UWAGA, od dzisiaj nowość na blogu, artykułom towarzyszyć będą nagrania audio- podcasty, stopniowo dogram je też do starych artykułów, tak by każdy, kto nie może, albo nie ma jak czytać (albo nie chce mu się) mógł sobie odsłuchać, jest też kanał RSS, żeby śledzić nowo dodane podcasty, a czasami sam podcast, za chwilę wrzucę 1 podcast do tego wpisu. Dajcie znać w komentarzach, czy taka forma komunikacji Wam odpowiada, oczywiście możecie też wypełnić ankietę o blogu emocje,
dziękuję — Vivian

Podcast Emocje odcinek 1.

utworzone przez Vivian

 

 

Dobrym Rodzicem Być

 

Chwytliwy tytuł, jednak ja chciałabym to opisać z perspektywy osoby, której ciężko dostosować się do nowej roli.
Nie każdy cieszy się z ciąży.
Kobieta mogła zajść w ciążę przypadkowo, mogła zostać zostawiona przez swojego partnera, albo sama zadecydowała, że ten związek nie ma jednak sensu.
Może bardzo źle się czuć w ciąży, albo nawet mieć depresję.
Może straciła pracę, albo boi się, że dziecko urodzi się chore, albo, że wręcz je straci ?
A może ma zaburzenie osobowości z pogranicza, albo nie potrafi akceptować rzeczywistości, ma problemy z emocjami ?
To o czym będę pisała, może jednak wydarzyć się również po urodzeniu dziecka.

Twoje Korzenie

Weźmy 22 letnią dziewczynę, jedynaczkę, która od zawsze chciała mieć dziecko, nie zdając sobie sprawy dlaczego (na terapii może dowie się, że miało jej pomóc w jej poczuciu samotności).
Póki co, ona nie ma zielonego pojęcia z czym wiąże się rodzicielstwo. Nigdy nie miała żadnych obowiązków, jej życie płynęło głównie na przyjemnościach, nie potrafiła poradzić sobie z posprzątaniem pokoju (nikt jej nigdy tego nie nauczył). Miała okazjonalny kontakt z małymi dziećmi, dlatego jej wyobrażenia były następujące.
„Będę miała słodkiego, różowego berbecia, którego będę przytulać, całować, uczyć różnych rzeczy, dam mu wszystko to, czego sama nie zaznałam w dzieciństwie, będę cudowną matką. Będę cudowną matką, bo chcę taką matką być. Poza tym, jak urodzę to ogarnie mnie wielka miłość do tego dziecka, która doda mi sił. Przecież poświęciłam się małżeństwu, nauczyłam się dbać o dom, gotować, sprzątać, z dzieckiem też sobie świetnie dam radę”.

Problemy 

Ciąża okazuje się fatalnym przeżyciem, ma wszystkie nieprzyjemne objawy, dziecko wprawdzie jest zdrowe, ale mąż zaczyna ją zdradzać, wypomina jej, że już nie ma ochoty wychodzić z nim wieczorami, że straciła ochotę na codzienny seks itd. W końcu po fatalnym porodzie rodzi się dziecko, męża nie ma (pewnie u kochanki) i ona zostaje z tym dzieckiem sama.
I wtedy następuje szok, jeszcze w dzień porodu ludzie dzwonili i pytali się, jak ona się czuje, natomiast 24 godziny później, nikt, nigdy (tak to wygląda w jej głowie) nie zapyta już, jak ona się czuje, wszyscy pytają wyłącznie o dziecko. To oczywiście dopiero początek koszmaru, który powoli dociera do niej, jej życie nigdy nie będzie już takie same, wszystko się zmieniło. Jej mąż ją zdradza, najchętniej zrobiłaby coś szalonego, głupiego, ewentualnie rzuciła wszystko i wyjechała w Bieszczady…
niestety,
zaczyna się czuć, jak zakładnik, nie może się upić, nie może się zabić, nie może uciec, to koniec, jest więźniem. Więźniem swojego życia, więźniem swojego dziecka. Dziecko nie jest ani różowe, ani kochane, ani nie można niczego go nauczyć. Przynajmniej ona nie widzi tego po wielu nieprzespanych nocach (brak snu fatalnie wpływa na emocje). Żeby było jeszcze gorzej męczą ją straszliwe wyrzuty sumienia, a nawet wstyd: nie jest taką matką, jaką chciała być. Nawet gorzej: momentami przypomina własną matkę (którą od zawsze uważała za najgorszą na świecie)

