Dlaczego zaburzenie osobowości z pogranicza to ani pogranicze, ani zaburzenie osobowości

Taki przewrotny tytuł nadał swojemu artykułowi Peter Tyrer w 2009 roku, artykuł jest dostępny w całości za darmo (open access).

Border, granica czego?

Jak Tyrer tłumaczy we wstępie granica (border) według różnych autorów, miała przebiegać między zaburzeniami nerwicowymi i psychotycznymi, włączając uroczą nazwę pseudoneurotyczna schizofrenia; ewentualnie pomiędzy depresją i innymi chorobami afektywnymi, impulsywnymi oraz pomiędzy zaburzeniami afektywnymi i zaburzeniami tożsamości.
Psychoanalitycy, jako pierwsi dodali, że jest to problem organizacji osobowości.
Mimo wielu dowodów na to, że cechy zaburzenia borderline nie są tak naprawdę cechami, tylko objawami, w kolejnych klasyfikacjach diagnostycznych nic się nie zmieniało. Cały czas klasyfikano i do dzisiaj klasyfikuje się zaburzenie z pogranicza, jako problem osobowości.

Cechy a objawy

Osobowość (def. wikipedia) – stosunkowo stałe cechy, dyspozycje czy właściwości jednostki, które nadają względną spójność jej zachowaniu.

Zaburzenie osobowości z pogranicza, jako jedno z niewielu zaburzeń osobowości (obok schizotypowego) nie bazuje na stałych cechach, ale określane jest za pomocą symptomów klinicznych.

W zaburzeniu z pogranicza występuje 7 objawów i 2 cechy:

Objawy:

    • Ryzykowne wysiłki w celu uniknięcia wyobrażonego odrzucenia;
    • niestabilny obraz siebie;
    • nawracające groźby, gesty, zachowania samobójcze lub samookaleczające;
    • niestabilność afektywna, reaktywność nastroju (nasilone epizody drażliwości, lęku trwające parę godzin, rzadziej parę dni);
    • przewlekłe poczucie pustki (np. braku sensu, nudy);
    • niedostosowany, nasilony gniew (złość) i trudność panowania nad gniewem;
    • związana ze stresem wyobrażenia paranoidalne lub objawy dysocjacyjne.

Cechy:

  • Impulsywność w co najmniej dwóch obszarach, które stwarzają potencjalne samozagrożenie (np. wydatki, seks, nadużywanie substancji, lekkomyślna jazda, jedzenie);
  • wzór niestabilnych i intesywnych związków interpersonalnych cechujących się wahaniami między skrajnościami- idealizowaniem i dewaluowaniem.

W innych zaburzeniach opisywane są stałe cechy, wyłączając zaburzenie osobowości schizotypowej (6 objawów) i histrionicznej, gdzie występuje jeden objaw.

Objawy w przeciwieństwie do cech nie są stabilne w czasie. Badania pokazują, że 85% osób z zaburzeniem borderline po 10 latach (Gunderson, Stout, McGlashan, 2011) nie spełnia więcej niż 2 kryteria diagnostyczne zaburzenia, czyli są w remisji.
W innym badaniu (Perry, Banon, Lanni, 1999) określono, że osoby z zaburzeniem osobowości, które korzystają z terapii wychodzą ze swoich objawów 7 razy szybciej niż te, które nie korzystają. To ważne, bo niestety 10% osób z BPD umrze śmiercią samobójczą zanim objawy miną (Oldham, 2006).

Kolejnym argumentem jest to, że pacjenci borderline szukają pomocy i pragną zmian, czyli traktują swoje „cechy” jako egodystoniczne, nie swoje, co jest nietypowe w zaburzeniach osobowości. Z samej definicji zaburzeń osobowości wynika, że problemem jest fakt, że osobowość traktuje się jako coś, co jest oczywiste, własne i nie podlega zmianie. Natomiast w BPD tak nie jest. Tutaj osoby często rozpaczliwie pragną całkowitej przemiany.

BPD zaburzeniem afektywnym

Według Tyrera zaburzenie z pogranicza powinno znajdować się wśród zaburzeń afektywnych, ponieważ główną cechą tego zaburzenia jest dysregulacja emocji.

Innymi argumentem jest destygmatyzacja. Pacjenci nie czuliby wtedy, że to problem charakteru, nie byłoby też problemu z refundacją leczenia.
Wielu specjalistów diagnozuje depresję, chorobę afektywną dwubiegunową, bo tutaj leczenie jest refundowane, a w BPD nie. Trudno im się dziwić, chcą pomóc pacjentom, a nie dodatkowo ich obciążać.

Po artykule rozgorzała dyskusja, której w całości nie zamieszczę. Przedstawiłam wyłącznie opinie z którymi się zgadzam (taka jest filozofia tego bloga). Zainteresowanych odsyłam do artykułu, gdzie Tyrer odniósł się do niektórych opinii. Oraz do strony (już zamkniętej) petycji optującej za zmianą nazwy w DSM 5).

Pojawiły się głosy, że zmiana nazwy nie zmniejszy stygmatyzacji, ponieważ wiąże się ona z niezrozumieniem zaburzenia, oraz zbyt małym przygotowaniem specjalistów do jego leczenia. Ponieważ osoby diagnozowane zaburzeniem z pogranicza są wrażliwe interpersonalnie i łatwo ulegają złości, stygmatyzacja wśród specjalistów ma się nie zmniejszyć. Ja się z tym nie zgadzam. Zmiany idą od góry. Jeśli specjaliści zmieniliby nazwę i przesunęliby zaburzenie do innego działu, byłby to wyraźny sygnał, że rozumienie zaburzenia się zmieniło.

Wreszcie w innym badaniu zapytano samych pacjentów, jakiej nazwy zaburzenia chcieliby w DSM V większość wybrała kombinację słów (dys)regulacja i emocje (tak proponuje również Linehan, znana badaczka tego zaburzenia).