twoje cierpienie świadczy o tej miłości. Nie możesz tak po prostu zapomnieć, to było zbyt ważne, szczególnie, jeśli osoby unieważniają twoje emocje, chcesz krzyczeć jeszcze głośniej: Booooliii.

To wszystko jest zrozumiałe, ale kto tutaj najbardziej cierpi?

Masz tylko 4 rozwiązania każdego problemu:

  1. Rozwiązać problem:
  • Sprawić, by ktoś wrócił. Oczywiście zależnie od sytuacji, można tak zrobić, zaszantażować, błagać, grozić, ale my chcemy zachować się inaczej niż zwykle, chcemy się rozwijać. Poza tym, smutna prawda:
Nie można nikogo zmusić do miłości
  • Znaleźć kogoś innego. To rzeczywiście może pomóc natychmiast, ale tak jak wcześniej wspomniałam, nie jest to pomysł rozwojowy, tak samo, jak ciąg alkoholowy, czy narkotykowy, hazardowy. Być może na jakiś czas się otępimy, ale potem przyjdzie nam się zmierzyć z tym całym dodatkowym bałaganem, który stworzyliśmy.
  • Czasami możemy zapytać, czy jest cokolwiek, co możemy zrobić, na przykład pójść na terapię, wspólnie, lub oddzielnie, natomiast druga strona może nie chcieć tego rozwiązania i jakkolwiek rozdziera nam to serce, nic na to nie poradzimy.

Tak więc, jest to sytuacja raczej z kategorii nie rozwiązywalnych.

2.  Zmienić nastawienie do problemu:

Możemy skupić się na plusach, jakie mamy z bycia singlem: nie muszę się dostosowywać, malować, nie muszę gotować, mogę częściej się widywać z kumplami, rozrzucać skarpety, czy cokolwiek, co mi przyjdzie do głowy. Możemy sobie pomyśleć, że widać tak miało być, że może poznamy kogoś innego, że w życiu potrzebna jest zmiana. To może być najtrudniejsze rozwiązanie, kiedy czujemy, że razem z nim/nią wyrwało nam duszę.

3. Radykalnie zaakceptuj problem:

Radykalna akceptacja jest jedną z najważniejszych życiowych umiejętności.
W życiu istnieje ból, czy nam się to podoba, czy nie. Jeśli nie zaakceptujemy bólu, wtedy wpadamy w czarną dziurę cierpienia, które jest nie do wytrzymania. Natomiast, jeśli zaakceptujemy ból, wtedy będzie nam trochę lżej i będziemy mogli ruszyć na przód.

4. Cierp dalej:

Ustalmy, że nie jest to opcja dla czytelników tego bloga. Cierpienie chcemy zakończyć.

Ruszanie naprzód

1. Żałoba, jakiś czas będzie bolało i to jest normalne, wszystkie emocje, złość, rozczarowanie, żal musisz przeżyć, nie uciekać od nich w nowy związek, czy używki. Pozwolić sobie na ich odczuwanie. Chyba, że jesteś w skrajnym kryzysie, masz ochotę zrobić coś szkodliwego, wtedy, przez jakiś czas, możesz korzystać z umiejętności kryzysowych, które pozwalają odwrócić uwagę.

2. Przyznanie, że nie możesz wszystkiego kontrolować, nie ma sensu rozmyślać nad tym, co by było, gdyby babcia miała wąsy. Być może partner był niereformowalny, a może ty, nie ważne. Zachowanie ludzi, nawet najbardziej ekstremalne, zawsze można jakoś zrozumieć, biorąc pod uwagę historię i kontekst tej osoby, czy danego związku. Nie musimy tego pochwalać, ale możemy zrozumieć, a za zrozumieniem idzie większy spokój.

Powiedz sobie, że nie wszystko idzie zgodnie z twoim planem, no i trudno, taki już jest świat. Jeśli będziesz się nadymać i skupiać na tym jakie to niesprawiedliwe, to trudniej będzie ci wrócić do równowagi. Również wyrzucanie sobie, że to było do przewidzenia jest bez sensu. Po sytuacji łatwo mówić: mogłam/łem temu zapobiec, czy miałam/łem to na własne życzenie, ale pamiętaj:

Każdy żyje jak najlepiej potrafi w danym momencie, lepiej widocznie nie może.

3. Nadzieja, uwierz, że z czasem będzie łatwiej. Stary truizm „Czas leczy rany” jest bardzo prawdziwy, taka już natura emocji, że nie mogę trwać wiecznie, muszą się w końcu wypalić, każda kolejna fala bólu (jeśli zrezygnujesz z pogrążania się w braku akceptacji) będzie już trochę mniejsza.

4. Wybaczaj: sobie, światu i jeśli to możliwe ex partnerowi, zrozum, że każdy jest poraniony, a twój/twoja eks pewnie nadal walczy ze swoimi demonami.

5. Podejmuj mądre decyzje. Wybaczyć nie znaczy zapomnieć, wyciągnij wnioski na przyszłość. Poza tym zachowuj się efektywnie, czyli rób to, co konstruktywne. Być może mimo, że nie znosisz exa, jest dobrym ojcem i należy mu pozwolić na kontakt z dziećmi, albo odwrotnie, być może wyjesz za nią, ale spotkania z nią ci szkodzą.

5. Akceptuj, teraz rozumiesz, co się stało, może ex nie potrafił/a kochać, a może ty miałaś/miałeś ataki złości/zazdrości, które były trudne do wytrzymania. Tak było, przeszłość, to przeszłość. Teraz wyciągnij wnioski i idź naprzód. Bez obwiniania się.

Pamiętaj Radykalna Akceptacja nie oznacza poddania się, tylko wolność.

częściowo na podstawie https://www.psychologytoday.com/blog/the-intelligent-divorce/201210/its-over-6-ways-find-peace-again