Słuchaj Podcastu (link zewnętrzny)
 

dzisiaj zarówno podcast (niestety jako link), ale za to youtube na końcu strony wklejony.

i uwaga, zarówno na blogu, jak i w podcaście audio oraz youtubie mówię o tym samym, ale jednak trochę inaczej, więc wydaje mi się, że warto zobaczyć wszystko, jeśli oczywiście temat Was interesuje, dajcie znać w komentarzach albo na FB.

Co, by wam tutaj życzyć znowu na Nowy Rok ?
Pisałam już, jak przetrwać sylwestra, odniosłam się do osób, które mają problem z używkami, czy samotnością, czy wysokimi oczekiwaniami
wydawało mi się, że temat wyczerpałam, ale w psychologii, zawsze jest coś nowego do dodania.
Chodzi wszak o nasz umysł, który z jednej strony pozwolił nam latać w kosmos, ale z drugiej nie zaktualizował oprogramowania od czasów jaskiniowych.
Nasze emocje są te same.
weźmy strach:
nasz przodek jaskiniowiec natrafił na tygrysa szablozębnego i zagrożone było jego życie, dzisiaj w umyśle człowieka pojawia się myśl o tym, że straci pracę- odczuwa lęk.
Zupełnie różne sytuacje, a pobudzenie podobne.
Jeśli dodamy jeszcze do tego, że z badań wynika, że umysł nie do końca rozróżnia rzeczywistość od wytworów swojego umysłu: na przykład, że wspomnienia o rozstaniu są prawie tak samo bolesne, jak doświadczenie rozstania, to wniosek jest tylko jeden, mamy przekichane.

Czy rzeczywiście?

Wiem, że osobom wrażliwym trudno w to na początku uwierzyć, ale emocje są do ogarnięcia.

I dzisiaj chcę kolejny raz napisać o UPRAWOMOCNIENIU

Nie ma bardziej doniosłej metody radzenia sobie nad to!
Uprawomocnienie jest na początku rozwoju, dopóki nie powiemy sobie: moje emocje są silne i mam prawo je mieć, trudno będzie nam cokolwiek zmienić.

Weźmy klasyczny przykład:
dziecko biega w kółko, głośno krzycząc, a jest chore i lepiej byłoby, gdyby leżało w łóżku…
A my czujemy, delikatnie mówiąc- złość, jeśli powiemy sobie o tej złości:
nie powinnam, nie powinienem się złościć, to zaraz wyjdzie z tego takie spaghetti

2017 Rok pod znakiem: UPRAWOMOCNIENIA to tylko moj umysl

a w tym spaghetti będą różności z kategorii mega ciężkiej:

jestem beznadziejnym rodzicem i tutaj w brzuch uderzy nas wstyd
nigdy się nie zmienię– przybije nas beznadzieja
zepsuję swojemu dziecku życie i napadnie nas lęk

z tej jednej złości wychodzi wielki, ogromny, nie do udźwignięcia, ciężar i wtedy ryzyko wybuchnięcia, czy krytycznej wypowiedzi rośnie

ALE

możemy powiedzieć sobie: pewnie, że się złoszczę, myślę że wiele osób by się złościło w tej sytuacji

to co kluczowe tutaj to z kim się porównujemy ?

skąd wziął się nasz obraz idealnego rodzica?

bo jeśli jesteście klasycznym czytelnikiem emocje, to raczej nie z waszego, własnego domu 😉

2017 Rok pod znakiem: UPRAWOMOCNIENIA Dorosle dzieci normalnych rodzicow Adult Children of Normal Parents

więc skąd?

zastanówcie się…
skąd macie ten obraz, łagodnego, kiwającego ze zrozumieniem głową, cierpliwego, mądrego i ciepłego rodzica ? Naprawdę się na tym skupcie, z czym wam się to kojarzy jakie obrazy pojawiają się w waszym umyśle ?

 

 

 

 

 

 

 

 

mnie pojawiają się teraz w umyśle takie obrazy: Matka Boska z Dzieciątkiem, Święty Mikołaj, Janusz Korczak, moja prababcia i wychowawczyni z pierwszej klasy- obydwie ledwie pamiętam.

Jesteśmy wytworem kultury w której wyrastamy, nie unikniemy tego, więc, jeśli wasze obrazy były podobne, to jest zupełnie normalne.
Jeśli przypomniał się wam ktoś z rodziny, czy rodzice przyjaciół, zastanówcie się, czy naprawdę ich pamiętacie, czy raczej są to jakieś strzępki, które pozostały z dzieciństwa, wyidealizowane, pół sny, pół marzenia.

Jeśli tak macie, to zastanówcie się, czy faktycznie to realistyczne porównania.

Tymczasem JEDYNYM REALISTYCZNYM porównaniem są wasi rodzice/opiekunowie
To ich znacie, to ich widzieliście kiedy mieli problemy, byli niewyspani, nie radzili sobie. To oni, czy tego chcecie, czy nie, nauczyli Was różnych zachowań, reakcji.
porównujcie się z nimi, jeśli musicie, bo najlepiej się wcale nie porównywać.
Nikt nie jest bez winy, a zarazem każdy jest niewinny, taka kolejna dialektyka.
bo wszyscy próbujemy, jakoś przetrwać tutaj, w tej ciemnej dolinie nad przepaścią z tym całym bagażem, jakie dało nam życie, jedni bardziej świadomi tego bagażu, inni mniej.
I znowu, nie chodzi o to, żeby sobie powiedzieć, no trudno, matka się darła i ja też się drę. Oczywiście, że całym sercem jestem za zmianą, za rozwojem, cały mój blog jest o tym. Ale powtarzam, pierwszym krokiem na tej drodze jest akceptacja rzeczywistości, czyli również tego jaka, jaki jestem naprawdę, z jakiego punktu startuję, a to jest możliwe, kiedy jesteśmy łagodni dla siebie.

Ok wracając, jak już sobie powiemy, to ok że, się złoszczę na zachowanie swojego dziecka (nie mówię tutaj o krzyku- mówię o samej emocji złości).
to dopiero wtedy jest to uświadomiona złość- często już samo to pomaga
a jeśli nie, to przynajmniej wiemy, że jeśli chcemy z tej złości się wyplątać, to może pójdziemy do łazienki i zamoczymy twarz w zimnej wodzie, potem poodychamy głęboko do brzucha, wydłużając wydech i mówiąc w głowie spoooooookóóóóóóój

i wyjdziemy po paru minutach zregenerowani i pełni nowych sił psychicznych, by zaopiekować się naszym tak kochanym skarbem
jeśli będziemy się unieważniać, czyli mówić nie powinnam się złościć na swoje dziecko/ dobry ojciec się nie złości
to wtedy dużo trudniej nam coś z tym zrobić.

a przecież mamy też UPRAWOMOCNIĆ swoje dziecko- nie nauczymy Go tej sztuki, jeśli sami się jej nie nauczymy

więc pamiętajcie w tym Nowym Roku, niech będzie to Rok pod znakiem UPRAWOMOCNIENIA, siebie, innych i członków naszej rodziny,

poćwiczmy razem (na końcu filmu są slajdy z konkretnymi uprawomocniającymi stwierdzeniami)

Serdecznie zapraszam na filmik na youtube, mam nadzieję, że Wam się podoba, mimo szumów i premierowej tremy, Dobrego Roku!