Rozwój 

Taki, czy podobny stan, może się przydarzyć każdej mamie.
Jednak większość z tego wychodzi, mniej lub bardziej. Miłość do dziecka w końcu pomaga im wziąć się w garść. Powoli zaczynają akceptować swoją nową rzeczywistość. Powoli poświęcają swoją niedojrzałość, dorastają. Rozumieją, że taka właśnie jest ich rzeczywistość Tu i Teraz.
Akceptują, że sprzątają zamiast randkować.
Akceptują, że wstają w nocy zamiast wracać o tej porze z imprezy.
Akceptują, że rozmawiają o oliwkach i pudrach zamiast o perfumach.
Akceptują, że nie są już najważniejsze.

Jednak to nie wszystko

Wymagania wobec Rodziców

Wymagania, co do tego, jak mamy wychowywać swoje dzieci, ciągle rosną, na wiele pytań wciąż nie ma jednoznacznych odpowiedzi, a zalecenia zmieniają się.
Już nie wystarczy zapewnić dzieciom dobrej edukacji, trzeba: karmić piersią do 3 roku życia, zdrowo żywić, używać kosmetyków bio, nosić w chuście, nauczyć się języka noworodka, rozwijać język migowy u niemowlaka, chodzić na basen.
Dziecko trzeba wspierać, bawić się z nim godzinami, wsłuchiwać się w jego potrzeby, uczyć regulowania emocji, nie unieważniać, podziwiać (ale tylko konstruktywnie).
Zapewnić dobrą szkołę i dowozić dziecko nawet na drugi koniec miasta, zadbać o rozwój wyobraźni, umysłu, nabywanie wiedzy- ale też nie przesadzić, itd… wymagania można mnożyć w nieskończoność i jak wspomniałam zalecenia specjalistów mogą się diametralnie zmienić nawet w ciągu paru lat.

Dobre wychowanie-Zdrowa Psychika

Oczywiście bardzo cieszy mnie takie podejście do wychowania dzieci, dzięki temu będzie więcej zdrowych psychicznie, a może nawet zadowolonych ze swojego życia dorosłych, a ja na starość przekwalifikuję się z terapeuty na blogera (moje sekretne marzenie). Na pewno warto się starać, by nasze dzieci były pewne siebie, potrafiły się uprawomocnić, czy asertywnie bronić.
Z drugiej jednak strony, nie żyjemy w świecie idealnym, są mamy samotne, pracujące, chore, słabe. Są takie, które nie radzą sobie z emocjami. Niestety podkręcanie śruby do oporu nie pomaga również tutaj.
Perfekcjonizm jest toksyczny także przy wychowywaniu dzieci.
Starajmy się, jak możemy, codziennie rano mówmy sobie, dzisiaj dam z siebie wszystko, jednak, kiedy nam nie wychodzi, to przecież nie dlatego, że mamy to w nosie. Bardzo trudno jest dać komuś coś, czego samemu się nie ma. Jak być konsekwentnym dla swojego dziecka, skoro samemu działa się w trybie zrywów/ słomianego zapału. Jak nie krytykować swojego dziecka, jeśli sami sobie dowalamy, co chwilę, że je źle wychowujemy ?
Dzieci uczą się przez naśladowanie, będą odnosić się do siebie samych, tak jak my do siebie mówimy. Będą zachowywać się, tak jak my się zachowujemy. Jeśli żądamy od dziecka, żeby nie używało telefonu, a sami jesteśmy z nim zrośnięci to…
(niedługo napiszę o metodach DBT, które są pomocne w wychowaniu dzieci)

Życzenia dla wszystkich Rodziców

Pamiętajcie skąd sami wystartowaliście, jakie mieliście dzieciństwo, jak byliście traktowani. Starajcie się najlepiej, żeby było dobrze, ale pamiętajcie, że sami też byliście dzieckiem i również zasługujecie na swoją miłość, szacunek wobec siebie i współczucie. Jeśli będziecie dla siebie łagodni, wasze dzieci też takie będą.

Tego Wam życzę w Nowym Roku, a dla wszystkich rodziców, którym się wydaje, że są w 100% odpowiedzialni za to jakie jest ich dziecko, wspaniały wiersz Khalila Gibrana

Jak być dobrą matką khalil gibran wasze dzieci nie sa waszymi emocje